Note from the Keleti Train Station in Budapest: refugee crisis

Here is the letter from one of the Hero Imagination Project trainers to prof. Philip Zimbardo. After reading it (as I join Zimbardo’s team and professor shared this note with me too) I have asked Lucza Balazs to publish it on my Blog. This is not any kind of propaganda, it is not also the political or any party side. It’s just report of honest man – what he saw with his own eyes and how he feel about it.

image001

Lucza Balazs writing to prof. Philip Zimbardo 5th of Sept 2015:

I’m in Budapest again. I think my life would be easier without knowing the steps you teach, but it would also be much less socially responsible. Against all odds (losing an income source, starting from scratch, still not having a producer) I’ve invested all my energies and money into following this path to make this documentary. I’ve completed the Hungarian training (twice) and I’m stretching my own mindset where it’s fixed to grow, and it is painful.

The refugee crises started before I returned, but I wasn’t sure what it was like. I saw the news and it was shocking, but not nearly as shocking as being among them. One day I passed through the square in front of the Eastern Railway Station (Keleti). And I stopped to see not just to look. And I stood there overlooking people humiliated, lying around on the ground in clothes that got dirty along the long way they traveled, children hiding in the shade on a hot and humid day. My sunglasses hid my tears. I left very worked up. Then an accident happened not too far. Two cars crashed. As I walked by I heard people blaming the refugees. One car was a fire police car that was hit by a Porsche Cayenne that didn’t hear the siren and didn’t give the right away. Definitely not a refugee’s fault, but people were quick to jump to conclusions. I heard some say he would exterminate them all. I was deeply saddened to notice how hate can spread without any fact. I decided to act.CON9xjCWUAA2kIA

Yesterday I spent 9 hours with the refugees giving out food, talking to people, filming, getting my point of view from up close, rather than filtered by news outlets. I was threatened by my own people for taking the refugees’ side and I was befriending Syrian, Iranian, Palestine, and many other nation’s people joining forces with Hungarian volunteers. I was there when far right activists threw firecrackers into the crowd, when a beer bottle thrown by a man wearing a black T-shirt saying „Hungary belongs to Hungarians” blasted into pieces on someone next to me, when the Syrians held a peaceful sitting as a response and were chanting „We love police”. I was there until the 100 buses came at 2am to finally take the refugees to the Austrian border after a week long wait without proper means for hygiene. The government ruled that everyone helping the refugees outside their camps commits a crime. Yet many people helped by taking them home to let them shower, or even sharing their home for the night before.

I am torn. I started making this documentary because I want to believe in change. And I think if I hadn’t heard about HIP I would not be here, I would not help, I would not care. Because it is easy not to. It is hard to see a light at the end of the tunnel in such times, but I try to focus on being there, taking initiative, because some of these people come from much much worse. What’s hate for me is just anger for others. I asked a Syrian and Palestine guy around 24 that live in Budapest for 3 years, why they moved to such a racist country? They said, racist people are everywhere, but at least here it is safe. And then I thought, if they can speak so kindly of my nation, why can’t I believe in change?

I barely slept last night and in the morning my own mother disliked me for taking sides with the refugees thanks to the government’s hate propaganda, and I found my car with a boot and a $200 fine for misreading the parking signs that I’m not used to anymore thanks to living in the US for the past 5 years. Today is tough. But I’ll go on. I don’t know if the film will ever be finished, but the journey I’m going through feels like the most difficult yet most important lesson in life. I’m changing to my core.

I want to make the shift, I want to push through, I want to grow. I’ll check in again when I succeeded.

Reklamy

Imigranci w Polsce: Audycja w rzeszowskim Radiu VIA

logoAudycja na temat imigrantów w Polsce. Audycja była bardzo krótka więc mowiłem szybko, jednak postaram się ten temat rozwinąć w tekście na blogu.

