Category Archives: Konflikt na Ukrainie

Szczyt NATO znaczenie i konsekwencje

6308a209-2a8b-482c-83b2-add0425a97b1

elegaci na szczyt NATO w Warszawie zajmą się kilkoma z góry ustalonymi kwestiami, tożsamymi z zasadniczymi interesami i zagrożeniami tego sojuszu  obecnym czasie. Tak więc z uwagi na miejsce w jakim się odbywa, zasadniczą kwestią jest obrona wschodniej flanki NATO oraz relacje z Rosją. Drugi problem to sytuacja na Bliskim Wschodzie i kwestia imigracji z południa, a trzecia to wzmocnienie możliwości kolektywnej obrony i wydatków państw na obronność .

W każdej z tych kwestii istnieje wiele komplikacji, sprzecznych interesów wewnątrz NATO a także istotne znaczenie mają duże dysproporcje możliwości strategicznych i operacyjnych poszczególnych członków sojuszu. To powoduje, że każda aktywność polityczna NATO musi być realizowana “małymi kroczkami”. Bez jakiegoś wydarzenia o znaczeniu katastrofalnym (bo zasadnicze to za mało) – NATO nie będzie działało szybko. Jednak i tak to jedna z najbardziej zintegrowanych i “mobilnych” organizacji dzisiejszego świata. Jeśli bowiem narzekamy na UE to zwróćmy uwagę na jakie trudności napotyka Kreml budując Unię Euroazjatycką, jakie napięcia występują w  łonie BRICS nie mówiąc już o Lidze Arabskiej, OPEC czy GCC… NATO na tle tych organizacji, ale też na tle historii… jest tworem niezwykle skonsolidowanym i posiadającym jednak pewną wspólnotę interesów “za” a nie tylko “przeciw”. NATO było budowane w opozycji do UW, ale po 89 roku jest faktycznie układem bezpieczeństwa znacznie bardziej niż OBWE czy ONZ.

Szczyty NATO mają właśnie dlatego takie znaczenie, że są punktem kulminacyjnym negocjacji “pomiędzy-szczytowych”. Co więcej, najważniejsi członkowie NATO dbają o to, by finały tych negocjacji (Szczyty NATO), były ważne gatunkowo i propagandowo. To nie są negocjacje UE, z których przeciętny obywatel nic nie rozumie. Decyzje będące “wynikiem szczytu” brzmią jednoznacznie i jasno. To ma być sygnał dla przeciwników NATO, ale też dla członków tego sojuszu. Ci drudzy mają być przekonani, że to sojusz który ma znaczenie. Co nie zwalnia nikogo z budowania własnego potencjału obronnego – uzależnionego od sytuacji geopolitycznej. Oczywiście ustalanych jest też wiele decyzji szczegółowych o których się nie mówi.

A więc znaczenie musi być mocno symboliczne ale też podejmowane decyzje muszą mieć namacalne efekty. Nie ma więc lepszego symbolizmu niż organizacja szczytu w Warszawie, której nazwa widniała w sojuszu militarnym czasu zimnej wojny, w sytuacji gdy Rosja nawiązuje do tej zimnej wojny i próbuje odtworzyć układ sił jaki wówczas istniał. Warszawa nie tylko jest dziś w UE i NATO, ale jest to miejsce o kluczowym znaczeniu w ramach sojuszu Północnoatlantyckiego. To znaczenie może być faktycznie zasadnicze – nie tylko propagandowo (ale o tym dalej).

Decyzje jakie za tym wydźwiękiem polityczno-propagandowym idą to bataliony, które będą rozmieszczone w państwach bałtyckich i w Polsce, powrót do budowy tarczy antyrakietowej i zasadnicze zmiany w potencjałach obronnych państw – w tym powrót do koncepcji 2% budżetu na obronność. Niemniej jednak równie ważne są deklaracje o udziale NATO w konfliktach na Bliskim Wschodzie oraz udział w zarządzaniu kryzysem imigracyjnym. Niemniej jednak, o ile NATO ma zasadnicze znaczenie w kwestii odstraszania Rosji od prowadzenia działań szeroko określanych wojną hybrydową, potencjalnie w państwach Bałtyckich i/lub Polsce oraz osłabiania rosyjskich działań w Ukrainie, to jednak aktywność NATO na kierunku południowym jest znacznie słabsza. Tam zasadnicze znaczenie ma zaangażowanie USA, które nie do końca chcą aby sojusz mieszał się ich interesy. Dlatego to właśnie NATO “szuka swojej roli na Bliskim Wschodzie” – i nie może jej znaleźć. Ciekawe że słychać głosy o tym, że na Bliskim Wschodzie nie chcą NATO, ale nikt nie pyta czy chcą tam USA. NATO jako sojusz jest znacznie trudniej oskarżać o kolonizowanie państw i regionów, chęci czerpania zysków z ropy i inne kwestie konfliktogenne. A więc legitymizacja działań NATO byłaby znacznie większa niż koalicji do zwalczania ISIS pod przywództwem USA. NATO ma tu wielki potencjał i mogłoby stosować rozwiązania znacznie bardziej nawiązujące do Smart Power niż same USA. Także Polska wysyłając swoje 4 F-16 i 210 żołnierzy w ramach NATO, wyglądałaby lepiej z perspektywy społeczności międzynarodowej niż do koalicji.

