Parytety nieformalne

Jadąc do pracy usłyszałem w Radiu Zet, że wg badań naukowców z USA okazuje się, że zarządy firm, w których jest więcej kobiet są bardziej efektywne, przynoszą więcej zysku tym firmom. To prawda o której prof. Zimbardo mówi często w swoich wykładach, takie mieszane zespoły wprowadza się w szkołach duńskich, a jednak w biznesie często jest ignorowana.

Skoro przynosi zysk, to dlaczego się taką regułę ignoruje? Przecież to zysk określa byt w wielkim biznesie? Jest tak dlatego, że mimo wszystko psychologia dominuje w wielu obszarach naszego życia, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy. Manager, który zarządza firmą częściej woli unikać niepewności, niż szukać w niej korzyści. Naturalną skłonnością managera jest dążenie do kontroli nad swoją firmą. Tymczasem wszystkiego zwyczajnie kontrolować się nie da.

Im szybciej taki manager zauważy, że nie wszystko można i trzeba kontrolować, tym szybciej ma szansę na rozwinięcie firmy poza „horyzont jego kontroli”. W końcu jest tylko człowiekiem, a doba ma „tylko” 24 godziny. Zatem prędzej czy później, jeśli stawia na rozwój, będzie musiał zaufać w jakimś stopniu grupie ludzi, stanowiących radę zarządzającą.

I tu właśnie istotna jest różnorodność i tu także kryje się zagrożenie. Szef, który uważa się za przysłowiową Α i Ω (Alfę i Omegę) szuka do takiej rady osób całkowicie mu podporządkowanych – takie klony jego woli, osoby które zwyczajnie „powiększają” jego zasięg kontroli, ale same przy tym nie podejmują inicjatywy. Osoby te nie będą go nigdy krytykować, będą posłusznie wykonywać polecenia i podpowiadać to, co ich zdaniem szef ma na myśli. Zapewne tym sposobem osiągnie częściowo swój cel, klony szefa będą mogły kontrolować firmę w czasie gdy on sam choruje lub wypoczywa.

Jednak korzyść taka wynika tylko z powiększenia zasięgu kontroli, a firma wymaga więcej bodźców niż jedynie kontrola. Gdy rozwój z jakiegoś względu nie będzie spełniał oczekiwań szefa, pojawią się konflikty i szef od swoich klonów będzie oczekiwał wyjaśnień. Może też, jeśli klony z zarządu są rodziną, lub przyjaciółmi, odpowiedzialność za porażki przeniesie się na pozostałych pracowników. Przecież szef (a więc i jego klony) są nieomylne, więc winni muszą być leniwi i/lub chciwi pracownicy? Z pewnością korzystają z dobroci szefa i go oszukują naciągając firmę na koszty.

Szef, który rozumie, że nie wie wszystkiego, że może się czasem „nawet” pomylić, że może mieć gorszy nastrój albo inny powód, dla którego jego efektywność spada, może zdecydowanie zwiększyć możliwości zarządu wprowadzając różnorodność. Dopuszczając (umiarkowaną) krytykę, różne sposoby myślenia, różne temperamenty, poznajemy aspekty funkcjonowania własnej firmy, jej otoczenia i innych ważnych uwarunkowań, których poprzez „klony” nigdy nie poznalibyśmy.

Kobiety zwykle inaczej postrzegają świat niż mężczyźni. Różnice między płciami są wbudowane nie tylko w nasz „kształt fizyczny”, ale przede wszystkim w psychikę. Dzieci w szkole zestawiane w zespoły dziewczynka-chłopiec, zupełnie inaczej rozwiązują zadania niż zespoły jednopłciowe, ale uwaga – tylko jeśli zdołają się porozumieć, a to zależy od tego jakie wartości wpajają im rodzice, jak organizuje to zadanie nauczycielka, czy jakie uwarunkowania istnieją w klasie.

Zatrudnienie kobiety wymaga od managera osobistej odwagi! „Zmierzy” się on bowiem  z osobą, która widzi świat, problemy, rozwój firmy inaczej niż on sam. Dla wielu lepiej uniknąć takiej niepewności mówiąc: „kobieta się nie nadaje”. Może jeśli szef inaczej podejdzie do kwestii zatrudnienia kobiety na takie stanowisko, i uzna, że nie musi się z nią „mierzyć”, że mają być zespołem złożonym „z różnych klocków”, które mimo różnorodności mają do siebie pasować, niepewność zacznie go interesować zamiast straszyć, różnorodność okaże się ciekawa, a nie chaotyczna.

