Prawo międzynarodowe w konfliktach politycznych na przykładzie wojen w Iraku (2003) i Ukrainie (2014)

Prawo międzynarodowe jest szczególnym rodzajem uregulowań prawnych, w których zasady nie są określane przez organy administracji centralnej (jak dzieje się to w państwie), lecz powstają w wyniku porozumień między uczestnikami stosunków międzynarodowych. Po II Wojnie Światowej to ONZ stał się organizacją sankcjonującą zasady prawa międzynarodowego i większość pozostałych organizacji regionalnych opierało podstawy legalności swoich działań właśnie na postanowieniach ONZ. Zasada ta ma zastosowanie także w najtrudniejszych sytuacjach jakimi są konflikty międzynarodowe, w tym wojny. W przypadku określania legalności użycia sił zbrojnych w celu rozpoczęcia konfliktu zbrojnego lub interwencji w konflikcie, wymagana jest jednomyślna decyzja Rady Bezpieczeństwa ONZ. Zasada ta jest uznawana zarówno przez Unię Europejską jak i NATO, ale też wiele innych organizacji na świecie uznających prymat ONZ w kwestii określania legalności działań zbrojnych. W XXI wieku Rada Bezpieczeństwa przyjęła rezolucję umożliwiającą NATO podjęcie działań zbrojnych w Afganistanie oraz Libii, ale nie uznała za legalne podejmowania działań w Iraku czy Syrii. Oczywiście decyzje rady bezpieczeństwa nie zawsze są uwarunkowane kwestiami zasadności interwencji zbrojnej, a często zależą od interesów geopolticznych czy geoekonomicznych mocarstw mających prawo veta w tym gremium. Tu pojawia się kolejny ważny czynnik prawa międzynarodowego, jakim jest wpływ mocarstw na stosunki międzynarodowe. Zbigniew Brzeziński w wydanej w latach 90-tych książce „Wielka Szachownica” określał mocarstwa – państwami kluczowymi dla bezpieczeństwa na świecie i wówczas zaliczył do nich Francję, Rosję, Chiny, Wielką Brytanię, USA oraz Niemcy i Indie (pierwsza piątka to członkowie stali Rady Bezpieczeństwa ONZ). Jednocześnie profesor Brzeziński uznawał USA za supermocarstwo, jako jedyne mające możliwość oddziaływania globalnego. W istocie pozycja Stanów Zjednoczonych powoduje też szczególny stosunek tego państwa do prawa międzynarodowego.

     Przykład zaangażowania w konflikt iracki w 2003, świadczy o tym, że USA stosują prawo międzynarodowe wtedy, gdy istnieje możliwość przekonania państw RB ONZ do jednomyślności (jak stało się w przypadku rezolucji w sprawie wojny w Afganistanie zimą 2001 roku). Jednak gdy w 2003 roku takiej jednomyślności nie udało się osiągnąć, nie okazało się to wystarczającą przeszkodą w rozpoczęciu działań zbrojnych. Przyznając sobie prawo do działań zbrojnych wyprzedzających (preventiv actions) niewątpliwie USA wykorzystały przy tym swoją pozycję supermocarstwa, samodzielnie próbując zmienić zasady prawa międzynarodowego. Niemniej jednak nikt na świecie nie kwestionował konieczności powstrzymania dyktatora Iraku od działań skierowanych przeciwko własnemu społeczeństwu, a także powszechnie obawiano się nieprzewidywalności reżimu w Bagdadzie. USA wciąż też szukały uzasadnienia, czy to rezolucją ONZ z I Wojny w Zatoce czy to wskazując na artykuł 5 traktatu NATO (jakkolwiek obie kwestie były dość absurdalne). Niemniej jednak reżim w Bagdadzie był przez społeczność międzynarodową uznany za zagrożenie bezpieczeństwa międzynarodowego co miało potwierdzenie w rezolucjach ONZ.