Jaka w tym wszystkim jest rola Polski? Ta rola może dość szybko rosnąć, ale może i rozmyć się zupełnie. Zasadniczo ważne jest by umiejętnie rozdzielać kwestie wewnętrznej polityki w RP i sprawy NATO oraz nasz interes geopolityczny. Oczywiście kwestie wewnętrzne mogą odgrywać rolę wzmacniającą nasze miejsce w NATO, ale zasadniczą kwestią jest cel jaki mają władze RP. Ten cel musi być starannie dobierany i wyznaczany własnymi możliwościami i istniejącymi uwarunkowaniami. Trzeba więc uwzględniać pozycję Polski, ale i jej położenie i obecną sytuację geopolityczną. Tak więc dzielenie priorytetów i kładzenie nacisku na te które w danych okolicznościach są zasadnicze jest fundamentem.

Co więcej – niezależnie od opcji, która aktualnie rządzi czy jest w opozycji warto sobie uświadomić, że szczyt nie jest wydarzeniem władz ale całej Polski. Dlatego zarówno opozycja nie powinna zgłaszać wniosku o odwołanie ministra Obrony Narodowej w przeddzień szczytu, jak i władza powinna przełamać się i pójść na prawdziwy kompromis w kwestii TK. Jestem przekonany, że każdy czytający ten tekst, zależnie od popieranego stronnictwa oburzy się na jedną z części powyższego zdania. Nie mniej jednak właśnie na tym polega zrozumienie interesu narodowego w mojej opinii. Wbrew temu co wmawia się społeczeństwu poprzez media, zarówno Barack Obama jak i liderzy zachodni mają wiedzę i przegląd sytuacji w RP i działania doraźne – obliczone tylko na Szczyt, które nie mają znaczenia realnego są tam odpowiednio interpretowane.

Mimo więc że ustalenia szczytu były znane sporo przed nim, to jednak na tym wydarzeniu można sporo zyskać ale też i sporo stracić. Co więcej znaczenie Polski ma też duży wpływ na siłę całego sojuszu. Jest tak właśnie ze względu na położenie Polski, którą można obecnie określić (za profesorem Zbigniewem Brzezińskim) “państwem sworzniem”. USA zależy by Polska była silna i wewnętrzne skonsolidowana – z uwagi na kwestie geopolityczne i  regionalne.

