Putin’s Economy May Be in Even Worse Shape Than It Looks

Reklamy

Plany Putina w wojnie z Ukrainą

Amerykanskie-media-Putin-ma-odmiane-autyzmuDziałania prezydenta Rosji, Władymira Putina od samego początku kryzysu politycznego na Ukrainie wydawały się przebiegać zgodnie z jasnym planem. Zasadniczą kwestią było podjęcie takich działań, aby przywrócić na Ukrainie władzę zależną od Kremla. W zimie 2014 roku wydawało się, że taki powrót do systemu w którym prezydent Ukrainy jest marionetką w rękach Putina jest już nierealny. Jednak po półtora roku konfliktu zbrojnego i bardzo agresywnej, ale i przebiegłej polityki Putina, sytuacja staje się znacznie bardziej klarowna i (niestety) korzystna dla Kremla. Zajęcie Krymu ( https://mmilczanowski.wordpress.com/2015/03/27/referendum-and-territorial-claims-as-a-justification-of-annexation-crimea-casus/ ) czy zbrojna interwencja Rosyjskiego wojska, separatystów i najemników w Donbasie ( https://mmilczanowski.wordpress.com/2015/03/25/russia-vs-ukraine-on-maps-from-july-2014-to-march-2015/ ) miały za zadanie przywrócić Rosjanom nacjonalistyczno-imperialne nastawienie oraz wprowadzić Ukrainę w stan permanentnego kryzysu. Częściowo plan się powiódł. Ukraina jest wprawdzie w stanie ostrego kryzysu jednak nastawienie Rosjan, mimo że popierających Putina nie jest tak jednoznaczne, a to z uwagi na skutki działań politycznych i militarnych Kremla dla samej Rosji ( https://mmilczanowski.wordpress.com/2014/11/26/russian-imperial-politics-and-economy/ ). Rosjanie cierpią, ale w warunkach ostrej propagandy i wytworzenia w nich syndromu oblężonej (przez hordy „faszystów z NATO”) twierdzy muszą wierzyć w Putina. To pozwala na stopniowe likwidowanie śladów demokracji, a nawet próby ograniczania wolnego rynku. Tuż przed wojną w Ukrainie, poparcie dla prezydenta Putina niebezpiecznie malało, pojawiało się coraz więcej grup opozycyjnych i demonstracji przeciwnych jemu samemu. Wojna spowodowała odwrócenie tych tendencji i chwilowo koszt (przerzucany przecież na społeczeństwo) się nie liczy. Liderzy opozycji są albo zastraszeni albo nie żyją (jak Borys Niemcow).

Z kolei dla wielu Ukraińców, wojna z Rosją stała się  cezurą czasową i wydarzeniem jasno świadczącym o prawdziwych intencjach Moskwy. To co dla Polaków zawsze było jasne, teraz jasnym staje się dla Ukraińców – a mianowicie fakt, że z Rosją nie można mieć stosunków partnerskich, a przynajmniej nie, jeśli się jest słabszym. Dla wielu Ukraińców, wojna ta dała odpowiedź jak Rosjanie rozumieją pojęcie „bratnich narodów”, kiedyś była to idea pan-słowianizmu… Nie mniej jednak długotrwałość konfliktu, brak stabilizacji zarówno gospodarczej jak i politycznej, oraz ubożenie społeczeństwa i dalszy wzrost korupcji (co w przypadku Ukrainy wydaje się bardzo trudne)  powodują, że tzw „zgniły pokój” (pojęcie jakiego używał gen Stanisław Koziej)  może stać się dla nich mniejszym złem, niż groźba rozszerzenia konfliktu, a nawet utrzymywania go na takim jak obecnie poziomie.

Prezydent Putin, wciąż umacnia siły „separatystów” i utrzymuje ich w gotowości do uderzenia. Nawet miało miejsce kilka prób zajęcia kolejnych miast w czasie trwania „rozejmu”. Nie chodzi zapewne o nowe zdobycze terytorialne, bo to nie ma obecnie wielkiego znaczenia, ale raczej o dalsze destabilizowanie Ukrainy a przy tym agresywne wpływanie na świadomość Ukraińców, którzy w każdej chwili muszą obawiać się kolejnych działań zbrojnych. Jednocześnie Putin przygotował marionetkowy „rząd na uchodźstwie” mający swą siedzibę w Moskwie w hotelu Ukraina. Jest to oczywisty sygnał dla Ukraińców: w najbliższych wyborach postawcie na ten rząd a odzyskacie pokój i bezpieczeństwo, a także Donbas. Skończy się wojna. Szantaż z użyciem wojska, separatystów, najemników i zwykłych przestępów pokroju Motoroli jest oczywisty dla samych Ukraińców (niestety nie widoczny z Rzymu, Paryża czy nawet dla części obserwatorów w Polsce). To co nie jest jasne, to jaka jest rola Prawego Sektora. Czy jego przywódcy świadomie pomagają Kremlowi w przedstawianiu Ukraińców jako radykałów, czy też ludzie ci są faktycznie radykałami. W czasie wojny, szczególnie takiej, którą nazywamy hybrydową, oba scenariusze są bardzo prawdopodobne, a w istocie oba też mogą być realizowane jednocześnie. Część przywódców Prawego Sektora może być na usługach Moskwy, a część działać z pobudek ideowych. Cała ich działalność i tak świetnie odpowiada propagandzie Kremla. Niestety działa tu syndrom znany ze słynnego eksperymentu prof. Zimbardo ( https://mmilczanowski.wordpress.com/2015/08/07/education-system-revolution-for-primary-schools-colleges-and-military-training-discussion-of-maciej-milczanowski-with-prof-phillip-zimbardo/ ).

