Władza jako fetysz

a0549117249_10Do władzy można dążyć z różnych pobudek. Państwowiec będzie chciał za jej pomocą prowadzić politykę, zarówno wewnętrzną i zewnętrzną na jak najwyższym poziomie, dla dobra własnego, jak i wspólnego. Dlaczego? Bo państwowiec wie, że dobro wspólne jest korzystne dla niego samego – długofalowo, strategicznie. Bywa (rzadko) państwowiec altruista, ale to inna kwestia i trudno, aby taka osoba osiągnęła władzę na poziomie państwowym.

Radykał natomiast, we władzy będzie widział narzędzie do zawężania przestrzeni politycznej do własnych ideologii i „wtłaczania” w nią całego społeczeństwa. Radykał mający władzę w swojej grupie (sekta, partia, ruch), może wykluczać z niej osoby nie utożsamiające się z tą grupą ideologicznie, co jest w pełni zrozumiałe.  Problem pojawia się wtedy, gdy radykał przejmuje władzę w państwie, ponieważ wtedy zawęża swoje postrzeganie dobra wspólnego do tej części społeczeństwa, która podziela jego ideologię i tam zaczyna upatrywać „prawdziwych patriotów”.

W takim razie dąży do podziału na tych, których można przekonać, że ta jedna ideologia jest właściwa i wykluczenia ze swojej grupy tych, których się „wtłoczyć” do takiej grupy nie uda. Tylko że w tym przypadku, jako grupę, postrzega całe państwo nie bacząc na mniejszości, inne ideologie, opozycję polityczną itd. Tak określony radykał, nie jest więc z pewnością państwowcem, ponieważ nie dostrzega możliwości funkcjonowania różnorodności, w tym mniejszości narodowych. Co więcej nie jest też narodowcem, bowiem Naród, bez politycznych manipulacji, nie jest jednolity ideologicznie, a z pewnością politycznie.

Także w przypadku radykałów można pokusić się o kolejne rozróżnienie. To zawężanie może radykałowi służyć do ekspansji (np Hitler w czasie II WŚ) lub do po prostu posiadania władzy „po wsze czasy”. W tym drugim przypadku brak jest głębszych ideologii, a wszystko podporządkowane jest utrzymaniu władzy. Wszystko co może zagrozić temu celowi (utrzymanie władzy) jest atakowane za pomocą wszelkich możliwych środków. Władza staje się więc fetyszem – wszystko inne traci znaczenie. Oczywiście, jest w stanie uzasadniać konieczność utrzymania władzy we własnych rękach rzekomymi spiskami – wewnętrznymi czy międzynarodowymi, posiadaniem jedynej recepty na dobrobyt itd.

O ile radykał „ekspansjonista” potrzebuje jednak jakieś współpracy, szuka porozumień międzynarodowych, przynajmniej doraźnych, o tyle „fetyszysta” u władzy będzie się izolował. W najbliższym kręgu będzie chciał mieć ludzi o identycznej ideologii, ale bez ambicji związanej z przejęciem władzy. Będą więc to ludzi bezwzględnie posłuszni i jednakowo myślący. Ich kompetencje mają znaczenie trzeciorzędne. Wskutek tego, rządzący „fetyszysta” nie będzie w stanie ustępować, a nie potrafiąc zawierać kompromisów, otaczając się ludźmi bez kompetencji, ale silnie umotywowanymi ideologicznie, będzie się kompromitował.

Jednakże sam fakt że władzę przejął, świadczy o inteligencji. Potrafi przekonać do siebie wystarczającą do wygrywania wyborów część społeczeństwa, za pomocą najlepiej dobranego zestawu haseł, których wygląd – brzmienie, mają być związane z własną ideologią, ale w istocie sens polityczny czy gospodarczy nie mają żadnego znaczenia. „Fetyszysta” sądzi,  że jego inteligencja wystarczy za kompetencje podwładnych na kluczowych stanowiskach związanych z utrzymaniem władzy a więc związanych z resortami siłowymi (przede wszystkim wywiad, wojsko i policja) oraz wymiarem sprawiedliwości. Szuka za to fachowców w tych resortach, które mogą przeciągnąć do jego obozu większą grupę społeczeństwa ale nie zagrażają jego władzy.

„Fetyszystę” u władzy demaskuje:

  1. brak kompetentnych ludzi na kluczowych stanowiskach (siłowe i szeroko rozumiany wymiar sprawiedliwości) – bowiem trudno jest znaleźć wielu absolutnie wiernych i wyznających tą samą ideologię ludzi o najwyższych kompetencjach.
  2. brak realnej skłonności do zawierania kompromisów, co zawęża pole współpracy do ludzi gorliwie wyznających tą samą ideologię, ale bez ambicji i ludzi gotowych przyjąć każdą ideologię dla kariery, a więc konformistów bez tzw. kręgosłupa, gotowych na wykonanie każdego polecenia.
  3. brak realnego dialogu ze społeczeństwem co przejawia się „przykrywaniem” wszystkich niepowodzeń propagandą sukcesu lub przemilczaniem niewygodnych faktów w usłużnych mediach.
  4. łatwo ten rodzaj władzy rozpoznać po mediach, w których ma kontrolę. Radykał-ekspansjonista  mający szersze cele (jak wspomniano szuka kompromisów) w mediach będzie dopuszczał do innych zdań i przekonywał, że sam ma rację (przykład Russia Today). „Fetyszysta” zawęzi przekaz do (najlepiej) własnej osoby lub osób absolutnie mu wiernych.
  5. obawa, że ludzie spoza najbliższego kręgu  nie rozumieją w pełni ideologii. Będzie więc im mówił do jakich treści mają się ograniczać. W polityce nazywa się to „przekazem dnia”, ale tenże przekaz może być wyjaśnieniem strategii, założeń czy treści z posiedzenia, a może też zwyczajnie zawężać pole wypowiedzi do wybranych tez przywódcy „fetyszysty”.

Rozpoznanie przywódcy „fetyszysty” przez społeczeństwo kończy jego władzę.

Reklamy

6 myśli na temat “Władza jako fetysz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s