Rezygnacja gen Michaela Flynna: trzęsienie ziemi w administracji nowego prezydenta USA

Pomijając mnóstwo informacji bardziej czy mniej weryfikowalnych, skupię się na dwóch faktach, które są niepodważalne i moim zdaniem dużo mówią o samym generale Michaelu Flynnie, ale też dają świadectwo jak wielkie wstrząsy sejsmiczne mają miejsce w Białym Domu i jego politycznych okolicach. 

external

Odejście generała Flynna było szeroko komentowane i jako wydarzenie o znaczeniu globalnym informacje obarczone były sporą dawką propagandy. Dlatego warto odsiać propagandę od faktów.

Po pierwsze gen Flynn w sposób dość absurdalny moim zdaniem afiszował się ze swoją nadzwyczajną sympatią do reżimu kremlowskiego. Specjalnie nie piszę że do Rosji, czy do Rosjan, tylko do władz, bo w mojej opinii powinniśmy rozgraniczać te kwestie. Flynn występując w Russia Today stwierdził, że nie widzi żadnej propagandy w przekazie tej stacji i porównał ją do CNN. Abstrahując od poziomu mediów w ogóle (w tym CNN), to jednak niedostrzeganie propagandy w przekazie RT jest jasnym przesłaniem o poparciu każdego przekazu Kremla jaki trafia do USA. Moim zdaniem już to dyskwalifikuje go z roli doradcy, który może mieć swoje sympatie oczywiście, ale nie może posługiwać się przekazem propagandowym. Od doradców oczekuje się „przesiania” i doboru treści jakimi posługuje się w czasie narad.

Kolejnym problemem jest to co ostatecznie „zatopiło” Generała Flynna, czyli niesławne rozmowy z ambasadorem Rosji, w czasie trwania kampanii prezydenckiej i potem przed zaprzysiężeniem nowego prezydenta. Część mediów przekazała informację, że sam fakt takiej rozmowy spowodował kłopoty Flynna. Budzi to słuszne zakłopotanie i niezrozumienie bowiem nie można kogoś potępiać, a już z pewnością karać, za fakt rozmowy z kimkolwiek. Taki przekaz promuje też Kreml, a za nimi właśnie RT.

Jednak wydarzyło się znacznie więcej niż jedynie rozmowa z ambasadorem, a sam kontekst czasowy rozmowy jest nie bez znaczenia. Pierwszą sprawą (zasadniczą) jest treść rozmowy i czas w jakim się odbyła. Istotne jest też to, kiedy ją ujawniono i dlaczego. O pierwszej kwestii, mimo że nie ujawniono stenogramów, można dość dużo powiedzieć i to już ponownie pogrąża gen Flynna. Druga, jeśli zostanie upubliczniona może jeszcze bardziej dolać oliwy do ognia i mieć znaczenie dla całej administracji USA.

A więc okazało się, że gen Flynn kontaktował się kilkukrotnie w czasie kampanii z ambasadą Rosji i że omawiał sankcje nałożone na Rosję przez USA. Oczywiście kluczowym tematem były ostatnie sankcje wynikające z ingerencji rosyjskich hakerów w wybory w USA, choć nie wykluczone że tematem były sankcje wobec Rosji w ogóle. Do takiej rozmowy doszło na pewno w dniu 29 grudnia 2016 roku czyli w momencie, w którym (jeszcze) urzędujący prezydent – Barack Obama ogłaszał te właśnie sankcje. Pamiętajmy, że prezydent elekt (wówczas Trump) nie jest jeszcze urzędnikiem państwowym i do momentu zaprzysiężenia, nie może prowadzić polityki Białego Domu. Zasada „One president at the time”, o której mówił kongresmen republikański Chris Christie komentując to wydarzenie, jest świętością w USA. A wobec tego jego doradca był wówczas osobą prywatną. Omawianie kwestii sankcji było więc bardzo poważnym nadużyciem i złamaniem tzw. Prawa Logana (Logan Act). Prawo to powstało właśnie po to, aby nie podważać autorytetu urzędujących władz, w tym wypadku samego prezydenta.  Wyglądało to tak, że Prezydent USA ogłasza sankcje, a gen Flynn jako osoba prywatna która niedługo będzie miała wpływ na nowego prezydenta obiecuje je zaraz znieść. Co więcej gen Flynn poinformował vice-prezydenta Mike’a Pense’a, że nie poruszał kwestii sankcji a potem przyznał, że nie pamięta szczegółów więc mógł wprowadzić w błąd prezydenta i vice-prezydenta. Gen Flynn jest najkrócej urzędującym doradcą na tak wysokim szczeblu w historii USA, co świadczy o wadze tej dymisji, a to stwarza poważny kłopot wizerunkowy dla nowej administracji.

Ta kwestia ma potężne znaczenie nie tylko dla USA, w kwietniu odbędą się wybory we Francji i tam też Rosja ma swojego kandydata (a raczej kandydatkę) dla którego zrobią wiele by wygrał. Doniesienia na temat wpływania na scenę polityczną i oczerniania kontrkandydatów Marine Le Pen już się pojawiają (warto przeczytać świetny tekst Eryka Mistewicza: Zinstytucjonalizowany zamach stanu oraz artykuł  red. Oskara Górzyńskiego z WP.PL: Rosyjska wojna informacyjna przeniosła się do Francji. Celem Emmanuel Macron ). Oczywiście wpływanie na wybory w Europie to gra o szerszych konotacjach niż „tylko” działania Kremla ale te mają z pewnością bardzo duże znaczenie.