Jeśli Ukraińcy ulegną Kremlowskiemu szantażowi, ich nowe władze będą musiały pójść drogą jeszcze większego uzależnienia niż Białoruś. Putin nie będzie ufał nie tyle sterowanemu przez siebie rządowi, ale społeczeństwu gotowemu wywoływać kolejne rewolucje. Dlatego mechanizmy jakie zostaną wprowadzone w takich okolicznościach spowodują zupełną zależność Ukrainy zarówno ekonomiczną, militarną jak i dokonana zostanie pełna infiltracja służb wywiadowczych. Putin wykorzysta na Ukrainie lekcję białoruską, gdzie prezydent Łukaszenka nie zawsze jest skłonny do pełnego posłuszeństwa wobec swego mocodawcy z Moskwy. Dla Ukrainy będzie to oznaczać zatrzaśnięcie się w systemie permanentnej korupcji, ogromnych dysproporcji w podziale majątku narodowego i dodatkowo drenowanym przez Rosję. System oligarchiczno-mafijny znany z Rosji i obecnie funkcjonujący też na Ukrainie pozostanie tam na dekady. Pokój zostanie kupiony za bardzo wysoką cenę którą będą płacić następne pokolenia. W moim odczuciu jest to historycznie najważniejszy moment w historii Ukrainy.

Rola Zachodu będzie w takiej sytuacji niewielka, bowiem w razie w miarę uczciwych wyborów większość przywódców europejskich z ulgą przyjmie odwołanie sankcji i „normalizację” stosunków z Rosją. USA także w takiej sytuacji niczego nie zmienią, szczególnie, że prezydent Obama będzie sprawował swój urząd jeszcze półtora roku. Nowy (jestem przekonany że Republikański) prezydent będzie mógł włączyć się w geopolityczną rozgrywkę dopiero na wiosnę 2017 roku. Wszystko zależeć więc będzie od samych Ukraińców. Od tego czy młodzież, studiująca także w ogromnej ilość w Polsce, będzie aktywnym uczestnikiem zmian w Ukrainie. Czy rząd zrozumie wreszcie, że samo proszenie Zachodu o broń, bez uszczelnienia nielegalnego nią handlu, nie ma sensu. Z drugiej strony wielkim błędem jest zupełne poniechanie działań informacyjnych na wschodzie kraju co powoduje, że ludzie są zdezorientowani i ulegają propagandzie Kremla. Jak zachowają się oligarchowie. Wielu z nich to po prostu biznesmeni, wykorzystujący każdą okazję dla powiększenia fortuny, ale przecież są wśród nich też pozytywne przykłady zaangażowania w sprawę ukraińską. Sami Ukraińcy muszą też wiedzieć co oznacza dziś dla nich sojusz z Rosją. Prawdziwą twarz Rosji widzą już od półtora roku. Bardzo istotna jest też rola Prawego Sektora i innych prawicowych i nacjonalistycznych ugrupowań. Ich propaństwowość, a nie nacjonalizm, będą dziś świadczyć o prawdziwych i patriotycznych intencjach.

Interview with prof. Phillip Zimbardo about Iraq, military and education

Discussion took place in profesor Zimbardo’s house in San Francisco 2nd of July 2015.

CLpTlZkWEAAGTDI This meeting was a part of my visit as a fellow in the Hoover Institution. First we had a good conversation through the skype and Professor Philip Zimbardo invited me to his house. There was the continuation of the discussion in that beautiful house beside the Lombard Street in San Francisco. We spoke about many things and this script is just a part of the whole discussion. I had two objectives in this conversation. First was to consult my research about the war in Iraq and it’s influence on US policy. Second was to discuss Professor’s projects. Especially the Hero Imagination Project (HIP) which Professor was so kind to invite me to join it. I admire professor’s works and I believe, that he deserves the Nobel prize for his famous experiment  (even if it was very controversial). This meeting was form me much more than just a consultation or talk. I’ve met man who is legend, as my Egyptian friend Sonia Azer told me when I told her about this meeting. I find his works – his experiments and his projects very basic for the explanation of all wrong what is happening today. Iraq, Ukraine, Palestine, Israel, Yemen, Somalia, Rwanda, Serbia and Bosnia Stalin or Hitler and now Putin or Assad, all wrong starts from the peoples mind and most of it can be explained and described by the Stanford Prison Experiment.

