Geopolityczne “urządzenie mechaniczne”

Geopolitykę można przyrównać do potężnych trybów wzajemnie się zazębiających, ale też trących o siebie i miażdżących wszystko, co nieopatrznie wpadnie pomiędzy nie.

Mniejsze trybiki (średnie i małe) mogą być ważną częścią mechanizmu, ale jeśli nie rozumieją schematów działania i nie umieją znaleźć swojego miejsca, zostają starte na proch.

Jeśli przy tym znajdują się w peryferyjnych obszarach urządzenia, mogą luźno się z nim wiązać, a mimo to przetrwać. Jednak te w centrum i w pobliżu potężnych trybów, nie mają takiego luksusu. Z resztą i te na peryferiach mogą okazać się kluczowe, a wtedy ich poluzowanie zostanie wykorzystane i maszyneria przejmuje nad nimi kontrolę, aby działały tylko na korzyść wielkich.

Średnie, a nawet małe trybiki, nie są zupełnie bezwolne bo buntując się przeciw kierunkowi urządzenia mogą je zdestabilizować a nawet rozsadzić, ale ich samych to nie uratuje. Nie staną się przez to ważniejsze, chyba że wartością jest dla nich “sława Herostratesa”…

Nie twierdzę więc, że te mniejsze, ale położone strategicznie trybiki, mają być uległe i pokorne, ale na pewno muszą być uważne i mądre. Przede wszystkim potrzebują znać schemat całego mechanizmu oraz rozumieć sens jego działania – cel do jakiego zmierza całe urządzenie, jego misję, oraz posiadać własną strategię budowania swojej pozycji w nim. Jeśli natomiast jedno z tych małych kółeczek zębatych, zupełnie nagle, bez planu, przygotowania, bez wizji strategicznej zaczyna obracać się w stronę przeciwną od pozostałych, to czy odwróci pracę całej machiny?

Znajdą się tacy, którzy w tym miejscu odpowiedzą przytaczając opowieść o Goliacie i Dawidzie. Tyle że między interakcjami indywidualnymi z jednej strony a polityką i “urządzeniem” geopolitycznym, z drugiej, różnica jest mniej więcej taka, jak miedzy fizyką kwantową, a klasyczną. Niby nazwa podobna, ale zasady w niej panujące różne. W geopolityce Dawid nie pokonuje Goliata!

Małe i średnie tryby mogą budować swoje znaczenie, wzmacniać relacje i stawać się coraz ważniejszymi, awansując stopniowo. Jednak fundamentalne zagrożenie pojawia się wtedy, gdy średni tryb nie widzi ważnych zależności, albo się nimi nie przejmuje sądząc, że te potężne będą o nie dbać bo tak zapisano w “piątym punkcie” instrukcji obsługi. Przecież “tryby” nie mają sumienia, zasad ani uczuć! Liczy się dla nich skuteczność i tylko to.

Wielkie silne tryby mogą stracić impet w razie zacięć czy silniejszych tarć, ale zwykle przetrwają, nawet gdy popełnią poważne błędy. Średnie i małe powinny być bardziej uważne, bo uporczywe trwanie w błędzie kończy się ich zniszczeniem.

*

Ważne jest też to, że gdy jedno z potężnych kół zamachowych w końcu ulega rozpadowi, pojawia się wiele jego pozostałości, drobin i części żelastwa bezładnie rozsypującego się po całym mechanizmie. Inne tryby działają przez jakiś czas swobodniej, ale muszą być szczególnie uważne, bo mogą trafić na te resztki złomu. Te bezładnie poruszające się w mechanizmie drobiny złomu, a czasem sporych rozmiarów fragmenty żelastwa, pozbawione swojego koła, w którym pracowały w harmonii większej czy mniejszej, stają się bardzo niebezpieczne dla innych zazębiających się trybów. Jeśli się między nie dostaną, mogą zetrzeć im zęby, a nawet zupełnie je połamać.

Jednocześnie w przestrzeni geopolitycznej urządzenia nie może być próżni. Trwa wzmożona praca wszystkich innych kółek, aby miejsce po upadku potężnego trybu zagospodarować. Można wtedy sporo zyskać lub wszystko stracić. Jeśli niewielkiemu trybowi uda się zyskać więcej niezależności, może kręcić się szybciej i bezpieczniej, to nie powinno się czynić z tego zarzutu, że nie stał się od razu największym trybem decydującym o innych. Taki awans wymaga długiej pracy i najczęściej właśnie w ramach dobrze działającej maszynerii. Małe kółko nie urośnie natychmiast tylko dlatego, że obok niego znikło duże. No chyba że wykorzysta części złomu po nim, ale takie “doklejanie” części jest bardzo trudne i zrastanie się ich z trybem długotrwałe i często nastręcza wielu problemów.

*

W maszynie nie ma takich zakątków, gdzie jakakolwiek część mogłaby być zupełnie swobodna – niezależna i zmierzać w jaką chce stronę. Trybik, który tak sądzi, żyje w iluzji która może go popchnąć w kierunku poważnych zagrożeń. Walka rybika z całą maszynerią jest skazana na klęskę. Nawet największe tryby w dużej mierze modelujące działanie maszyny, także nie mają swobody. Muszą być smarowane, serwisowane i nie mogą pokonywać oporu zbyt wielu innych trybów, gdy te chcą zmiany. Mimo więc że mają większy wpływ na całość to jednak także od tej całości są uzależnione. Maszyna nie zawsze działała tak jak dzisiaj. w 1789 jeden trybik mógł wpłynąć na zmianę wszystkich albo chociaż wielu. Wielkie za to miały władzę znacznie większą. Dziś machina się zmieniła. Jest bardzo rozbudowana i skorelowana. Zależności są znacznie większe i znacznie więcej części funkcjonuje wewnątrz. Niektóre są mniej widoczne, ale bardzo ważne, inne głośno działają, ale ich znaczenie jest mniejsze.

Advertisements

One thought on “Geopolityczne “urządzenie mechaniczne””

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s