W tekście wykorzystano zdjęcie ze strony www.polskieradio.pl

Trump vs Clinton z perspektywy interesów Europy Centralnej

Screen-Shot-2015-10-07-at-11.11.39-AM

Z pewnością jasne jest już, że do finałowej części wyścigu prezydenckiego w USA kwalifikuje się dwoje kandydatów: Donald Trump i Hilary Clinton. Po stronie Republikanów ostatni broń złożył już Ted Cruz, a po stronie Demokratów raczej pogodził się już z porażką Bernie Sanders. Różnice pomiędzy ostatnią parą kandydatów są jednak znacznie głębsze niż tradycyjny podział na Republikanów i Demokratów. Dorobek, wyrażane poglądy jak i styl zachowani obojga kandydatów powodują, że linie podziału i sposoby argumentacji w obu przypadkach są zupełnie inne niż przy wszystkich dotychczasowych wyborach.  Oczywiście jeśli wziąć pod uwagę tylko oficjalne wypowiedzi obojga kandydatów to Trump nieudolnie próbuje wpisywać się w retorykę GOP – a raczej neokonserwatywną, mówiąc o wzmożeniu tortur czy rozwiązaniu problemu ISIS poprzez drastyczne zwiększenie ilości nalotów. Z drugiej strony Hillary Clinton gwarantuje kontynuację polityki Baracka Obamy w niektórych kwestiach – jak odprężenie w relacjach z Iranem, kontynuacja ocieplania stosunków z Kubą, a nawet nie neguje bardzo kontrowersyjnej ustawy o powszechnym obowiązku ubezpieczeń zdrowotnych (choć nie wydaje się gorącą zwolenniczką tego pomysłu, który dzieli nawet demokratów). Niemniej jednak, jeśli poddać analizie wystąpienia obojga kandydatów i na przykład zestawić je z kandydatami z ich własnych partii, to okazuje się, że Hillary Clinton ma nastawienie znacznie bardziej “jastrzębie” niż Sanders a Trump jest zupełnym gołębiem w porównaniu do Teda Cruza a nawet łagodnego Marco Rubio.  Trump wydaje się być mistrzem populizmu, który wiedząc że Amerykanie są oburzeni na gigantyczne zadłużenie u Chińczyków, grozi zaostrzeniem relacji z tym państwem, a korzystając z rosnącej fali agresji wobec uchodźców proponuje budowę muru na granicy z Meksykiem. Jednocześnie jako biznesman z pewnością wie, że tak silne powiązanie finansowe Chin i USA wyklucza zaostrzanie kursu wobec państwa Środka (chyba że rozpocząłby otwarty konflikt z Chinami co oczywiście wydaje się niemożliwe).  Jednak “paplanie” o zmasowanych nalotach na Bliskim Wschodzie, czy torturach, nie czyni z niego jastrzębia. To stosunek do Rosji, Chin czy regionalenych potęg na Bliskim Wschodzie jest tu wskaźnikiem ukazującym prawdziwy charakter polityki międzynarodowej. To przecież nie Chiny dziś dokonują aneksji części sąsiedniego państwa wysyłając najemników i destabilizując resztę i nie Chiny niszczą pozostałości rebelii w Syrii wzmacniając reżim Baszara Asada i Państwo Islamskie. Rosja stała się obecnie najbardziej nieprzewidywalnym państwem w naszym regionie i polityka wobec tego państwa jest jedną z kluczowych kwestii istotnych dla całego świata. Struktury mafijne jakie dominują w Rosji wynikające z powiązań biznesu ze służbami wywiadowczymi, wojskiem i milicją tworzą taki układ, w którym zarówno prezydent Putin, aby utrzymać się przy władzy musi (wskutek obranego przez siebie kursu w 2014 roku) podejmować agresywne działania polityczne i militarne, jak i w razie odsunięcia go od władzy ewentualny nowy lider tego państwa może stanowić jeszcze poważniejsze zagrożenie dla Europy i świata. Donald Trump kilkukrotnie wyrażał się bardzo ciepło o prezydencie Rosji, natomiast co ciekawe, prezydent Putin rozpływa się w zachwytach nad Trumpem. Już samo to powinno dać sporo do myślenia Amerykanom, którzy za parę miesięcy będą głosować  w wyborach na najwyższe stanowisko w USA. Propagandowa tuba Kremla – Russia Today nie szczędzi pozytywnych komentarzy dla swojego kandydata. Jednocześnie istnieją przesłanki by sądzić, że Donald Trump korzystając z sankcji rozwija swoje interesy w Moskwie. Jeśli takie oskarżenia się potwierdzą, to może się okazać, że relacje biznesowe i chęć pomnożenia i tak wielkiego majątku w istocie przesłaniają kandydatowi Republikanów interes nie tylko narodowy USA, ale też kwestie polityki światowej i europejskiej.  Informacje o stanie armii niemieckiej, armiach skandynawskich, fatalne konflikty wewnętrzne w Polsce czy bardzo trudna sytuacja wewnętrzna we Francji, a z drugiej strony zdesperowana Grecja, kontrowersyjna polityka Orbana na Węgrzech, czy tradycyjnie konformistycznie nastawione do sytuacji politycznej Słowacja i Czechy – to wszystko w sytuacji wyboru Donalda Trumpa na prezydenta USA nabierze znacznie większego niż dziś znaczenia. Jeśli w ewentualnym następstwie do władzy we Francji doszłaby Marie LePen a w Niemczech ktoś z radykalnej prawicy, to świat jaki znaliśmy będzie przeszłością. Dla Cara na Kremlu szachownica ułoży się w sposób. Obecnie powstrzymywany sankcjami, rosnącą potęgą Chin i jednak potencjałem NATO Putin, straci  w takiej sytuacji większość z obecnych hamulców… co wówczas zrobi?