Zawsze byłem przeciwnikiem parytetów formalnych, bo wprowadzały sztuczne zasady i często bardzo niesprawiedliwe normy, ale parytety powinny istnieć w sposób nieformalny, wynikając z naszej mądrości i… odwagi.

Reklamy

Dlaczego dobrzy ludzie czynią zło?

Postać Anakina Skywalkera ilustruje interesujący problem transformacji dobra w zło. Nie jest to proces tak fantastyczny jak wydawałoby się z konwencji samego filmu. Na tym przykładzie warto zastanowić się dlaczego ten miły chłopczyk, o błyskotliwym umyśle, później ambitny młodzieniec otoczony opieką dobrych ludzi, za mistrza mający niekonwencjonalnego, ale także dobrego Obi Wana Kenobiego, jednak przechodzi na ciemną stronę mocy i jest gotów wymordować dzieci szkolące się na Jedi a potem zaciekle ścigać wszystkich swoich niedawnych przyjaciół.  

Postać Anakina Skywalkera ilustruje interesujący problem transformacji dobra w zło. Nie jest to proces tak fantastyczny jak wydawałoby się z konwencji samego filmu. Warto zastanowić się dlaczego ten miły chłopczyk, o błyskotliwym umyśle, później ambitny młodzieniec otoczony opieką dobrych ludzi, za mistrza mający niekonwencjonalnego, ale także przecież „dobrego” Obi Wana Kenobiego, jednak przechodzi na ciemną stronę mocy i jest gotów wymordować dzieci szkolące się na Jedi a potem zaciekle ścigać i z pasją zabijać wszystkich swoich niedawnych przyjaciół.  

PrezentacjaswNie będę w tym tekście analizował samego pojęcia dobra czy zła. Można się zastanawiać czy republika, a potem rebelia, to faktycznie strona dobra, a imperium to zło. Pojęcia można dość łatwo odwrócić i dowodzić czegoś zgoła odmiennego. Na potrzeby tego tekstu przyjmijmy, że jasna strona mocy jest jasna, a ciemna jest ciemna, tak jak „białe jest białe, a czarne jest czarne”. Chodzi bowiem o sam proces transformacji tego, co uznajemy za dobro, w to co uznajemy za zło. Oczywiście samo postrzeganie tego, co jest dobre a co złe jest tu ważne, jednak to, kto i jak może do tego przekonywać, jest w tym tekście kluczowe.

Co zatem sprawiło, że wielu Niemców popierało nazistowskie władze w końcu lat 30tych, a nawet w czasie wojny, gdy dochodziło do oczywistej krzywdy całych grup społecznych, które zostały uznane za ludzi gorszej kategorii? Dlaczego w Rwandzie, żyjący po sąsiedzku ludzie, należący do dwóch różnych plemion, w dużej mierze współzależnych od siebie – Tutsi i Hutu zaczęli się bestialsko mordować? Dalej w kolejce to budowania przerażającego obrazka ludzkich możliwości są Czerwoni Khmerowie, wydarzenia na Wołyniu 43, Brytyjskie obozy w Kenii 52-55, Srebrenica 95, rosyjska pacyfikacja Czeczenii, Abu Ghraib, Al-Kaida, Państwo Islamskie… i wiele innych.

138386538_34e1add807_bCzy zatem rację miał Machiavelli pisząc w „Księciu”, że człowiek jest z natury raczej zły, a dopiero instytucje państwa czynią go dobrym? Wszak w części przedstawionych wyżej przypadków zło pojawiało się wówczas, gdy znikał nadzór państwa. Ale w przypadku Niemiec, brytyjskich obozów w Kenii, rosyjskiej pacyfikacji Czeczenii, czy zarządzanego przez żołnierzy USA więzienia Abu Ghraib, to właśnie instytucje państwowe inspirowały lub przynajmniej tolerowały deprawacje jakich dopuszczali się jego przedstawiciele. Co także z tymi, którzy w dzieciństwie czy okresie dojrzewania nie zdradzali oznak deprawacji, a jednak w którymś momencie zaczynali czynić zło? Czy państwo jakoś ich do tego popchnęło, albo czy ich i ich ofiary przed tym ustrzegło?