          Z drugiej strony agresja Rosji na Ukrainę, aneksja Krymu i dalsza destabilizacja słabszego sąsiada, w latach 2014-2015, były realizowane podobnie z zupełnym pogwałceniem prawa międzynarodowego. Jednakże podobieństwa w tej kwestii są jedynie iluzoryczne. Uzasadnienie jakie prezydent Putin wysuwał przy tej okazji było niewystarczające nawet dla niego samego, skoro nigdy nie przyznał się oficjalnie do wysyłania zorganizowanych jednostek i wysokich rangą dowódców na wschodnią Ukrainę. Także aneksja Krymu uzasadniana względami historycznymi nasuwa na myśl raczej działania Hitlerowskich Niemiec zajmujących Morawy czy żądających Gdańska niż działania USA w Iraku. Trudno za podstawę przyjąć oskarżanie przez przywódcę Rosji byłego I Sekretarza ZSRR o zdradę czy przekroczenie uprawnień! Szukanie uzasadnienia we własnym państwie i jego rzekomej słabości czy uległości do zaatakowania innego jest historycznym kuriozum.

            Obie sytuacje świadczą o tym, że prawo międzynarodowe jest wciąż kształtowane, bądź selektywnie respektowane przez największych (kluczowych) graczy na wielkiej szachownicy. Świadczy to o słabości możliwości egzekucji prawa międzynarodowego. Szczególnie w sytuacji agresji rosyjskiej na Ukrainę sytuacja taka nie wynika z potęgi agresora, ale raczej braku jednomyślności społeczności międzynarodowej wobec uczestnika stosunków międzynarodowych, w oczywisty sposób prawo łamiącego. Model prawa międzynarodowego opartego w głównej mierze na ONZ mimo wszystkich swoich niedoskonałości, i tak stanowi najlepsze osiągnięcie społeczności międzynarodowej (jako system wspólnotowy) w całej historii ludzkości. Można się spierać czy Pax Romana w czasach imperium Rzymskiego, czy też system oparty jedynie na dominacji mocarstw jak w XIX wieku, stanowił gwarancję stabilizacji i w jakim stopniu, jednak wspólnotowość obecnego systemu i jego jednak pacyfistyczny charakter, świadczą o tym, że mimo wszystko jest on oparty na najbardziej trwałym fundamencie prawnym wynikającym z ewolucji samego systemu stosunków międzynarodowych, jak i potrzeby zapewniania wzajemnego bezpieczeństwa. Kwestią dyskusyjną jest czy USA sprawdziły się jako gwarant stabilizacji globalnej, jednak skłonność części analityków (niestety także w Polsce) do zrównywania roli Rosji z USA, a nawet popierających jej roszczenia w tym względzie zakrawa na ignorancję bądź skłonność do autodestrukcji. Rosja ze swoim na wpół mafijnym systemem politycznym, skorumpowanymi lub zastraszonymi “elitami”, zasadniczo silną pozycją służb specjalnych oraz bardzo wpływową rolą generalicji oraz brakiem (lub słabością) własnej tożsamości kulturowej, jest państwem w dużej mierze nieprzewidywalnym i zasadniczo roszczeniowym. Takie państwo niestety (jak pokazuje doświadczenie ostatnich 10 lat) jest zdolne do bardzo niebezpiecznych działań, a jedynie własna słabość i siła potencjalnego przeciwnika mogą to niebezpieczeństwo zmniejszać. Prawo międzynarodowe nie ma tu żadnego zastosowania.

Advertisements

6 thoughts on “Prawo międzynarodowe w konfliktach politycznych na przykładzie wojen w Iraku (2003) i Ukrainie (2014)”

  1. Bardzo ciekawy wpis.

    Widzę jednak inne, idące dalej rozwiązanie problemu narastających konfliktów, a to co działo się wczoraj, dzieje się dziś i dziać będzie się jutro uważam za problem władców (tych większych i mniejszych) którzy z przykrością patrzą na to co zbudowali (co zbudowali ich poprzednicy, co odziedziczyli po przodkach) i nie mogą pogodzić się z faktem, że nie jest to idealne tak jak zostało im to wmówione. Wydaje się tylko, że jak zawsze cierpią na całej sytuacji ludzie najmniej winni temu wszystkiemu.