Z drugiej strony Hillary Clinton, jest dziś łatwym obiektem do atakowania. Fatalna afera z prywatną skrzynką e-mailową, którą wykorzystywała do przesyłania ściśle tajnych informacji, to rzecz nie do pomyślenia na najniższych szczeblach armii USA, a przydarzyła się Sekretarzowi Stanu. Bardzo wiele niejasności powstałych po śmierci ambasadora USA w Libii oraz raz po raz wyciągana kwestia jej pierwszego “sukcesu” jako młodego adwokata, gdy wybroniła osoby oskarżonej o gwałt po czym miała się z dumą przyznać, że obroniła osobę o której wiedziała że jest winna. To tylko trzy najbardziej widowiskowe sprawy, które będą do końca prezentowane przez media – nie tylko popierające Trumpa. Jednak, Hillary Clinton to bardzo doświadczony polityk. Już jako pierwsza dama w czasie prezydentury męża była bardzo aktywna – także w sprawach międzynarodowych. Często miała odmienne zdanie do Baracka Obamy i wyraźnie widać było jej chęć do działań gdy ten skupiał się jedynie na formie swoich (wspaniałych skądinąd) przemówień.  Jako Sekretarz Stanu odbyła rekordową ilość podróży zagranicznych i potrafiła przy tym świetnie się dogadywać z przywódcami europejskimi czym nie może pochwalić się sam obecny prezydent. Na uwagę zasługuje też fakt nieco zapomniany, ale istotny dla obecnej sytuacji międzynarodowej. Hillary Clinton w czasie przesłuchania przed komisją senacką do objęcia urzędu Sekretarza Stanu w 2009 roku, przedstawiła koncepcję Smart Power jako fundament polityki USA. Koncepcja ta została w sposób naukowy opracowana przez profesora Josepha Ney w 2003 roku. Niestety nie została zastosowana zgodnie z zaleceniami profesora pozostając raczej chwytnym zabiegiem marketingowym, za co trudno jednak winić jedynie Panią Clinton. Najważniejszy głos w kwestii polityki zagranicznej ma Prezydent, choć oczywiście część odpowiedzialności spada na Sekretarza Stanu. Wydaje się jednak, że tym razem ta koncepcja mogłaby znaleźć znacznie pełniejsze zastosowanie jeśli wygra Pani Clinton.

Podsumowując, nawet jeśli Donald Trump po wyborach zmieni swoje podejście do spraw międzynarodowych, to samo to co mówi w kampanii wyborczej spowoduje duże komplikacje na arenie międzynarodowej. Trzeba pamiętać, że słowa polityka takiego kalibru jak POTUS mają potężną siłę rażenia. Z kolei wybór Hillary Rhodam Clinton to po części kontynuacja polityki Baracka Obamy – w kwestii poszukiwania porozumienia z Iranem przy utrzymywaniu współpracy z Arabią Saudyjską i Izraelem, a także Turcją i wspieraniu Kurdów (co jest sporą ekwilibrystyką) ale i rozsądne zaostrzenie polityki wobec agresywnej Rosji. Trudno prognozować o krok dalej, jednak ewentualne uspokojenie sytuacji na Bliskim Wschodzie i wzmocnienie współpracy w Europie, spowodowałoby brak możliwości rozgrywania błędów Zachodu przez Rosję, co mogłoby ją skłonić do powrotu do kooperacji. Za takim rozwojem sytuacji z pewnością opowie się rosyjski biznes i część służb. Przeciw będzie wojsko i sam Putin, dla którego wzrost tendencji demokratycznych w obecnej sytuacji gospodarczej Rosji grozi nie tylko utratą władzy ale i życia. Wybory te są więc zasadniczo ważne dla samych Rosjan, którzy raczej nie chcą, tak jak przywódcy Kremla odbudowy imperium, ale raczej poprawy codziennej egzystencji, dalej dla Ukrainy targanej dramatycznymi konfliktami wzmacnianymi przez Rosję, aż wreszcie dla państw Bałtyckich z niepokojem wciąż spoglądających na kolejne ruchy Moskwy. Już nawet tylko z tych względów wybory te będą miały zasadniczy wpływ także na sytuację Polski.

Imigranci w Polsce: Audycja w rzeszowskim Radiu VIA

logoAudycja na temat imigrantów w Polsce. Audycja była bardzo krótka więc mowiłem szybko, jednak postaram się ten temat rozwinąć w tekście na blogu.

