Misje humanitarne i wojsko w działaniach stabilizacyjnych na przykładzie interwencji w Iraku 2003-2011

Interwencja w Iraku, która rozpoczęła się w 2003 roku, okazała się zupełną klęską w każdym aspekcie. Operacja ta miała charakter misji stabilizacyjnej, która potem została przekształcona w misję szkoleniową. Niestety już w czasie jej trwania stało się jasne, że działania wojskowe nie doprowadzą do stabilizacji ani też nie będą miały pozytywnego wpływu na rekonstrukcję Państwa.

Co więc poszło nie tak, skoro zainwestowano olbrzymie kwoty finansowe, przez Irak przewinęły się setki tysięcy żołnierzy, z których wielu pozostało tam na zawsze i zaangażowało się tak wiele państw w tą operację?

W USA panują na ten temat dwie opinie. Republikanie twierdzą, że działania administracji Georga W. Busha doprowadziły do stabilizacji, jednak demokratyczny prezydent – Barack Obama zniweczył te wysiłki zbyt szybko wyprowadzając wojsko co doprowadziło ponownie do chaosu. Z drugiej strony, demokraci, od początku przeciwni interwencji, twierdzili, że sama decyzja o użyciu wojska do obalenia Saddama Husajna była błędem, natomiast Barack Obama zmniejszył rozmiary tej klęski wyprowadzając wojska koalicji.

 

Organizacja działań „stabilizacyjnych”

Przyczyny niepowodzenia głównego celu jakim była stabilizacja i odbudowa, wynikające z decyzji podejmowanych w pierwszych tygodniach i miesiącach od początku inwazji starałem się przedstawić w artykule So called Islamic State – the source or the effect of Iraqi drama. W artykule tym przedstawiłem polityczne uwarunkowania oraz postawiłem tezę o przyczynach klęski interwencji w Iraku, której konsekwencją jest powstanie i rozwój tzw. Państwa Islamskiego. Jednak sam proces polityczny i decyzyjny (z tragiczną rolą Paula Bremera) w Iraku nie wyjaśnia klęski polityki USA w tym kraju.

Innym fundamentalnym nieporozumieniem było powierzenie wojsku misji stabilizacji państwa, w którym zlikwidowano całą administrację i cały system bezpieczeństwa. Zadanie odbudowy kraju i stabilizacji politycznej nie jest czymś co wojsko w jakikolwiek sposób ćwiczy czy nawet w ogólnym zarysie standardowo realizuje. Nie jest też szkolone do tego nawet w okresie przygotowawczym do takiego wyjazdu. Wojsko nie posiada więc do tak zdefiniowanego celu ani narzędzi ani umiejętności.

W dywizjach i brygadach tworzono więc tzw. PRT (Provintional Reconstruction Teams) do których trafiali oficerowie logistyki lub współpracy cywilno-wojskowej. Działo się tak zapewne dlatego, że nazwy ich specjalności wojskowych mogły sugerować działania związane z odbudową. Jednak dla sprawnego niesienia pomocy zupełnie zdezorganizowanemu państwu, potrzeba specjalistycznej pomocy, obliczonej na konkretne rezultaty, nie zawsze efektownie prezentujące się w mediach.

PRT wyższego szczebla były złożone w części z pracowników cywilnych: przedstawiciele departamentów stanu, sprawiedliwości oraz rolnictwa, a także przedstawicieli organizacji pomocowych. Polskie PRT były złożone z oficerów sekcji cywilno-wojskowej ochranianiu przez żołnierzy z batalionów. Niestety praktyka pokazała, że w Brigade Combat Teams często sami wojskowi pod presją przełożonych planowali i wykonywali zadania, „bez oglądania się na cywilów”. O proporcjach rozkładanych na walkę z terroryzmem i odbudowę i stabilizację, najlepiej świadczy to, że ilość PRT wynosiła… 10, później w 2007 roku zwiększono do 20 (w polskiej Brygadowej Grupie Bojowej był jeden taki team).

Te kilkuosobowe zespoły mogły zrobić bardzo niewiele, choć głównym ich mankamentem było to, że ich członkowie w zdecydowanej większości nie mieli doświadczenia ani umiejętności potrzebnych dla działań zmierzających do odbudowy kraju. Innym fundamentalnym problemem było to, że to wojskowi decydowali o dysponowaniu środkami finansowymi w kwestiach o których nie mieli pojęcia (Robert M. Perito, Provincial Reconstruction Teams in Iraq, United States InsInsInstitute of Peace, Special Report 185, March 2007).

Wojsko mając postawione zadanie odbudowy i stabilizacji Iraku, działało w charakterystyczny dla siebie sposób, opierając zdecydowaną większość aktywności na działaniach stricte militarnych. Były to patrole mające służyć za pokaz siły i kontroli nad daną strefą, konwojach ochraniających transporty logistyczne i działaniach określanych jako „cordon & search operations”, których zadaniem było wykrywanie i unieszkodliwianie tzw. terrorystów. Do tego dochodzą działania wywiadowcze, operacje psychologiczne (PsychOps) itp.