MM – Do You think the psychological trainings in area of intercultural communication or similar to Hero Imagination Project would be helpful for soldiers in Iraq?

PZ – I’m an academic, I work with the high schools and students, but it (HIP) should work for the military of course. The new idea of soldiers, in a peace time, is not to learn how to kill. It is learn people how to appreciate each other.  After Abu Ghraib, I was expert witness to one of the guards who had the night shifts when the prisoners were abused. I said: when You went to Iraq, what was Your cultural training, how did they prepared You to deal with the people of so different culture? He said we had thirty minutes I asked what did they teach You? He said, they gave him the list of all the things they shouldn’t do. But it was nothing about the different religion, about conflict between the Shia and Sunni, nothing. So this was a failure of the military education form the top down. Soldiers have to realize those people have very rich history, they civilization was ancient even before America was even discovered.

MM – What I do in Hoover Institution Archives is an juxtaposition of the US commitments made to the Iraqi people with the decision making process and it’s consequences which created the real disaster for the people there. In Hoover Institution I have found few collections of the materials spread in Iraq and Afghanistan at the beginning of both interventions. In my opinion two major thing which were made wrong in Iraq (despite the reasons of intervention which are also very questionable): lack of proper psychological training for the military and the wrong decision making process. Those two created the so called „Lucifer Effect”.

PZ – Yes, the first thing was the promise and another delivering it. There was a big gap. I’m against the war, but if You go to war, You can do it in a good way or a bad way. That was the bad way.

MM – In my opinion the most important in Iraq was to win support of the Iraqi people – Shia, Sunni and Kurds.

PZ – So if You look on our project of Hero Imagination, You would see it could be also a soldiers training.

MM – I assume it could be implemented as the basic training in the military schools or academies?

PZ – Yes, it is very basic understanding of human nature. Why the people do good things, why the people do bad things. How to get people who do nothing to do something. Because if You have to do something You better do the right thing.

MM – In my opinion, what You do in HIP and what is Your work about, is so basic that it fits all areas of life: military in Iraq, primary schools, students, Ukrainians trying to assimilate in Poland (like in my University in Rzeszow) and so on. Problems starts from the teachers too, many of them in all levels make a lot of mistakes. They don’t have the intercultural preparation so they also use prejudice.

PZ – It is called the teacher prejudice.

MM – like in that another experiment of the Jane Elliott with the Blue eyes-brown eyes children in the primary school.

PZ – Oh yes, we have that lesson in our program and we use the video from that experiment, actually I work with the Jane Elliott personally. When she did the study I have to come to Stanford and she teach me what she did and lectured me on it. I have analyzed all of her data for her. Video is so powerful. You can talk a lot, but that video makes the impression. So now for the record I would like to say, that I Philip Zimbardo would like to work with You Maciek to export our programs on understanding human nature both to Your students through Your institute (Institute for the Research of the National Security in the University of Information Technology and Management) but I am sure it would also work for the military which would be unique. I didn’t prepared it for the military, although I had lectured in America at the West Point and Annapolis (United States Naval Academy) and they actually used some of the ideas from the prison study in what they called the SEAR program – Survival Evasion Resistance Escape. So they play the war games with some people pretend to be the prisoners who escape, and the other ones have to capture them and interrogate, to see if they can get confessions. In many cases, even though everybody knew it was a game, the people who were to catch the captives, physically abused and in some cases even sexually abused the other soldiers. It was a big scandal in the military. So now they use the Stanford Prison Experiment as a warning of the abuse of power. Because even if You know it is a game, like in these prison cells, they knew it was a game, You cross the line and it becomes the real that You are prison guard and not the student. So the main ideas are so general, that when I came to West Point Academy and Annapolis they told me: „Your video is in our program, they watch that in the training”. They make a warning of what can happened. So these are important areas of my work. We have now the non profit foundation in Poland, but we need to expand so we could divide it into divisions – one will be military, other primary schools and another college. So we will meet in Katowice 28-29 of August and You need to have the panel there about Your experience.

MM – Thank  You. I would like to participate in it. Thank You also for Your proposal of working together and joining Your projects.

PZ – I’m sure it will be an important part of it. Now the other thing is, that in America, the strongest influence on education have a group called PTA – Parents Teachers Association. It doesn’t exist in Poland. I have met with the parents association and I have asked: „Do You link the teachers?” They answered: „No, teachers are like the enemies”. I have said, that only parents plus teachers have the political power to change the system! So this is my another idea, how to get the parents association to create a new organization which is parents and teachers in improving the education.

MM – I have to admit that the ground for that is getting better now in Poland. Ministry of Education pressures the primary schools directors to implement the parents. But the objective is just to make the school and lessons more interesting with help of the parents. There is no will to use such cooperation for the system improvement.

PZ – So look: in America the PTA is a very powerful group. They have political influence, they have more money for the schools, they can prevent the school from the closure if the administration wants to do that. What I find also not good in Poland is lack of philanthropy. Rich people don’t have a concept of giving back. They should pay for the good projects which helps the society.