Link do archiwum. Audycja miała miejsce 3 września 2015 roku

http://www.radiovia.com.pl/program/archiwum/gosc-poranka

Plany Putina w wojnie z Ukrainą

Amerykanskie-media-Putin-ma-odmiane-autyzmuDziałania prezydenta Rosji, Władymira Putina od samego początku kryzysu politycznego na Ukrainie wydawały się przebiegać zgodnie z jasnym planem. Zasadniczą kwestią było podjęcie takich działań, aby przywrócić na Ukrainie władzę zależną od Kremla. W zimie 2014 roku wydawało się, że taki powrót do systemu w którym prezydent Ukrainy jest marionetką w rękach Putina jest już nierealny. Jednak po półtora roku konfliktu zbrojnego i bardzo agresywnej, ale i przebiegłej polityki Putina, sytuacja staje się znacznie bardziej klarowna i (niestety) korzystna dla Kremla. Zajęcie Krymu ( https://mmilczanowski.wordpress.com/2015/03/27/referendum-and-territorial-claims-as-a-justification-of-annexation-crimea-casus/ ) czy zbrojna interwencja Rosyjskiego wojska, separatystów i najemników w Donbasie ( https://mmilczanowski.wordpress.com/2015/03/25/russia-vs-ukraine-on-maps-from-july-2014-to-march-2015/ ) miały za zadanie przywrócić Rosjanom nacjonalistyczno-imperialne nastawienie oraz wprowadzić Ukrainę w stan permanentnego kryzysu. Częściowo plan się powiódł. Ukraina jest wprawdzie w stanie ostrego kryzysu jednak nastawienie Rosjan, mimo że popierających Putina nie jest tak jednoznaczne, a to z uwagi na skutki działań politycznych i militarnych Kremla dla samej Rosji ( https://mmilczanowski.wordpress.com/2014/11/26/russian-imperial-politics-and-economy/ ). Rosjanie cierpią, ale w warunkach ostrej propagandy i wytworzenia w nich syndromu oblężonej (przez hordy “faszystów z NATO”) twierdzy muszą wierzyć w Putina. To pozwala na stopniowe likwidowanie śladów demokracji, a nawet próby ograniczania wolnego rynku. Tuż przed wojną w Ukrainie, poparcie dla prezydenta Putina niebezpiecznie malało, pojawiało się coraz więcej grup opozycyjnych i demonstracji przeciwnych jemu samemu. Wojna spowodowała odwrócenie tych tendencji i chwilowo koszt (przerzucany przecież na społeczeństwo) się nie liczy. Liderzy opozycji są albo zastraszeni albo nie żyją (jak Borys Niemcow).

Z kolei dla wielu Ukraińców, wojna z Rosją stała się  cezurą czasową i wydarzeniem jasno świadczącym o prawdziwych intencjach Moskwy. To co dla Polaków zawsze było jasne, teraz jasnym staje się dla Ukraińców – a mianowicie fakt, że z Rosją nie można mieć stosunków partnerskich, a przynajmniej nie, jeśli się jest słabszym. Dla wielu Ukraińców, wojna ta dała odpowiedź jak Rosjanie rozumieją pojęcie “bratnich narodów”, kiedyś była to idea pan-słowianizmu… Nie mniej jednak długotrwałość konfliktu, brak stabilizacji zarówno gospodarczej jak i politycznej, oraz ubożenie społeczeństwa i dalszy wzrost korupcji (co w przypadku Ukrainy wydaje się bardzo trudne)  powodują, że tzw “zgniły pokój” (pojęcie jakiego używał gen Stanisław Koziej)  może stać się dla nich mniejszym złem, niż groźba rozszerzenia konfliktu, a nawet utrzymywania go na takim jak obecnie poziomie.