Link do archiwum. Audycja miała miejsce 3 września 2015 roku

http://www.radiovia.com.pl/program/archiwum/gosc-poranka

Plany Putina w wojnie z Ukrainą

Amerykanskie-media-Putin-ma-odmiane-autyzmuDziałania prezydenta Rosji, Władymira Putina od samego początku kryzysu politycznego na Ukrainie wydawały się przebiegać zgodnie z jasnym planem. Zasadniczą kwestią było podjęcie takich działań, aby przywrócić na Ukrainie władzę zależną od Kremla. W zimie 2014 roku wydawało się, że taki powrót do systemu w którym prezydent Ukrainy jest marionetką w rękach Putina jest już nierealny. Jednak po półtora roku konfliktu zbrojnego i bardzo agresywnej, ale i przebiegłej polityki Putina, sytuacja staje się znacznie bardziej klarowna i (niestety) korzystna dla Kremla. Zajęcie Krymu ( https://mmilczanowski.wordpress.com/2015/03/27/referendum-and-territorial-claims-as-a-justification-of-annexation-crimea-casus/ ) czy zbrojna interwencja Rosyjskiego wojska, separatystów i najemników w Donbasie ( https://mmilczanowski.wordpress.com/2015/03/25/russia-vs-ukraine-on-maps-from-july-2014-to-march-2015/ ) miały za zadanie przywrócić Rosjanom nacjonalistyczno-imperialne nastawienie oraz wprowadzić Ukrainę w stan permanentnego kryzysu. Częściowo plan się powiódł. Ukraina jest wprawdzie w stanie ostrego kryzysu jednak nastawienie Rosjan, mimo że popierających Putina nie jest tak jednoznaczne, a to z uwagi na skutki działań politycznych i militarnych Kremla dla samej Rosji ( https://mmilczanowski.wordpress.com/2014/11/26/russian-imperial-politics-and-economy/ ). Rosjanie cierpią, ale w warunkach ostrej propagandy i wytworzenia w nich syndromu oblężonej (przez hordy „faszystów z NATO”) twierdzy muszą wierzyć w Putina. To pozwala na stopniowe likwidowanie śladów demokracji, a nawet próby ograniczania wolnego rynku. Tuż przed wojną w Ukrainie, poparcie dla prezydenta Putina niebezpiecznie malało, pojawiało się coraz więcej grup opozycyjnych i demonstracji przeciwnych jemu samemu. Wojna spowodowała odwrócenie tych tendencji i chwilowo koszt (przerzucany przecież na społeczeństwo) się nie liczy. Liderzy opozycji są albo zastraszeni albo nie żyją (jak Borys Niemcow).

Z kolei dla wielu Ukraińców, wojna z Rosją stała się  cezurą czasową i wydarzeniem jasno świadczącym o prawdziwych intencjach Moskwy. To co dla Polaków zawsze było jasne, teraz jasnym staje się dla Ukraińców – a mianowicie fakt, że z Rosją nie można mieć stosunków partnerskich, a przynajmniej nie, jeśli się jest słabszym. Dla wielu Ukraińców, wojna ta dała odpowiedź jak Rosjanie rozumieją pojęcie „bratnich narodów”, kiedyś była to idea pan-słowianizmu… Nie mniej jednak długotrwałość konfliktu, brak stabilizacji zarówno gospodarczej jak i politycznej, oraz ubożenie społeczeństwa i dalszy wzrost korupcji (co w przypadku Ukrainy wydaje się bardzo trudne)  powodują, że tzw „zgniły pokój” (pojęcie jakiego używał gen Stanisław Koziej)  może stać się dla nich mniejszym złem, niż groźba rozszerzenia konfliktu, a nawet utrzymywania go na takim jak obecnie poziomie.