Freud_420aMoże więc Freud miał rację, że działanie człowieka jest determinowane przez skłonności wynikające z tego czego doświadczył w dzieciństwie? To bardzo „wygodna” teza, bo przecież nie da się w 100% określić co i jak mogło wpłynąć na stan świadomości jednostki. Coś co dla dorosłego jest błahe dla kilkuletniego dziecka może stanowić potężną traumę.

Często w nauce pojawiają się stwierdzenia: „teza przyjęta” czy „teza odrzucona”. Zależą one od tego czy i jak bardzo kolejne badania potwierdzają lub negują stwierdzenia wcześniejszych badaczy. Niemniej jeśli teza została postawiona w wyniku badań, które nie były intencjonalnie fałszowane to przecież jakiś fragment rzeczywistości zwykle prezentują. Czy zatem warto odrzucać tezy wynikające z rzetelnych i długoletnich badań? Czy nie powinny one podlegać zamiast tego modyfikacjom? Pomiędzy stwierdzeniami „teza odrzucona” a „teza rozwinięta”, jest jednak zasadnicza różnica. Odrzucanie wynika często z faktu, że kolejny badacz, który przecież korzysta z pracy poprzedników (nawet jeśli jej wyniki neguje) chce własną „prawdę” uczynić najważniejszą. Często czytamy, że Arystoteles odrzucał tezy Platona. Ale czy on sam je rzeczywiście odrzucał? Nigdy tego nie napisał, za to nie zgadzał się z ich częścią i je modyfikował. Właściwym zatem jest napisać Arystoteles rozwijał nauki Platona proponując inne wnioski i rozwiązania.

FOT_5624Dzięki takiemu podejściu można uznać, że zarówno Freud jak i Machiavelli mieli rację, a ich tezy łączy i rozwija kolejny wielki badacz profesor Zimbardo. Autor książki „Efekt Lucyfera, dlaczego dobrzy ludzi czynią zło”, określa trzy grupy czynników popychających do czynienia zła.

Pierwsza grupa to czynniki wewnętrzne. Tu właśnie Zimbardo zgadza się z Freudem. Wiele wydarzeń z dzieciństwa może mieć zasadnicze znaczenie dla naszego postrzegania świata, a w tym dobra czy zła.  W skrajnych warunkach nawet to co powszechnie jest uznawane za największe zło dla danej jednostki może być dobre z jej punktu widzenia. Jednostka taka może w ogóle nie oceniać przez pryzmat dobra czy zła, ale tylko korzyści lub jej braku. Korzyść zastępuje pojęcie dobra a strata jest złem. Wówczas same pojęcia dobra i zła w sensie humanistycznym stają się abstrakcyjne. Dziś w polityce bardzo często tak się właśnie dzieje.

Druga grupa czynników to interakcje. Szczególnie w okresie dojrzewania człowiek bardzo emocjonalnie reaguje na interakcje zarówno w obrębie rodziny, jak w środowisku koleżeńskim czy wreszcie na podłożu uczuciowym. To czynniki, które mogą zmienić diametralnie postrzeganie całego otoczenia i to często w bardzo krótkim czasie. Bywa, i to wcale nie rzadko, że młoda osoba, która bazując na związku z ukochaną/ukochanym buduje plany piękne i dalekosiężne, w chwili rozstania (które często jest zupełnym zaskoczeniem) traci orientację tak bardzo, że nie widzi już nie tylko perspektyw, ale nawet sensu dalszego życia.