MM – Yes I believe it’s a huge problem in Poland to find a donors. Even if You have a great projects prepared You need to know people to get donations. Thank You for inviting me to Your projects. So we will meet and discuss all of the details in Katowice in August, but I would like to invite You to Rzeszów to the University of Information Technology and Management and to my newly founded Institute for the Research of National Security. If You could find some time I would be very happy to host You there.

PZ – I will try to find some time to get there too. It is not so far from Katowice where we will meet at the end of the August so I will try.

Finally I was invited for the conference in Katowice where the main issue is the project which meant to start the revolution in Polish education system.

 

Powrót do Blog

Prawo międzynarodowe w konfliktach politycznych na przykładzie wojen w Iraku (2003) i Ukrainie (2014)

Prawo międzynarodowe jest szczególnym rodzajem uregulowań prawnych, w których zasady nie są określane przez organy administracji centralnej (jak dzieje się to w państwie), lecz powstają w wyniku porozumień między uczestnikami stosunków międzynarodowych. Po II Wojnie Światowej to ONZ stał się organizacją sankcjonującą zasady prawa międzynarodowego i większość pozostałych organizacji regionalnych opierało podstawy legalności swoich działań właśnie na postanowieniach ONZ. Zasada ta ma zastosowanie także w najtrudniejszych sytuacjach jakimi są konflikty międzynarodowe, w tym wojny. W przypadku określania legalności użycia sił zbrojnych w celu rozpoczęcia konfliktu zbrojnego lub interwencji w konflikcie, wymagana jest jednomyślna decyzja Rady Bezpieczeństwa ONZ. Zasada ta jest uznawana zarówno przez Unię Europejską jak i NATO, ale też wiele innych organizacji na świecie uznających prymat ONZ w kwestii określania legalności działań zbrojnych. W XXI wieku Rada Bezpieczeństwa przyjęła rezolucję umożliwiającą NATO podjęcie działań zbrojnych w Afganistanie oraz Libii, ale nie uznała za legalne podejmowania działań w Iraku czy Syrii. Oczywiście decyzje rady bezpieczeństwa nie zawsze są uwarunkowane kwestiami zasadności interwencji zbrojnej, a często zależą od interesów geopolticznych czy geoekonomicznych mocarstw mających prawo veta w tym gremium. Tu pojawia się kolejny ważny czynnik prawa międzynarodowego, jakim jest wpływ mocarstw na stosunki międzynarodowe. Zbigniew Brzeziński w wydanej w latach 90-tych książce „Wielka Szachownica” określał mocarstwa – państwami kluczowymi dla bezpieczeństwa na świecie i wówczas zaliczył do nich Francję, Rosję, Chiny, Wielką Brytanię, USA oraz Niemcy i Indie (pierwsza piątka to członkowie stali Rady Bezpieczeństwa ONZ). Jednocześnie profesor Brzeziński uznawał USA za supermocarstwo, jako jedyne mające możliwość oddziaływania globalnego. W istocie pozycja Stanów Zjednoczonych powoduje też szczególny stosunek tego państwa do prawa międzynarodowego.

     Przykład zaangażowania w konflikt iracki w 2003, świadczy o tym, że USA stosują prawo międzynarodowe wtedy, gdy istnieje możliwość przekonania państw RB ONZ do jednomyślności (jak stało się w przypadku rezolucji w sprawie wojny w Afganistanie zimą 2001 roku). Jednak gdy w 2003 roku takiej jednomyślności nie udało się osiągnąć, nie okazało się to wystarczającą przeszkodą w rozpoczęciu działań zbrojnych. Przyznając sobie prawo do działań zbrojnych wyprzedzających (preventiv actions) niewątpliwie USA wykorzystały przy tym swoją pozycję supermocarstwa, samodzielnie próbując zmienić zasady prawa międzynarodowego. Niemniej jednak nikt na świecie nie kwestionował konieczności powstrzymania dyktatora Iraku od działań skierowanych przeciwko własnemu społeczeństwu, a także powszechnie obawiano się nieprzewidywalności reżimu w Bagdadzie. USA wciąż też szukały uzasadnienia, czy to rezolucją ONZ z I Wojny w Zatoce czy to wskazując na artykuł 5 traktatu NATO (jakkolwiek obie kwestie były dość absurdalne). Niemniej jednak reżim w Bagdadzie był przez społeczność międzynarodową uznany za zagrożenie bezpieczeństwa międzynarodowego co miało potwierdzenie w rezolucjach ONZ.

          Z drugiej strony agresja Rosji na Ukrainę, aneksja Krymu i dalsza destabilizacja słabszego sąsiada, w latach 2014-2015, były realizowane podobnie z zupełnym pogwałceniem prawa międzynarodowego. Jednakże podobieństwa w tej kwestii są jedynie iluzoryczne. Uzasadnienie jakie prezydent Putin wysuwał przy tej okazji było niewystarczające nawet dla niego samego, skoro nigdy nie przyznał się oficjalnie do wysyłania zorganizowanych jednostek i wysokich rangą dowódców na wschodnią Ukrainę. Także aneksja Krymu uzasadniana względami historycznymi nasuwa na myśl raczej działania Hitlerowskich Niemiec zajmujących Morawy czy żądających Gdańska niż działania USA w Iraku. Trudno za podstawę przyjąć oskarżanie przez przywódcę Rosji byłego I Sekretarza ZSRR o zdradę czy przekroczenie uprawnień! Szukanie uzasadnienia we własnym państwie i jego rzekomej słabości czy uległości do zaatakowania innego jest historycznym kuriozum.