    Może to co obecnie ma miejsce to początek rewolucji która przyniesie nam wielkie zmiany – mam taką nadzieję. Po średniowieczu, które obiecało nam odejście od sił wyższych i miało zapewnić ‘Raj na Ziemi’ coraz bardziej chyba dochodzi do nas, że można zbudować cywilizację bardziej zamożną, bogatą w dobra, surowce oraz technologie, niestety nie oznacza to, że ludzie w niej żyjący będą szczęśliwsi (a chyba o to w życiu chodzi…)

    Działania dzisiejszych mocarstw wydają się być ostatnimi ruchami zdesperowanych władców, którzy na siłę próbują udowodnić, że jednak jest inaczej zawłaszczając coraz więcej dóbr dla swoich struktur/ugrupowań/organizacji.

    Moim zdaniem jeśli człowiek dotrwa do rewolucji na miarę średniowiecza to przyszłość leżeć będzie w rządzie światowym, który będzie z daleka od regionów kulturowych (wtedy już niepodzielonych wyraźnymi granicami). Możliwe, że to nie będzie oznaczało całkowitego uniwersalizmu ani zaniku różnorodnych kultur w ogóle, byłoby to dużym błędem i opóźniłoby w znaczącym stopniu rozwój ludzkości (Jak powszechnie wiadomo różnorodność i zdrowa rywalizacja rodzi postęp: teza + antyteza = synteza).

    Dobrym kierunkiem naszego rozwoju wydają się być ‘Stany Zjednoczone na skalę globalną’. Rząd naszej planety powinien funkcjonować z dala od obywateli, interweniować w sprawach związanych z działaniami wyniszczającymi naszą planetę, skupić się na rzeczach najbardziej istotnych.

    Na chwilę obecną kluczowe dla załagodzenia konfliktu w skali czasu wydają się być problemy ekonomiczne i zdrowotno-ekologiczne związane z dążeniem do monopolu/dominacji jednych państw nad innymi. Celami takiego rządu mogą być między innymi: zaprzestanie rabunkowej polityki surowcowej, czystość wody i powietrza, odebranie praw własności ziemi (nie może być własnością prywatną ani żadnej organizacji ziemia, która nie amortyzuje się nigdy, bo właśnie tak do władzy dochodzą dziś państwa i inne organizacje które rozumieją ekonomiczny sens tego faktu). Dobra te powinny służyć ogółowi społeczeństwa, a dzisiejszym problemem jest fakt, że nikt nimi w skali światowej nie zarządza, są odbierane siłą polityczną, zbrojną, ekonomiczną.

    Pomijając wszystko, koncepcja państw narodowych wydaje się być mocno przestarzała, bo jak właśnie się przekonujemy, nie powinno się mieszać zarządzania z ideologią, bo skutki takich działań mogą być tragiczne – w dzisiejszych czasach niestety jest to powszechne.

    Możliwe też, że nie będzie konieczności rozwiązania mniejszych struktur – rząd światowy mógłby równie dobrze funkcjonować obok regionów niezależnych ekonomicznie i kulturowo pozwalając im w kontrolowany sposób wzrastać i zapobiegając katastrofom, które mogłyby mieć miejsce (wojny o surowce, władze, dominację nad światem itd.)

    Problemem jednak jak zwykle wydaje się być odświeżanie starej struktury, ponieważ każde nowe pokolenie zawsze będzie miało inny model postrzegania naszego ‘poukładanego’ świata, żyło będzie w innym paradygmacie, próbowało będzie obalić istniejący system – wynika to z natury człowieka, więc przysłowiowego ‘konia z rzędem’ temu kto wpadnie na koncepcję pozwalającą zbudować stabilną organizację społeczności…

    …chroniącą nas przed nami samymi.

    Liked by 1 person

    1. Siemasz Vadimus! Nie spodziewałem się że Cię tu spotkam! Dobrze wiesz, że w tym temacie mam totalnie odmienne stanowisko, ale ku mojemu zdumieniu podziwiam Twoją wiarę, która często czyni cuda, i wytrwałość. Mam nadzieję, że leci Ci jakoś ta złodziejska działalność i ‘Cień’. Czekam aż kiedyś w końcu się spotkamy. Wiem, że odwiedzasz moje okolice regularnie pajacu!