Prezydent Putin, wciąż umacnia siły “separatystów” i utrzymuje ich w gotowości do uderzenia. Nawet miało miejsce kilka prób zajęcia kolejnych miast w czasie trwania “rozejmu”. Nie chodzi zapewne o nowe zdobycze terytorialne, bo to nie ma obecnie wielkiego znaczenia, ale raczej o dalsze destabilizowanie Ukrainy a przy tym agresywne wpływanie na świadomość Ukraińców, którzy w każdej chwili muszą obawiać się kolejnych działań zbrojnych. Jednocześnie Putin przygotował marionetkowy “rząd na uchodźstwie” mający swą siedzibę w Moskwie w hotelu Ukraina. Jest to oczywisty sygnał dla Ukraińców: w najbliższych wyborach postawcie na ten rząd a odzyskacie pokój i bezpieczeństwo, a także Donbas. Skończy się wojna. Szantaż z użyciem wojska, separatystów, najemników i zwykłych przestępów pokroju Motoroli jest oczywisty dla samych Ukraińców (niestety nie widoczny z Rzymu, Paryża czy nawet dla części obserwatorów w Polsce). To co nie jest jasne, to jaka jest rola Prawego Sektora. Czy jego przywódcy świadomie pomagają Kremlowi w przedstawianiu Ukraińców jako radykałów, czy też ludzie ci są faktycznie radykałami. W czasie wojny, szczególnie takiej, którą nazywamy hybrydową, oba scenariusze są bardzo prawdopodobne, a w istocie oba też mogą być realizowane jednocześnie. Część przywódców Prawego Sektora może być na usługach Moskwy, a część działać z pobudek ideowych. Cała ich działalność i tak świetnie odpowiada propagandzie Kremla. Niestety działa tu syndrom znany ze słynnego eksperymentu prof. Zimbardo ( https://mmilczanowski.wordpress.com/2015/08/07/education-system-revolution-for-primary-schools-colleges-and-military-training-discussion-of-maciej-milczanowski-with-prof-phillip-zimbardo/ ).

Jeśli Ukraińcy ulegną Kremlowskiemu szantażowi, ich nowe władze będą musiały pójść drogą jeszcze większego uzależnienia niż Białoruś. Putin nie będzie ufał nie tyle sterowanemu przez siebie rządowi, ale społeczeństwu gotowemu wywoływać kolejne rewolucje. Dlatego mechanizmy jakie zostaną wprowadzone w takich okolicznościach spowodują zupełną zależność Ukrainy zarówno ekonomiczną, militarną jak i dokonana zostanie pełna infiltracja służb wywiadowczych. Putin wykorzysta na Ukrainie lekcję białoruską, gdzie prezydent Łukaszenka nie zawsze jest skłonny do pełnego posłuszeństwa wobec swego mocodawcy z Moskwy. Dla Ukrainy będzie to oznaczać zatrzaśnięcie się w systemie permanentnej korupcji, ogromnych dysproporcji w podziale majątku narodowego i dodatkowo drenowanym przez Rosję. System oligarchiczno-mafijny znany z Rosji i obecnie funkcjonujący też na Ukrainie pozostanie tam na dekady. Pokój zostanie kupiony za bardzo wysoką cenę którą będą płacić następne pokolenia. W moim odczuciu jest to historycznie najważniejszy moment w historii Ukrainy.

Rola Zachodu będzie w takiej sytuacji niewielka, bowiem w razie w miarę uczciwych wyborów większość przywódców europejskich z ulgą przyjmie odwołanie sankcji i “normalizację” stosunków z Rosją. USA także w takiej sytuacji niczego nie zmienią, szczególnie, że prezydent Obama będzie sprawował swój urząd jeszcze półtora roku. Nowy (jestem przekonany że Republikański) prezydent będzie mógł włączyć się w geopolityczną rozgrywkę dopiero na wiosnę 2017 roku. Wszystko zależeć więc będzie od samych Ukraińców. Od tego czy młodzież, studiująca także w ogromnej ilość w Polsce, będzie aktywnym uczestnikiem zmian w Ukrainie. Czy rząd zrozumie wreszcie, że samo proszenie Zachodu o broń, bez uszczelnienia nielegalnego nią handlu, nie ma sensu. Z drugiej strony wielkim błędem jest zupełne poniechanie działań informacyjnych na wschodzie kraju co powoduje, że ludzie są zdezorientowani i ulegają propagandzie Kremla. Jak zachowają się oligarchowie. Wielu z nich to po prostu biznesmeni, wykorzystujący każdą okazję dla powiększenia fortuny, ale przecież są wśród nich też pozytywne przykłady zaangażowania w sprawę ukraińską. Sami Ukraińcy muszą też wiedzieć co oznacza dziś dla nich sojusz z Rosją. Prawdziwą twarz Rosji widzą już od półtora roku. Bardzo istotna jest też rola Prawego Sektora i innych prawicowych i nacjonalistycznych ugrupowań. Ich propaństwowość, a nie nacjonalizm, będą dziś świadczyć o prawdziwych i patriotycznych intencjach.