            Obie sytuacje świadczą o tym, że prawo międzynarodowe jest wciąż kształtowane, bądź selektywnie respektowane przez największych (kluczowych) graczy na wielkiej szachownicy. Świadczy to o słabości możliwości egzekucji prawa międzynarodowego. Szczególnie w sytuacji agresji rosyjskiej na Ukrainę sytuacja taka nie wynika z potęgi agresora, ale raczej braku jednomyślności społeczności międzynarodowej wobec uczestnika stosunków międzynarodowych, w oczywisty sposób prawo łamiącego. Model prawa międzynarodowego opartego w głównej mierze na ONZ mimo wszystkich swoich niedoskonałości, i tak stanowi najlepsze osiągnięcie społeczności międzynarodowej (jako system wspólnotowy) w całej historii ludzkości. Można się spierać czy Pax Romana w czasach imperium Rzymskiego, czy też system oparty jedynie na dominacji mocarstw jak w XIX wieku, stanowił gwarancję stabilizacji i w jakim stopniu, jednak wspólnotowość obecnego systemu i jego jednak pacyfistyczny charakter, świadczą o tym, że mimo wszystko jest on oparty na najbardziej trwałym fundamencie prawnym wynikającym z ewolucji samego systemu stosunków międzynarodowych, jak i potrzeby zapewniania wzajemnego bezpieczeństwa. Kwestią dyskusyjną jest czy USA sprawdziły się jako gwarant stabilizacji globalnej, jednak skłonność części analityków (niestety także w Polsce) do zrównywania roli Rosji z USA, a nawet popierających jej roszczenia w tym względzie zakrawa na ignorancję bądź skłonność do autodestrukcji. Rosja ze swoim na wpół mafijnym systemem politycznym, skorumpowanymi lub zastraszonymi „elitami”, zasadniczo silną pozycją służb specjalnych oraz bardzo wpływową rolą generalicji oraz brakiem (lub słabością) własnej tożsamości kulturowej, jest państwem w dużej mierze nieprzewidywalnym i zasadniczo roszczeniowym. Takie państwo niestety (jak pokazuje doświadczenie ostatnich 10 lat) jest zdolne do bardzo niebezpiecznych działań, a jedynie własna słabość i siła potencjalnego przeciwnika mogą to niebezpieczeństwo zmniejszać. Prawo międzynarodowe nie ma tu żadnego zastosowania.

Czynniki umożliwiające wzrost roli Polski na arenie międzynarodowej

20150514_234819Niniejszy tekst stanowi uzupełnienie i rozwinięcie wcześniejszego artykułu: „Rola Polski w polityce międzynarodowej z perspektywy Strategii Bezpieczeństwa Narodowego 2014” (https://mmilczanowski.wordpress.com/2014/11/19/rola-polski-w-polityce-miedzynarodowej-z-perspektywy-strategii-bezpieczenstwa-narodowego-2014/). W Strategii Bezpieczeństwa Narodowego z 2014 roku, nie zakładano znaczącego zwiększenia roli Polski na arenie międzynarodowej, poza próbami oddziaływania w sprawach związanych z agresją zbrojną Rosji przeciwko Ukrainie. Wynika to z charakteru samego dokumentu jakim jest strategia, bowiem powinien on stanowić zestaw zapisów, jakie przy dostępnym zestawie narzędzi i mechanizmów oraz w danych okolicznościach powinien być możliwy do realizacji. Niemniej we wspomnianym artykule przedstawiono kilka działań realizowanych bądź przewidzianych do realizacji, jakie wiążą się z rolą Polski w środowisku międzynarodowym. Natomiast możliwy wzrost roli Polski na arenie międzynarodowej powinien stanowić meritum założeń doktrynalnych, leżących przede wszystkim w kompetencjach Prezydenta RP i możliwych do wykorzystania przez Premiera. Oczywiście w ramach doktryny niezbędne byłoby też kształtowanie strategii metodycznie prezentującej konkretne etapy działań. Konieczne jest jednak, aby środowisko polityczne w otoczeniu Prezydenta RP było nadal zdolne do kształtowania dobrych i skutecznych relacji z aktorami stosunków międzynarodowych, na podstawie doświadczeń historycznych i zaangażowania współczesnego Polski w wiele wydarzeń na całym świecie.
Niniejszy tekst prezentuje jedynie kilka przykładów na których można oprzeć budowanie współpracy międzynarodowej.