      Nawiązujac do Twojej wypowiedzi dla mnie przyszłość to upragniona dla nas legalizacja lub depenzlizacja. Moje marzenie? Brak układów i kolesiostwa, ale to chyba mało realne. Podziwiam – za determinację w temacie studiów i biznesu – ja poddałem się juz dawno, ale widzę że dalej wychodzisz z dawnego założenia, nie jesteś konformistą, to Twoja wielka zaleta.

      Mam nadzieję że rozwalisz istniejący układ tak jak opowiadałeś mi o tym kilkanaście miesięcy temu. TRZYMAM KCIUKI i widzę, że idzie Ci to dobrze. Tak trzymaj, ludzie myślący będą panować nad światem – Darwin się mylił, siła nie jest priorytetem, najważniejsza jest przytomność i świadomość w stopniu który pozwala na uniknięcie zagrożenia.. Przytomność i myślenie są nadrzędne. Tego nam przecież nie brakuje, mam nadzieję, że zrzucani z coraz większych wysokości na powrót wstawiamy sobie zęby w szczękę i mówiąc ‘ja wam jeszcze pokażę’ w końcu odmienimy ten świat.

      Wierzę, że jesteśmy tego warci. Społeczeństwo zasługuje na to żeby mu pomóc i wiem że w to nie wierzysz, ale niedawno zrozumiałem, że nie warto być hedonistą. Musimy coś zmienić, zmienić świadomosć społeczną czy tego chcesz czy nie. Nie ma drugiego Borkowskiego i Augustyna którzy mogliby to zrobić, bo jeśli nie my kto kto ma dać temu światu wolność?

      Pozdrawiam Cię serdecznie
      Dawid vel Zawodnik

      Liked by 1 person

      1. Pewnie obaj Panowie nawiązujecie do starożytnej koncepcji “filozofa na tronie”. Było to marzeniem wysoko rozwiniętych społeczeństw greckiego, egipskiego czy rzymskiego. Marek Aureliusz będąc świadomym że stanowi realizację tego marzenia podsumował je w swoich pamiętnikach i ta cenzurka nie była pozytywna. Niemniej jednak to tylko jeden przykład. Prawdą jest że jednak to nie filozofowie czy szerzej humaniści będą raczej sprawować władzę w ramach takiego rządu globalnego ale zawsze zjawią się lobby bankowe, biznesowe, zbrojeniowe, nacjonalistyczne, religijne i inne które spowodują że wybór na takiego władcę padnie na kogoś kto będzie bardzo daleki od tego co Panowie postulujecie.

        Like

  2. Bardzo interesujący komentarz. Zgadzam się, że walka o strefy wpływów staje się coraz bardziej anachroniczna i powoduje problemy dla agresora jak i państwa poddanego agresji. Dla mnie oba przykłady agresji (USA na Irak jak i Rosja przeciw Ukrainie) są bardzo negatywne. Nie mam najmniejszego zamiaru nikogo tu usprawiedliwiać, chciałem tylko wskazać pewne elementy świadczące o jednak pewnych różnicach w podejściu do prawa międzynarodowego obu mocarstw (choć sądzę, że przy Rosji słowo mocarstwo powinno być “ozdobione” cudzysłowiem. Natomiast co do rządu światowego to warto zwrócić uwagę jak sprawdzają się organizacje globalne jak ONZ czy WHO. Niestety obie nie spełniają swoich funkcji w mojej opinii, choć przyznaję, że obie są jednak krokiem do przodu w stosunku do prób ustanawiania ładu międzynarodowego w okresie międzywojennym.