Prawo międzynarodowe w konfliktach politycznych na przykładzie wojen w Iraku (2003) i Ukrainie (2014)

Prawo międzynarodowe jest szczególnym rodzajem uregulowań prawnych, w których zasady nie są określane przez organy administracji centralnej (jak dzieje się to w państwie), lecz powstają w wyniku porozumień między uczestnikami stosunków międzynarodowych. Po II Wojnie Światowej to ONZ stał się organizacją sankcjonującą zasady prawa międzynarodowego i większość pozostałych organizacji regionalnych opierało podstawy legalności swoich działań właśnie na postanowieniach ONZ. Zasada ta ma zastosowanie także w najtrudniejszych sytuacjach jakimi są konflikty międzynarodowe, w tym wojny. W przypadku określania legalności użycia sił zbrojnych w celu rozpoczęcia konfliktu zbrojnego lub interwencji w konflikcie, wymagana jest jednomyślna decyzja Rady Bezpieczeństwa ONZ. Zasada ta jest uznawana zarówno przez Unię Europejską jak i NATO, ale też wiele innych organizacji na świecie uznających prymat ONZ w kwestii określania legalności działań zbrojnych. W XXI wieku Rada Bezpieczeństwa przyjęła rezolucję umożliwiającą NATO podjęcie działań zbrojnych w Afganistanie oraz Libii, ale nie uznała za legalne podejmowania działań w Iraku czy Syrii. Oczywiście decyzje rady bezpieczeństwa nie zawsze są uwarunkowane kwestiami zasadności interwencji zbrojnej, a często zależą od interesów geopolticznych czy geoekonomicznych mocarstw mających prawo veta w tym gremium. Tu pojawia się kolejny ważny czynnik prawa międzynarodowego, jakim jest wpływ mocarstw na stosunki międzynarodowe. Zbigniew Brzeziński w wydanej w latach 90-tych książce „Wielka Szachownica” określał mocarstwa – państwami kluczowymi dla bezpieczeństwa na świecie i wówczas zaliczył do nich Francję, Rosję, Chiny, Wielką Brytanię, USA oraz Niemcy i Indie (pierwsza piątka to członkowie stali Rady Bezpieczeństwa ONZ). Jednocześnie profesor Brzeziński uznawał USA za supermocarstwo, jako jedyne mające możliwość oddziaływania globalnego. W istocie pozycja Stanów Zjednoczonych powoduje też szczególny stosunek tego państwa do prawa międzynarodowego.

     Przykład zaangażowania w konflikt iracki w 2003, świadczy o tym, że USA stosują prawo międzynarodowe wtedy, gdy istnieje możliwość przekonania państw RB ONZ do jednomyślności (jak stało się w przypadku rezolucji w sprawie wojny w Afganistanie zimą 2001 roku). Jednak gdy w 2003 roku takiej jednomyślności nie udało się osiągnąć, nie okazało się to wystarczającą przeszkodą w rozpoczęciu działań zbrojnych. Przyznając sobie prawo do działań zbrojnych wyprzedzających (preventiv actions) niewątpliwie USA wykorzystały przy tym swoją pozycję supermocarstwa, samodzielnie próbując zmienić zasady prawa międzynarodowego. Niemniej jednak nikt na świecie nie kwestionował konieczności powstrzymania dyktatora Iraku od działań skierowanych przeciwko własnemu społeczeństwu, a także powszechnie obawiano się nieprzewidywalności reżimu w Bagdadzie. USA wciąż też szukały uzasadnienia, czy to rezolucją ONZ z I Wojny w Zatoce czy to wskazując na artykuł 5 traktatu NATO (jakkolwiek obie kwestie były dość absurdalne). Niemniej jednak reżim w Bagdadzie był przez społeczność międzynarodową uznany za zagrożenie bezpieczeństwa międzynarodowego co miało potwierdzenie w rezolucjach ONZ.

          Z drugiej strony agresja Rosji na Ukrainę, aneksja Krymu i dalsza destabilizacja słabszego sąsiada, w latach 2014-2015, były realizowane podobnie z zupełnym pogwałceniem prawa międzynarodowego. Jednakże podobieństwa w tej kwestii są jedynie iluzoryczne. Uzasadnienie jakie prezydent Putin wysuwał przy tej okazji było niewystarczające nawet dla niego samego, skoro nigdy nie przyznał się oficjalnie do wysyłania zorganizowanych jednostek i wysokich rangą dowódców na wschodnią Ukrainę. Także aneksja Krymu uzasadniana względami historycznymi nasuwa na myśl raczej działania Hitlerowskich Niemiec zajmujących Morawy czy żądających Gdańska niż działania USA w Iraku. Trudno za podstawę przyjąć oskarżanie przez przywódcę Rosji byłego I Sekretarza ZSRR o zdradę czy przekroczenie uprawnień! Szukanie uzasadnienia we własnym państwie i jego rzekomej słabości czy uległości do zaatakowania innego jest historycznym kuriozum.