Polityka-dyplomacja
Zasadniczo ważnym czynnikiem umożliwiającym zwiększenie roli Polski na arenie międzynarodowej jest bardzo dobry obraz kraju za granicą. Na ironię zakrawa fakt, że ten obraz, postrzegany jest znacznie gorzej w samej RP i stał się elementem walki politycznej. Obraz Polski za granicą, budowany jest na podstawie wskaźników ekonomicznych, wizyt dyplomatów lub turystów z za granicy w Polsce, czy też znaczącym udziałem polskich polityków w ważnych gremiach międzynarodowych – jak funkcja przewodniczącego Rady Europejskiej sprawowana przez Donalda Tuska, czy przewodniczący Parlamentu Europejskiego którym w latach 2009-2012 był Jerzy Buzek. Bardzo istotne znaczenie w tym aspekcie ma też sposób prezentowania się polityków sprawujących władzę w kontaktach zagranicznych. Ważne jest też to, aby polskie stanowisko wobec agresywnej polityki Rosji było twarde i stanowcze, co wynika z polskiego doświadczenia i obecnej sytuacji geopolitycznej, jednak by nie było jednocześnie odbierane jako histeryczne i prowokacyjne, co nieuchronnie powodowałoby umniejszenie autorytetu RP i zablokowało możliwości oddziaływania na arenie międzynarodowej. Właśnie racjonalna polityka Warszawy wobec agresji militarnej Rosji przeciwko Ukrainie, wspierająca jednoznacznie Ukrainę, domagająca się jej uzbrojenia przez państwa zachodnie, ale nie utyskująca na prowadzone negocjacje z Rosją oraz nie „wpychająca” się na pierwszy plan tych negocjacji, skoro jest jasne, że są to aspiracje nierealne, jest znów gwarancją wzrostu możliwości RP na arenie międzynarodowej. Domaganie się kwestii nierealnych nie wpływa dobrze na wizerunek państwa, chyba że stanowi to część „gry”, w wyniku której osiągane są inne cele. Z drugiej strony podniesienie poziomu finansowania obronności i sukcesywne uzupełnienie sprzętu jak i reforma organizacyjna systemu obrony RP, świadczą o Polsce jak najlepiej, szczególnie (niestety) na tle południowych sąsiadów, którzy w tej kwestii i politycznie i militarnie działają niezdecydowanie i niejednoznacznie. Duże znaczenie polityczne dla autorytetu RP mają też zakupy sprzętu wojskowego. Przykładem z pewnością mogą być wypowiedzi polskich dyplomatów o powiązaniu zakupów z decyzjami podejmowanymi w Pałacu Elizejskim, na temat sprzedaży okrętów desantowych typu Mistral. Również przetarg na śmigłowce bojowe, mimo kontrowersji dotyczących korzyści dla firm polskich, miał duże znaczenie polityczne dla współpracy z najbardziej aktywnym militarnie krajem Unii Europejskiej jakim jest Francja. Jednoczesne decyzja o zakupie amerykańskich systemów obrony powietrznej, kolejne plany zakupów u najbardziej wiarygodnego sojusznika RP, a także wypowiedzi Ministra Obrony Narodowej Tomasza Siemoniaka w USA: „Zależy nam żeby za plecami stał najsilniejszy partner na świecie, który nie boi się Iskanderów”, (https://twitter.com/krawcowizna/status/600676677040091136) świadczą o realizmie i właściwej strategii realizacji głównych założeń reformy systemu obronnego RP.  Bardzo ważne w tym aspekcie jest ożywienie Trójkąta Weimarskiego, co zostało zapoczątkowane jeszcze na kilka lat przed Rosyjską interwencją na Ukrainie. Z jednej strony był to efekt zabiegów władz RP ale też świadczyło o wzroście znaczenia Polski. Niestety zarówno Partnerstwo Wschodnie jak i Grupa Wyszehradzka nie spełniają pokładanych w nich nadziei. W obu przypadkach trudno za taki stan rzeczy winić władze w Warszawie. Mimo niewielkich szans na sukces całościowy obu formuł współpracy międzynarodowej, mogą one przynosić efekty doraźne i cząstkowe.

