Irak – symbol porażki „Wojny z terroryzmem”

Irak znowu pojawił się w czołówkach wszystkich mediów świata. Niestety nie stało się tak za sprawą rozkwitu demokracji wprowadzonej tam wskutek interwencji zbrojnej jaką koalicja państw na czele z USA rozpoczęła w 2003 roku. Przez te 11 lat Irak niemal stale znajduje się na czele listy państw w których dokonuje się największej ilości zamachów terrorystycznych, lecz mimo to o Iraku nie mówiono wiele w mediach „zachodnich”. Dla Bliskiego Wschodu, Irak od dawna jest symbolem okrucieństwa bezmyślności lub bezradności (w zależności od państwa lub czasu) zachodu. Wydarzenia ostatnich dni dowodzą niezbicie, że nie można dłużej stosować propagandowego parawanu, zza którego głosi się tezy o demokratyzacji i poprawie sytuacji w Iraku.

        Państwo to utraciło swe północne rubieże na rzecz nowopowstałego państwa kurdyjskiego (choć jeszcze oficjalnie nie uznanego), południe jest w dużej mierze kontrolowane przez Iran, lub z miażdżącą większością Szyitów, co właściwie powoduje ten sam efekt, a centrum jest właśnie wydzierane przez potężne organizacje terrorystyczne, z rąk marionetkowego rządu premiera Malikiego. Radykalizm i okrucieństwo  oddziałów terrorystycznych każe upatrywać w nich głównego wroga nie tylko dla Zachodu, ale przede wszystkim dla wszystkich mieszkańców Bliskiego Wschodu. W istocie ich agresja może spowodować zbliżenie nawet tak radykalnych adwersarzy jak Iran i Arabia Saudyjska. Jeśli jednak do tego dojdzie, to zdławią oni działania terrorystów, ale też, podobnie jak po wojnie iracko-irańskiej, oburzenie społeczeństw państw w regionie może zwrócić ich przeciwko Zachodowi, który tak w konflikcie z lat 80-tych jak i od 2003 roku stoi za destabilizacją w regionie.

          Aby tak się nie stało, Zachód, czyli przede wszystkim USA i UE (w takiej właśnie kolejności) musi wziąć odpowiedzialność za sytuację w regionie. Teraz to już kwestia bezpieczeństwa w świecie i dalsze brnięcie w walkę o surowce czy groteskowe próby utrzymywania stref wpływów, staje się niebezpieczne dla wszystkich uczestników stosunków międzynarodowych. Najbardziej niebezpieczne może okazać się to jednak dla samego Zachodu. Państwa bliskowschodnie bardzo aktywnie szukają przeciwwagi dla dominacji USA. Obecnie jeszcze wydaje się, że Rosja czy Chiny nie są w stanie (nawet wspólnie – co i tak jest nierealne) zastąpić Stanów Zjednoczonych. Ale podziw jaki prezydent Putin wzbudza wśród społeczeństw na Bliskim Wschodzie, swoimi brutalnymi i bezprawnymi działaniami w Mołdawii i na Ukrainie świadczy o tym, że sytuacja może rozwinąć się w bardzo niepożądanym przez Zachód kierunku. Do tego państwa bliskowschodnie także coraz bardziej stanowczo prowadzą niezależną politykę, w której USA nie jest już liderem ale raczej partnerem. W regionie tym jest też kilku kandydatów do stania się prawdziwymi liderami w skali globalnej. Dlatego też należy wreszcie przestać obalać sprawujących na Bliskim Wschodzie liderów, kształtować im opinię krwawych oprawców i dążyć do konfrontacji (jak wcześniej 11 lat temu Saddam Hussain, niedawno Kadafi czy Ahmadineżad i Hamenei, a obecnie El-Sisi), lecz raczej stosować politykę, która w przypadku Iranu odniosła częściowy sukces. Prawdziwym przeciwnikiem zarówno dla despotów bliskowschodnich, muzułmańskich przywódców religijnych, Zachodu, ale też Rosji, są radykalni ekstremiści tacy jak ISIS czy mniej radykalna od terrorystów irackich i syryjskich Al-Kaida. Bez współpracy obecnych przywódców Syrii, Iranu, Arabii Saudyjskiej, Izraela, Egiptu, Kataru, USA, UE, Rosji, Chin i innych kluczowych aktorów, terroryści będą wykorzystywać konflikty i rozszerzać swą śmiercionośną ideologię.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s