Trzecia grupa to czynniki systemowe. Tu z kolei Zimbardo potwierdza i rozwija tezę Machiavellego. Wiele zależy od państwa, grupy etnicznej, grupy religijnej, kultury, itp. Te czynniki są najbardziej związane z psychologią społeczną, która poprzez wiele świetnych (choć często nieetycznych) eksperymentów i przykładów pokazuje dobitnie, jak można w krótkim czasie zmieniać postrzeganie świata zarówno pojedynczych osób, jak i całych grup społecznych.  Eksperymenty Milgrama, Asha czy samego Zimbardo świadczą, że większość przeciętnych ludzi jest bardzo podatna na wpływ systemowy, włącznie ze skłonnością krzywdzenia zupełnie nie znanych sobie innych ludzi (eksperyment Milgrama), lub że pod wpływem grupy jesteśmy w stanie przeczyć własnym zmysłom i np zgadzać się, że widzimy to co chce grupa wbrew oczywistym faktom (eksperyment Asha). Wreszcie sam Zimbardo w swojej książce pokazuje, że ten wpływ może zostać wykorzystany do wykreowania tzw. Efektu Lucyfera lub że efekt ten zachodzi samoistnie.

vader-mask

Dlatego tak intrygująca i ważna była scena przedstawiona na ilustracji obok, w V części Gwiezdnych Wojen, w której Joda wysyła Luke’a do jaskini, gdzie ten ma zmierzyć się ze swoim największym przeciwnikiem i najpotężniejszym strachem czyli samym sobą. Jeśli bowiem uwarunkowania wewnętrzne, system norm i zasad nie jest w człowieku mocno ugruntowany, jeśli nie ma on wystarczająco silnego kręgosłupa moralnego to czynniki systemowe lub interakcje będą miały na niego wpływ przemożny.  Mogą nawet spowodować utratę życia, lub bestialskie krzywdzenie innych ludzi niezależnie czy są czemukolwiek winni czy nie. Tak stało się z ojcem Luke’a, Anakinem i stąd tak wielkie obawy Jody wobec samego Luke’a.

 

 

 

StratLider: Nowa nadzieja :-)

Pierwsze Video w projekcie StratLider w 2018 roku! Niech moc będzie z nami!

Pierwsze video w projekcie StratLider w 2018 roku! Niech moc będzie z nami!

Film StratLider: Nowa nadzieja, przedstawia z nieprzymrużeniem oka ważne kwestie.

W filmie nawiązałem do kilku tekstów przedstawionych w ramach projektu:

Video nt wykorzystania koncepcji przywódczych i strategicznych do prozaicznych: Vlog2: „Jeż bokser”: interpretacja koncepcji Jima Collinsa nt wyznaczania własnych celów strategicznych

TStratLider 0: Pozytywny wojownik – StratLider

TStratLider 37: Efekt Lucy Phere 11 kwietnia 2017

TStratLider 30: Gen Jim Mattis prywatnie, półtora roku przed mianowaniem na Sekretarza Obrony USA 21 stycznia 2017

Zapraszam do lektury bloga i oglądania vloga 🙂

Powrót do Vloga

 

Krótkie podsumowanie roku 2017 w polityce miedzynarodowej, na antenie Radia Via

W krótkiej rozmowie na antenie Radia Via, z redaktorem Arturem Sołkiem podsumowaliśmy podsumowania kilku najważniejszych wydarzeń minionego roku.

Link do audycji „Gość Radia Via”

Oczywiście ilość wydarzeń jest tu dostosowana do długości audycji, powinniśmy mówić znacznie dłużej, aby faktycznie choć dotknąć tego, co wydarzyło się w 2017 roku ważnego.

W audycji krótko zarysowaliśmy następujące tematy:

1. Wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA i pierwszy rok jego prezydentury,

2. Trump i jego administracja,

3. Korea Płn jako zagrożenie, ale też prowokacje wobec niej. Złożoność polityki międzynarodowej i przedstawienie mojej koncepcji „Geopolitycznego urządzenia mechnicznego”

4. Symboliczny koniec IS w Iraku i końcówka tego tworu w Syrii, ale to nie oznacza końca kłopotów w tych państwach.

5. Uchodźcy vs terroryści w Europie.

6. Zmiany w zwalczaniu ekstremistów religijnych w Europie Zachodniej.

7. Separatyzmy w Europie.

Zapraszam do wysłuchania audycji.

Czasopismo StratLider nr 1/2018

Pierwszy stycznia to dobry moment na nowe działania, nowe inicjatywy. Proponuję Wam czasopismo, które będzie prezentować wydarzenia, autorytety, filmy, przez pryzmat przywództwa i strategii którymi ten projekt się zajmuje.