Mechanizmy i konsekwencje wpływania Kremla na wybory mają więc zasadnicze znaczenie dla całego świata zachodniego. Pomyślmy o tym, że skoro hakerzy rosyjscy mogą wpływać na wybory w USA czy Francji to jaki wpływ będą mieli w Czechach, czy w Polsce? Zresztą gambit Trumpa pokazuje najlepiej w jak trudnej i dwuznacznej sytuacji ten fakt stawia nawet prezydenta, który zgodnie z „pragnieniem” Kremla zostaje wybrany. Pozostawiając sankcje podważa własny wybór na prezydenta USA, a uchylając naraża się na potężne reperkusje we własnym obozie republikańskim, nie wspominając już o zmasowanych atakach Demokratów i tego co sam Trump nazywa „Fake news media”.

Druga poważna trudność dla Trumpa to pytanie, które musi tkwić w głowie każdego obserwatora sceny politycznej w USA: – czy Trump i jego otoczenie znali treść rozmów gen Flynna z ambasadorem Rosji? A nawet czy to nie było na polecenie prezydenta elekta? Przecież Flynn to były szef agencji wywiadu (DIA), więc musiał świetnie zdawać sobie sprawę, że telefony w ambasadzie Rosji są na podsuchu, nie mówiąc już nawet że sami Rosjanie nagrywają co w tym przypadku natychmiast dawało im „leverage” – wpływ/dźwignię na Flynna. Być może więc Flynn stał się ofiarą polityczną pozwalającą Trupowi na polityczny „pivot”. Trudno sobie jednak wyobrazić by dobrowolnie się na to zgodził, przecież nie o pieniądze tu idzie a reputację generała USA, choć trzeba też dodać, że w takich kręgach polityki wyobraźnia może okazać się niewystarczająca.

Zwrot polityczny Trumpa jest wyraźnie widoczny także w przypadku twardego stanowiska w sprawie Krymu. Na uwagę zasługuje to, że stanowisko to zostało przedstawione w dniu w którym przyjęto rezygnację gen. Flynna, co świadczy o tym, że wypadki nie toczyły się spontanicznie. Rzecznik prasowy prezydenta USA przedstawił sprawę z żelazną konsekwencją przebijając retorykę Obamy: „President Trump has made it very clear that he expects the Russian government to deescalate violence in the Ukraine and return Crimea”. Sam Trump w swoim zwyczaju dołożył Obamie na twitterze: „Crimea was TAKEN by Russia during the Obama Administration. Was Obama too soft on Russia?”.

Konieczność dymisji gen Flynna była w moim mniemaniu oczywista, jednak pozostaje pytanie – czy działał na własną rękę, czy jednak jego odsunięcie jest tylko wierzchołkiem góry lodowej której nie wiadomo czy warto drążyć. Wśród doradców prezydenta pozostają inne osoby o niejasnych powiązaniach z reżimem na Kremlu, jak człowiek o radykalnie prawicowych poglądach i pro-kremlowskich inklinacjach „Steve” Bannon.  Co więcej jest on głównym strategiem w Białym Domu, z jednej strony mogłoby się wydawać, e zgodnie z nową linią zostanie szybko zwolniony ale z drugiej można sobie wyobrazić scenariusz takiego „zwrotu” wyreżyserowany właśnie przez niego. Inna kluczowa postać co do której można dziś skrajnie różne przypuszczenia snuć to sam sekretarz stanu – Rex Tillerson.

Są też (w mojej opinii) w administracji Trumpa postacie krystaliczne jak na politykę, jak gen Jim Mattis, o którym już sporo powiedziałem i napisałem: Gen Jim Mattis prywatnie, półtora roku przed mianowaniem na Sekretarza Obrony USA 

Tak czy inaczej „Pivot” Trumpa sprawiawił zimny prysznic dla przywódców Rosji. Być może tak radykalna zmiana jest wynikiem uświadomienia sobie przez prezydenta Trumpa, że Rosja nie będzie łatwym do zdominowania partnerem w twardej grze geopolitycznej. O zagrywkach Rosji uderzających w nowego prezydenta pisałem wcześniej: Trzy wydarzenia okresu przejściowego, istotne dla nowej administracji USA . Ludzie znający osobiście nowego prezydenta podkreślali, że jeśli Trump uzna administrację jakiegokolwiek państwa za zagrażającą USA, może w jednej chwili bardzo utwardzić stanowisko.

Być może ten proces ma właśnie miejsce, niemniej trzeba też mieć na uwadze wielopoziomowość tej gry i możliwości różnych zmian, ale też poważnego rozdźwięku między oficjalną i nieoficjalną linią polityki („track two policy”). Nie mamy dostępu do wielu danych, które pozwoliłyby poznać tą drugą sferę. Nie do końca jasna jest gra wywiadu USA, wciąż nie wiadomo czym dysponuje Kreml jeśli chodzi o osobę samego Trumpa, a także jakie są faktyczne cele strategii Trumpa, która najwyraźniej się powoli krystalizuje. Wiadomo natomiast, że w Białym Domu i instytucjach kluczowych dla bezpieczeństwa USA, walka o wpływy przybrała formę trzęsienia ziemi. Sama fala uderzeniowa wstrząsów wtórnych będzie odczuwalna na całym świecie. Dla nas, jak się wydaje zmiany przybierają pozytywny obrót choć to dopiero początek i do końca nie wiadomo w jakim kierunku będą dalej przebiegać.

Reklamy

2 myśli na temat “Rezygnacja gen Michaela Flynna: trzęsienie ziemi w administracji nowego prezydenta USA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s