    Like

  3. Nie filozof na tronie, a ‘szara eminencja’ – władza faktyczna jest dużo fajniejsza od tytularnej (przynajmniej moim zdaniem). Dzisiejsze realia dają na to szereg dowodów – min. portale informacyjne finansowane przez jednego europosła, dzięki którym nie tak dawno temu poustawiał swoich ludzi w samorządach, korporacje lobbujące różne interesy, ale takie życie. Świat to globalna wioska, państwa narodowe istnieją już tylko w świadomości obywateli, z Hamerykańskim bankiem który zdefraudował pieniądze szejków i wprowadza nas przez to w kontrolowany kryzys na czele, z rudym pajacem który wbrew wszelkiemu rozsądkowi kazał swojej prawej ręce w naszym kraju przyjmować uchodźców sprzeciwiając się grupie wyszechradzkiej.

    Żyjemy w złudzeniu demokracji – biorąc choćby nawet pod uwagę dzisiejsze rządy PiS i wodzowski charakter struktury tej partii. Myślę że równie dobrze a może i nawet lepiej sprawdziłaby się u nas (mądra) dyktatura, tym bardziej że żyjemy w czasach kiedy wszelkie dragi/broń/leki/dokumenty można kupić przez sieć jeśli ma się odpowiednią wiedzę i dostrzega to każdy informatyk, nie wiem czy obywatele i służby tego nie widzą czy udają że zjawisko nie istnieje.

    Podsumowując – prawo jest dla malutkich, a jeśli ktoś jeszcze wierzy w demokrację w dzisiejszych czasach jest totalnym naiwniakiem. W ogóle to dyskusja na kilka wieczorów, polityka to shit, ale najbardziej denerwuje to że zwykłemu obywatelowi tak bardzo się to uogólnia, a jak wiadomo powszechnie każda generalizcja jest bzdurą. Techniki manipulacji i marketing jest na takim poziomie że i tak lud wybierze między mniejszym a większym złem. Na koniec nasuwa mi się tylko i wyłącznie jedno stwierdzenie, które wypowiedział chyba Einstein – parafrazując ‘Tylko głupi człowiek wybiera po raz kolejny to samo licząc na zmianę’

    Pozdrawiam serdecznie Panie doktorze 😉

    Like

  4. // WHO jest dość słabe – od lat faworyzuje konopie, które mają spory wpływ na sporo chorób nieuleczalnych konwencjonalnymi metodami. Nie udaje się jednak ani legalizacja ani depenalizacja konopi w skali światowej – zapewne głównie dlatego że nasz narodowy ‘dobry narkotyk’ ma akcyzę, a trawka jest jedyną substancją która uchronić może ten kraj przed popadnięciem w totalny alkoholizm, mimo wszystko jednak spotykając się z ludźmi ciągle słyszę że ‘to narkotyk’ – cholera jasna! Pełno jest na tym świecie substancji psychoaktywnych – poczynając od kawy, przez alkohol, trawkę aż do opium i morfiny.

    Nikt w naszym kraju nie myśli w sposób logiczny: alkohol to silny depresant używany rekreacyjnie w celu zmiany świadomości i postrzegania świata – dlaczego? Bo faworyzowany jest przez rząd – dlaczego? Bo ma akcyzę i z tej kasy żrą politycy głównego nurtu którzy mają wpływ na media a co za tym idzie świadomość społeczną.

    To co dzieje się dookoła nas to totalna farsa, mam na myśli tu również popularne, francuskie stwierdzenie ‘wolność, równość, braterstwo’, które w swoim założeniu było rzeczą piękną, niestety nasi przyjaciele zamiast przyjmować muzłumańskich emigrantów z godnością, pozwalać im tworzyć kulturę państwa francuskiego zatrudniali ich wyłącznie do prac których ‘francuz’ wykonywać nie chciał – stąd powstał dzisiejszy problem emigrantów.

    Przykre jest dla mnie tylko to że naszym ojcom, babciom i przadziadkom robi się wodę z mózgu do takiego stopnia że ciągle wierzą w aktualny do dziś konflikt związku radzieckiego z III rzeszą, a przecież świat poszedł kilkadziesiąt lat do przodu i chodzi już tylko o uzależnienie ekonomiczne, możliwość kreacji walut, strefy wpływów – całkiem inne wartości niż te wyznawane przez naszych seniorów którzy walczyli o materialne terytorium nieraz oddając życie za to żebyśmy dziś mogli wynajmować nasze, nieżydowskie lokale zachodnim bankom.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s