Wojsko20150514_234149
Wiele wydarzeń, od historycznych po współczesne mogłoby być kanwą dla nawiązywania dobrych relacji w obszarze Bliskiego Wschodu i Afryki. Wbrew pozorom, Polska ma mnóstwo świetnych możliwości do nawiązywania dobrych relacji międzynarodowych, przekładających się na działania biznesowe, kontakty dyplomatyczne czy naukowe. Dzieje się tak dlatego, że wielu Polaków rozsianych po całym świecie, reprezentuje Polskę z bardzo dobrym skutkiem.
Ogromnie ważnym i pozytywnym reprezentantem Polski jest wojsko. Chodzi tu zarówno o historyczne wydarzenia jak i współczesne, gdzie żołnierze pozostawiają trwałe wspomnienia. Polscy żołnierze z kontyngentu ONZ w Syrii doskonale znali opowieści miejscowych o drzewach zasadzonych przez żołnierzy gen. Andersa po obu stronach drogi z Damaszku do Kuneitry, czy szpitalu wybudowanym przez Polaków w samej Kuneitrze. Jednocześnie żołnierze kontyngentu ONZ na Wzgórzach Golan, zarówno w Syrii i Libii cieszyli się także dużą sympatią miejscowych. Nawet misja wojskowa w Iraku, która okazała się fatalna w skutkach dla samego Iraku, pokazała że Polski żołnierz może działać ze znacznie większym zrozumieniem dla miejscowej ludności niż wiele innych kontyngentów i dzięki temu także zaskarbiać sobie sympatię lokalnych społeczności (Misje humanitarne i wojsko w działaniach stabilizacyjnych na przykładzie interwencji w Iraku 2003-20… http://wp.me/p4y6QP-67). Slajd2Należy tu zaznaczyć, że nie była to wojna o zdobycie terytorium i pokonanie armii przeciwnika, ale misja stabilizacyjna w której właśnie jednym z warunków powodzenia było przekonanie społeczeństwa Iraku do współpracy w ramach nowych struktur państwowych. Co ważne także w Iraku istnieje pamięć o polskich inżynierach projektujących obiekty użyteczności publicznej co sprawia, że Polska ma pozytywne historyczne relacje z tym państwem.
Niewielkie kontyngenty wojskowe polskie pojawiły się też u boku sił francuskich w Mali i Republice Środkowej Afryki. Były to raczej gesty polityczne świadczące o wzmacnianiu współpracy z Francją niż realny udział w operacjach militarnych, niemniej jednak daje to możliwość oddziaływania w tych krajach, tym bardziej, że istnieją tam polskie placówki humanitarne i religijne.

Świat nauki

Rolę ambasadorów Polski pełnią  też polscy archeolodzy w Egipcie, Iranie czy kiedyś Iraku, a także ludzie nauki, którzy mimo bardzo niewielkich budżetów uczelnianych jeżdżą na stypendia, i inne programy naukowe reprezentując nasz kraj. Szczególnie dobrze znane są wykopaliska i sami badacze archeologii w Egipcie. Niezależnie od sytuacji politycznej, zagrożeń związanych z kolejnymi zmianami władzy w tym kraju, cały czas kontynuowane są tam prace i to zarówno w dużych miastach – jak Aleksandrii i Kairze, jak i na głębokiej prowincji jak starożytna Amarna czy rejony wschodniej Sahary z dala od zachodniego brzegu Nilu. Sukcesy polskich archeologów co raz pojawiają się w nagłówkach zachodnich gazet ale i w najbardziej prestiżowych czasopismach naukowych a polscy archeolodzy stanowią czołówkę nauki światowej.

Wnioski
Bardzo mylnym jest sąd, jakoby na Bliskim Wschodzie swoje interesy mogły realizować państwa, które utrzymywały tam swoje kolonie, lub które posiadają strefy wpływów. Po pierwsze dawni koloniści często są postrzegani negatywnie i obecnie traktowani bardzo nieufnie bowiem są oskarżani o spowodowanie zapaści lub przynajmniej sporych zastojów ich gospodarek oraz o tendencje neo-kolonialne (oba zarzuty często nie są bezpodstawne). Po drugie państwa na Bliskim Wschodzie często szukają różnych możliwości i oczekują partnerskiej współpracy. Przykładem jest Egipt, który demonstracyjnie nawiązuje dobre relacje z Moskwą, ale nie zrywa relacji z Waszyngtonem, a wręcz przeciwnie zwiększa współpracę z USA także w obszarze militarnym. Podobnie państwa Zatoki Perskiej zrzeszone w GCC nawiązują dobre i obopólnie korzystne relacje z wieloma partnerami. Aby takie działania mogły przynosić możliwość trwałej współpracy i korzyści potrzeba jednak takiej doktryny, która zawierałaby różne etapy nawiązywania kontaktów i utrwalania współpracy, a nie jedynie doraźnych działań obliczonych na jednorazowe kontrakty. Wzorców jak takie dobre relacje wykorzystać jest wiele. Francuzie świetnie nagłaśniają działania swoich archeologów w Egipcie i wiążą z tym odpowiednie działania marketingowe i gospodarcze. Kontyngenty wojskowe pozwalają na nawiązywanie trwałych relacji z władzami kraju ale i regionów w danym państwie. Władza centralna nie zawsze ma mandat społeczeństwa i trzeba się liczyć ze zmianami, jednak dobre relacje z głowami rodów, przywódcami religijnymi w Iraku czy Afganistanie, mogą stać się dobrą podstawą kształtowania trwałej współpracy. Bardzo dynamicznie rozwija się obecnie Afryka i tam także są możliwości kształtowania dobrych relacji.