Screenshot 2018-02-14 09.44.30

Czasopismo jest bezpłatne ale bardzo proszę, byś się zarejestrował w poniższym formularzu jeśli Ci się spodoba, dzięki temu będę mógł Cię informować o kolejnych działaniach w ramach projektu, a tych będzie wiele w 2018 roku.

W obszarze Strategii i Przywództwa współpracuję z Fundacja im. Kazimierza Pułaskiego i Centrum Zimbardo ds Rozwiazywania Konfliktów, w obszarze Psychologii Społecznej z Dorota Kościukiewicz-Markowska i jej Szkołą Szczęścia oraz Krzysztof Kaliński i jego szkołą walki Savate. Andreas Petrus wykonał ilustracje do opowiadania, liczę na dalszą współpracę 😉

 

[VIDEO] Marzenia Pozytywnego Wojownika

Film o realizacji marzeń. Zasady są uniwersalne, ich przyswojenie pomaga w trudnych chwilach ale też w momentach, gdy poczujemy się zbyt pewnie.

Trzy zasady realizacji marzeń z życzeniami na nowy 2018 rok, oraz niespodzianka w postaci nowej inicjatywy w ramach projektu StratLider!

Film nawiązuje do Vlog6 – realizacji postanowień.

Rozwinięciem tego filmu jest tekst: Jakie możliwości ma człowiek w małej łódce na środku oceanu? Może zostać pozytywnym wojownikiem!

Kolejne dwa,które mówią o potrzebie mobilizacji oraz o tym, że czasem trzeba zaakceptować porażkę:

[VIDEO] Czasem trzeba się wkurzyć by coś zmienić!

Głową muru nie przebijesz

 

Powrót do Vloga

[VIDEO] Trzy zasady przy podejmowaniu noworocznego postanowienia!

Często słyszę, że podejmowanie noworocznych postanowień jest niepoważne, bo czym ten dzień różni się od pozostałych, inni twierdzą, że wiara w noworoczną magię jest świadectwem niedojrzałości. Nie zgadzam się z tym. Oczekiwanie zmiany, nowego, lepszego początku, jest stare jak świat. Pisałem o tym sporo w książce „W cieniu boskiego Juliusza”, gdzie symbolika Nowej, złotej ery była obecna niemal we wszystkich wydarzeniach politycznych i społecznych okresu przełomu starej i nowej ery. Takie oczekiwanie jest czymś naturalnym i można je wykorzystać jako element wzmacniający postanowienie. W końcu staramy się utrzymać w postanowieniu z dnia szczególnego bo pierwszego w nowym roku.

Podejmując noworoczne postanowienia musimy przestrzegać trzech zasad. Te zasady muszą wybrzmieć w naszej świadomości dokładnie wraz z tym najważniejszym postanowieniem. Inaczej nic z tego nie wyjdzie.

  1. Postanowienie niech będzie celem strategicznym – dalekosiężnym, nie oczekujmy szybkiej realizacji.

Zatem nie oczekujmy zrzucenia 10 kilo w miesiąc, ale rozłóżmy ten czas na kilka miesięcy itd.

2. Razem z postanowieniem dalekosiężnym, zaplanujmy pierwszy mały kroczek, nie wymagający wielkiego wysiłku, ale pozwalający na umocnienie się w postanowieniu.

Zróbmy kilka prostych ćwiczeń dla poprawienia figury, spalmy o jednego papierosa mniej, zjedzmy jedno ciastko mniej itd.

3. Bierzmy pod uwagę, że po drodze do realizacji celu poniesiemy porażki.

Miejmy na uwadze, że waga może jak jojo wrócić do stanu początkowego, że zdarzą się dni, gdy w nerwach sięgniemy po papierosa, że wypijemy znów o kieliszek za dużo. Pamiętajmy, że praca jaką wykonaliśmy nie poszła na marne! Proces trwa, a porażka jest nieuchronną częścią tego procesu! Jeśli w takim momencie zrezygnujemy to będzie to PORAŻKĄ, a nie to, że mieliśmy słabszy moment.

Jeśli będziemy mieli w głowie te trzy zasady, wówczas cel osiągniemy. Jak wybierać drogę do realizacji celu tak aby ją maksymalnie urealnić mówiłem i pokazywałem w filmie [VIDEO] „Jeż bokser”: Koncepcja strategiczna i przywódcza w wersji dla każdego To także bardzo ważne! U mnie działa super!