Faktyczne działania związane z pomocą dla Irakijczyków, inną niż zwalczanie przemocy (choć jest kwestią dyskusyjną czy wojsko tą przemoc zwalczało czy prowokowało), były zupełnym marginesem i nie miały charakteru całościowego planu dla państwa, czy choćby prowincji, ale raczej były to działania doraźne, obliczone na przekaz medialny nagłaśniający „sukcesy”. Efekt był mierzony ilościami newsów i pozytywnych komentarzy w mediach, a nie sytuacją w rejonie działań i oceną wzrostu poziomu życia Irakijczyków.

Dla jasności należy dodać dwa zastrzeżenia. Po pierwsze sytuacja taka wynika ze specyfiki wojska i trudno winić dowódców za taką realizację działań. Po drugie to, że skupiano się na przekazie medialnym, nie znaczy, że nie pomagano Irakijczykom. Tzw. „Białe niedziele”, projekty odbudowy budynków, czy wyposażenia szkół, czy też instalacji siatek ochronnych i monitoringu w Babilonie były działaniami realnymi. Pomagały jakiejś grupie ludzi. Jednakże doraźność tych działań i brak planu pozwalającego na koordynację całości pomocy i sytuacji w kraju powodowały, że nie dawały one efektu stabilizacji i nie stanowiły w ogólnym rozrachunku o odbudowie państwa.

Pomoc taka, aby być efektywną, musi być stała i pozwalać na zaspokojenie najbardziej podstawowych potrzeb, ale też musi mieć charaktery zaplanowany i skoordynowany. Innymi słowy to pomoc humanitarna w rejonie konfliktu, jako meritum działań, może pozwolić na to, aby lokalna społeczność sama mogła zająć się odbudową kraju (zarówno w zakresie więzi społecznych, polityki jak i fizycznej odbudowy miast i wsi, budowy studni, doprowadzenia elektryczności itd.). Dopiero wówczas można liczyć, na poparcie społeczeństwa dla sił stabilizacyjnych. Zatem działania te muszą być zasadniczym elementem strategii i realizowane przez przywódców rozumiejących sens takich działań.

Dodatkowym warunkiem efektywności pomocy, odbudowy i stabilizacji jest doświadczenie kierujących takimi akcjami. Jeśli wziąć pod uwagę proces przygotowania wojska do misji w Iraku, polegał on na takim przygotowaniu, aby zminimalizować straty własne i „pokonać przeciwnika” za pomocą działań militarnych. Nawet szkolenia z kompetencji międzykulturowych, języka arabskiego, czy symulacji miejscowych zwyczajów na potrzeby patroli, miały na celu zwiększenie bezpieczeństwa żołnierzy, a nie zwiększyć ich zrozumienie dla lokalnej społeczności i spowodować niezbędną dla niesienia pomocy interakcję i dialog.

Natomiast nie szkolono wojska z tego jak nieść pomoc miejscowej ludności. Nie jest celem tego artykułu sugerowanie, że wojsko ma się zmienić w organizację humanitarną. Natomiast ma zwrócić uwagę, że same działania militarne nie mają nic wspólnego z odbudową państwa, a w konsekwencji stabilizacją. Odbudowa podstawowych struktur państwowych wymaga zaangażowania lokalnej społeczności.

 

PAH jako przykład brakującego elementu operacji stabilizacyjnej w Iraku

Do działań w których wojsku brakowało możliwości organizacyjnych i kompetencji, są przeznaczone organizacje humanitarne. Jedną z najbardziej znanych i zaangażowanych w wiele działań na Bliskim Wschodzie jest kierowana przez Panią Janinę Ochojską, Polska Akcja Humanitarna. Organizacja ta ma bezcenne doświadczenie nie tylko w niesieniu pomocy, ale też w selekcji potrzeb, organizacji i planowaniu niesienia pomocy, w taki sposób, aby nie tylko pomagać doraźnie, ale by nieść tzw. „dobrą pomoc” a więc taką, która pozwala społeczeństwu zaangażować się w proces odbudowy struktur społecznych, a co za tym idzie także państwowych.

Taka pomoc ma na celu umożliwienie usamodzielnienia się społeczeństwa regionu i państwa. PAH robi więc z powodzeniem dokładnie to, co założyły sobie wojska koalicji w Iraku, które poniosły klęskę. PAH organizuje działania pomocowe w skali regionu i przy odpowiednim dofinansowaniu byłby w stanie zrealizować takie działania w skali kraju. Problemem jest bardzo ograniczona pula środków finansowych, najczęściej pochodzących z dobrowolnych składek i często brak możliwości (np wskutek braku  nagłośnienia medialnego potrzebnego do organizacji zbiórek pieniędzy czy materiałów). Tym czasem w Iraku wojsko dysponowało potężnym budżetem na odbudowę kraju. Niestety w skutek opisanych wcześniej mankamentów większość tych środków, nawet jeśli była dobrze spożytkowana, nie przynosiła oczekiwanych efektów.