Prezydent Putin, wciąż umacnia siły „separatystów” i utrzymuje ich w gotowości do uderzenia. Nawet miało miejsce kilka prób zajęcia kolejnych miast w czasie trwania „rozejmu”. Nie chodzi zapewne o nowe zdobycze terytorialne, bo to nie ma obecnie wielkiego znaczenia, ale raczej o dalsze destabilizowanie Ukrainy a przy tym agresywne wpływanie na świadomość Ukraińców, którzy w każdej chwili muszą obawiać się kolejnych działań zbrojnych. Jednocześnie Putin przygotował marionetkowy „rząd na uchodźstwie” mający swą siedzibę w Moskwie w hotelu Ukraina. Jest to oczywisty sygnał dla Ukraińców: w najbliższych wyborach postawcie na ten rząd a odzyskacie pokój i bezpieczeństwo, a także Donbas. Skończy się wojna. Szantaż z użyciem wojska, separatystów, najemników i zwykłych przestępów pokroju Motoroli jest oczywisty dla samych Ukraińców (niestety nie widoczny z Rzymu, Paryża czy nawet dla części obserwatorów w Polsce). To co nie jest jasne, to jaka jest rola Prawego Sektora. Czy jego przywódcy świadomie pomagają Kremlowi w przedstawianiu Ukraińców jako radykałów, czy też ludzie ci są faktycznie radykałami. W czasie wojny, szczególnie takiej, którą nazywamy hybrydową, oba scenariusze są bardzo prawdopodobne, a w istocie oba też mogą być realizowane jednocześnie. Część przywódców Prawego Sektora może być na usługach Moskwy, a część działać z pobudek ideowych. Cała ich działalność i tak świetnie odpowiada propagandzie Kremla. Niestety działa tu syndrom znany ze słynnego eksperymentu prof. Zimbardo ( https://mmilczanowski.wordpress.com/2015/08/07/education-system-revolution-for-primary-schools-colleges-and-military-training-discussion-of-maciej-milczanowski-with-prof-phillip-zimbardo/ ).

Jeśli Ukraińcy ulegną Kremlowskiemu szantażowi, ich nowe władze będą musiały pójść drogą jeszcze większego uzależnienia niż Białoruś. Putin nie będzie ufał nie tyle sterowanemu przez siebie rządowi, ale społeczeństwu gotowemu wywoływać kolejne rewolucje. Dlatego mechanizmy jakie zostaną wprowadzone w takich okolicznościach spowodują zupełną zależność Ukrainy zarówno ekonomiczną, militarną jak i dokonana zostanie pełna infiltracja służb wywiadowczych. Putin wykorzysta na Ukrainie lekcję białoruską, gdzie prezydent Łukaszenka nie zawsze jest skłonny do pełnego posłuszeństwa wobec swego mocodawcy z Moskwy. Dla Ukrainy będzie to oznaczać zatrzaśnięcie się w systemie permanentnej korupcji, ogromnych dysproporcji w podziale majątku narodowego i dodatkowo drenowanym przez Rosję. System oligarchiczno-mafijny znany z Rosji i obecnie funkcjonujący też na Ukrainie pozostanie tam na dekady. Pokój zostanie kupiony za bardzo wysoką cenę którą będą płacić następne pokolenia. W moim odczuciu jest to historycznie najważniejszy moment w historii Ukrainy.

Rola Zachodu będzie w takiej sytuacji niewielka, bowiem w razie w miarę uczciwych wyborów większość przywódców europejskich z ulgą przyjmie odwołanie sankcji i „normalizację” stosunków z Rosją. USA także w takiej sytuacji niczego nie zmienią, szczególnie, że prezydent Obama będzie sprawował swój urząd jeszcze półtora roku. Nowy (jestem przekonany że Republikański) prezydent będzie mógł włączyć się w geopolityczną rozgrywkę dopiero na wiosnę 2017 roku. Wszystko zależeć więc będzie od samych Ukraińców. Od tego czy młodzież, studiująca także w ogromnej ilość w Polsce, będzie aktywnym uczestnikiem zmian w Ukrainie. Czy rząd zrozumie wreszcie, że samo proszenie Zachodu o broń, bez uszczelnienia nielegalnego nią handlu, nie ma sensu. Z drugiej strony wielkim błędem jest zupełne poniechanie działań informacyjnych na wschodzie kraju co powoduje, że ludzie są zdezorientowani i ulegają propagandzie Kremla. Jak zachowają się oligarchowie. Wielu z nich to po prostu biznesmeni, wykorzystujący każdą okazję dla powiększenia fortuny, ale przecież są wśród nich też pozytywne przykłady zaangażowania w sprawę ukraińską. Sami Ukraińcy muszą też wiedzieć co oznacza dziś dla nich sojusz z Rosją. Prawdziwą twarz Rosji widzą już od półtora roku. Bardzo istotna jest też rola Prawego Sektora i innych prawicowych i nacjonalistycznych ugrupowań. Ich propaństwowość, a nie nacjonalizm, będą dziś świadczyć o prawdziwych i patriotycznych intencjach.