Humanitarian missions and the military in the stabilization operations: the example of the intervention in Iraq 2003-2011

The Coalition forces intervention in Iraq – which ended in 2011 – can only be called a total failure. That operation was meant to be a stabilization operation, transformed later on into a training mission. But even during it’s existence it appeared to be clear that the military actions which were the core of this operation failed in every aspect. They did not brought democracy to Iraq, nor did they stabilize or reconstruct the country. So what went wrong, if there were enormous sums of money invested into this operation and hundreds of thousands of the soldiers rotated through Iraq? Many of those soldiers lost their life or their health. In the USA there are two main points of view in this respect. Republicans claim that George W. Bush’s plan and its realization fulfilled the task and brought stabilization to Iraq, but the next (Democratic) president – Barack Obama – ruined those efforts by withdrawing US troops too soon. On the other side, Democrats are convinced that the operation was wrong from its beginning, and Barack Obama simply lessened the consequences by withdrawing US soldiers. The decision making process of the Coalition Provisional Administration is presented in another article: “Decision making process and it’s consequences: (de)stabilization of Iraq” http://wp.me/p4y6QP-52. But that article does not explain all the reasons for the failure of the Iraq operation, only focusing on one (although decisive) point of the process which brought Iraq to ruin and chaos.

 Slajd1     Despite the political mistakes, another failure was the trust in the ability of the Armed Forces to stabilize the country. The reconstruction and establishment of peaceful interactions between ethnic and religious groups is not the task a military is prepared for so the Armed Forces dont have any tools or competencies to undertake such missions. To fulfill that gap, the PRT – Provisional Reconstruction Teams – were created at divisional and brigade levels. Those Teams were composed of civilian and military personnel. The civilian side was composed of State Justice or Agriculture Department representatives and also humanitarian organization people. The military part consisted of officers from logistics or CIMIC branches. Even if it (the composition) looked right on the paper, 10 PRTs for the whole of Iraq were not enough. In such a complicated and difficult situation as in the Iraq of 2003, only fully professional and experienced organization could bring real stabilization. Unfortunately in the Brigade Combat Teams all tasks were performed by military personnel who had to plan and perform these tasks under the pressure of the commanders. In 2007, the number of PRTs increased to 20, which was still just a drop in the ocean. In the case of Polish PRTs those teams were too small and their number too few, but most importantly they didn’t have any experience in nation-building. The military had at their disposal a large sum of money spent on activities which were unfamiliar for them (Robert M. Perito, Provincial Reconstruction Teams in Iraq, United States Institute of Peace, Special Report 185, March 2007).

Slajd2     The military, having the task of stabilizing the country, performed actions which were characteristic for them; patrols, convoys, shows of force, or cordon & search operations. Those activities were aimed at searching for and destroying the terrorists and the protection of their own personnel. Those actions made by the PRT’s or doctors under escort, performing so called “White Sundays”, were used by the media to show a picture of the stabilization mission which was widely disseminated in the West. The effect was measured by the media news, not in real help for the Iraqis. . The problem was that there was no wider plan of the country reconstruction – it was entirely ad-hoc. It caused the situation, when spending even large sums of money and with a relatively big effort of the military personnel involved, to become intractable.

The main focus of the Coalition Forces in Iraq was in fighting terrorism not stabilization in humanitarian terms. But the instability and lack of basic conditions for normal life gave life to terrorism. So the military in fact fought the enemy it created . At the other end are  humanitarian organizations, which there to help local people organize and take care of their lives. Such help is called “good” as it motivates the people to work. It gives them hope that there is a chance for progress and that, at the end will pass through their current difficulties. There is also “bad” help – which can render people unable to take care of their communities, families, making them dependent on foreign aid. The “bad” help does more harm than good in the long run. So true stabilization can only be achieved when there is some very well -prepared “good” humanitarian aid which starts local activity. The role of the military can only be in protection of the humanitarian workers and in protecting the area. Depending on the circumstances, there can also be the necessity to fight terrorists, but it needs to be really well- defined who could be called a terrorist. Unofficial definitions in that matter cause occasion for abuse.

There is a possibility of working out a model of a stabilization mission which has to be much more effective than the two largest stabilization missions of modern history: Iraq after 2003 and Afghanistan after 2001. There are good signs showing what such cooperation between military and humanitarian organizations can look like. Polish soldiers in Iraq showed constantly that in that field of operations, it is not the number of “terrorists” killed that can determine how the task is realized, but the quality of life in the Area of Responsibility. Soldiers did a lot to help people, even beyond the procedures. Ordinary soldiers without cameras and journalists quite often gave the food and water to the children – who were always waiting for Polish patrols. Those soldiers didn’t use force without necessity, because they were sensitive to human tragedy. Even now, most people in Iraq remember the Polish soldiers with sympathy. Other contingents acted in the same way (like the Bulgarians, the Lithuanians and others). At the other end of that scale were the private military organizations (like Blackwater) which spread chaos in their routes and areas of operation. I am sure there is a possibility to train and organize regular military units to protect humanitarian organizations without causing harm to their reputations or the abilities to proceed with their actions. It could produce truly quick and effective stabilization.
(The photos were taken by myself during patrol from Camp Echo to Camp Charlie and convoy from Camp Echo to Tallil).

Text was corrected thanks to Sarah La Pietra @ . Thank You Sarah