 

Zarys modelu współpracy organizacji humanitarnych z wojskiem

Spoglądając na charakterystykę obu instytucji (wojska i organizacji humanitarnych) dość jasno widać jak mógłby wyglądać podział kompetencji. Działania wojska, zamiast koncentrować się na pokazie siły i walce z terrorystami (którym to mianem często określano po prostu Irakijczyków posiadających dwie sztuki broni), powinny być skupione na ochronie konwojów organizacji humanitarnych i przygotowaniu miejsca dystrybucji środków pomocowych, ochrony obiektów odbudowywanych, a tylko w doraźnych sytuacjach realizacji działań bojowych.

Slajd1Takie działania byłyby też znacznie lepiej akceptowane przez żołnierzy realizujących działania poza bazami wojskowymi. Dało się wyraźnie odczuć zaangażowanie żołnierzy gdy wyjeżdżali np. na tzw. „Białą niedzielę”, czy nawet w celu ochrony prac na stanowiskach archeologicznych, w porównaniu z regularnie realizowanymi patrolami, na które czasem nawet odmawiali wyjazdu. Model takiej współpracy jest możliwy do opracowania. Istnieje tu jednak zasadnicza trudność.

W trakcie prowadzenia przeze mnie zajęć w Ośrodku Szkolenia do Misji Pokojowych w Kielcach w 2013 roku, przekonałem się jak wielu oficerów, którzy współpracowali z organizacjami humanitarnymi w Afganistanie jest przeciwnych takiej współpracy. Z drugiej strony także po stronie liderów organizacji humanitarnych wyraźnie daje się odczuć niechęć (łagodnie mówiąc) do współpracy z wojskiem. Wynika to jednak z braku organizacji takiej współpracy, niejasności priorytetów dla obu stron (powinny być zbieżne, a są zupełnie różne) czy systemu dowodzenia traktującego organizacje humanitarne jako balast w działaniach militarnych.

Obawy liderów organizacji humanitarnych polegają głównie na tym, że wojsko swoimi działaniami militarnymi dyskredytuje organizację humanitarną, dla której zaufanie lokalnej społeczności jest fundamentalną wartością. Niemniej jednak, Wojsko Polskie w Iraku pokazało że potrafi, mimo wszytko zyskać sympatię lokalnej społeczności wbrew kontekstowi politycznemu całej sytuacji. Sami żołnierze bez rozkazów często zabierali na patrole i konwoje dodatkowe butelki z wodą czy porcje żywności i podawali je Irakijczykom (nawet jeśli przełożeni tego zakazywali).

Duża część polskich żołnierzy wykazywała się wrażliwością na dramatycznie pogarszającą się sytuację Irakijczyków, a szczególnie na los dzieci. W razie odpowiedniego przygotowania wojska, uświadomienia celu takiej misji, którym było przecież odbudowanie Iraku, a nie usunięcie tych, którzy nie godzą się na obecność Sił Koalicji, a także uświadomienia roli i znaczenia organizacji humanitarnych, żołnierze mogliby funkcjonować z zupełnie innym nastawieniem i w inny sposób.

Nadal pełnili by zadania militarne – im przynależne (głównie do ochrony organizacji humanitarnych), ale rozumieliby zasadnicze znaczenie organizacji humanitarnych w budowaniu stabilizacji. Aby taki system mógł funkcjonować, konieczne byłoby ulokowanie osoby kierującej działaniami humanitarnymi na stanowisku równorzędnym z dowódcą w danym regionie. Taka osoba musiałaby odpowiadać przed cywilnym administratorem państwa.

 

Wnoski

Współpraca organizacji humanitarnych z Polskim Kontyngentem w Iraku na tak przedstawionych zasadach byłaby możliwa. Świadczy o tym podejście do tej misji wielu żołnierzy, jak i charakterystyka organizacji humanitarnych takich jak PAH. Potrzeba jednak przede wszystkim strategii dokładnie określającej zasady współpracy i autonomii obu stron oraz przywódców po obu stronach rozumiejących istotę zasady synergii jaką taka współpraca mogłaby wyzwolić. Stawką jednak byłoby życie setek tysięcy Irakijczyków, a także Syryjczyków (na których państwo rozlała się fala ekstremizmu islamskiego) a także osiągnięcie celów politycznych jakimi powinna być stabilizacja i odbudowa Iraku.

Reklamy

2 myśli na temat “Misje humanitarne i wojsko w działaniach stabilizacyjnych na przykładzie interwencji w Iraku 2003-2011

  1. Ƭhanks fօr one’s marvelous posting! І aϲtually
    enjoyed reading іt, youu coսld be a gгeat author. І ѡill Ƅе sure to bookmark your blog and definitely will cߋme back νery sоon. I want to
    encourage оne to continue yoսr gгeat work,
    hɑve a nice holiday weekend!

    Polubienie

  2. Hey this is kind of of off topic Ьut I waѕ wondering іf blogs սse WYSIWYGeditors οr if
    you Һave to manually code witҺ HTML. I’m starting а blog soon but have no
    coding expertise sο I wanted to get advice fгom sߋmeone with experience.

    Any ɦelp would bе grеatly appreciated!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s