            Obie sytuacje świadczą o tym, że prawo międzynarodowe jest wciąż kształtowane, bądź selektywnie respektowane przez największych (kluczowych) graczy na wielkiej szachownicy. Świadczy to o słabości możliwości egzekucji prawa międzynarodowego. Szczególnie w sytuacji agresji rosyjskiej na Ukrainę sytuacja taka nie wynika z potęgi agresora, ale raczej braku jednomyślności społeczności międzynarodowej wobec uczestnika stosunków międzynarodowych, w oczywisty sposób prawo łamiącego. Model prawa międzynarodowego opartego w głównej mierze na ONZ mimo wszystkich swoich niedoskonałości, i tak stanowi najlepsze osiągnięcie społeczności międzynarodowej (jako system wspólnotowy) w całej historii ludzkości. Można się spierać czy Pax Romana w czasach imperium Rzymskiego, czy też system oparty jedynie na dominacji mocarstw jak w XIX wieku, stanowił gwarancję stabilizacji i w jakim stopniu, jednak wspólnotowość obecnego systemu i jego jednak pacyfistyczny charakter, świadczą o tym, że mimo wszystko jest on oparty na najbardziej trwałym fundamencie prawnym wynikającym z ewolucji samego systemu stosunków międzynarodowych, jak i potrzeby zapewniania wzajemnego bezpieczeństwa. Kwestią dyskusyjną jest czy USA sprawdziły się jako gwarant stabilizacji globalnej, jednak skłonność części analityków (niestety także w Polsce) do zrównywania roli Rosji z USA, a nawet popierających jej roszczenia w tym względzie zakrawa na ignorancję bądź skłonność do autodestrukcji. Rosja ze swoim na wpół mafijnym systemem politycznym, skorumpowanymi lub zastraszonymi “elitami”, zasadniczo silną pozycją służb specjalnych oraz bardzo wpływową rolą generalicji oraz brakiem (lub słabością) własnej tożsamości kulturowej, jest państwem w dużej mierze nieprzewidywalnym i zasadniczo roszczeniowym. Takie państwo niestety (jak pokazuje doświadczenie ostatnich 10 lat) jest zdolne do bardzo niebezpiecznych działań, a jedynie własna słabość i siła potencjalnego przeciwnika mogą to niebezpieczeństwo zmniejszać. Prawo międzynarodowe nie ma tu żadnego zastosowania.

Rosja vs Ukraina na mapach od lipca 2014

Konflikt Rosyjsko – Ukraiński można interesująco prześledzić na mapach publikowanych przez Radę Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy. Widać wyraźnie gwałtowną zmianę sytuacji w rejonie Doniecka i Ługańska w bardzo krótkim czasie w sierpniu 2014. Bez wątpienia świadczy to o masowym i zorganizowanym zaangażowaniu się Rosji w ten konflikt. Może też być świadectwem przeceniania możliwości operacyjnych Rosji. Mimo dysproporcji potencjałów militarnych, wyszkolenia, czy wsparcia logistycznego obu stron, Ukraina nie straciła możliwości prowadzenia działań zbrojnych, a wręcz przeciwnie wydaje się, że opór wojsk ukraińskich zwiększa się z każdym miesiącem operacji. Obecnie miernikiem sytuacji oepracyjnej będzie miasto Mariupol. Utrzymanie tego miast przez Ukrainę może stanowić punkt zwrotny całego konfliktu. Sytuacja może się jednak skomplikować, jeśli Rosja zastosuje wariant pokazany na ostatniej mapie.

Slajd1 Slajd2 Slajd3 Slajd4 Slajd5 Slajd6 Slajd7 Slajd8 Slajd9

Audycja o konflikcie na Ukrainie

Nowy obraz (1)W dniu 05 marca 2015 wraz z Danielem Szeligowskim (jako eksperci z Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania) uczestniczyliśmy w audycji redaktora Adama Głaczyńskiego, “Między nami”, w Radiu Rzeszów. Audycja dotyczyła konfliktu na Ukrainie. Zapraszam do wysłuchania rozmowy:

Część pierwsza: http://youtu.be/WYcIpy6KjAY

Część druga: http://youtu.be/G95AKca59Ok

Część trzecia: http://youtu.be/bxBTaEWFAF4