Tag Archives: Bezpieczeństwo

Propaganda jako świadectwo intencji jej autorów

propaganda

Propaganda może stanowić narzędzie nagłaśniające sukcesy, promujące plany, koncentrując się na pozytywach (nazwijmy ją propagandą sukcesu). Jest wówczas częścią PRu i ważnym elementem polityki. Propaganda może być także pełna kłamstw i oszczerstw służąc jedynie manipulacji (niech zostanie propagandą kłamstwa). Nie jest to a priori pojęcie pejoratywne, choć najczęściej taki jest powszechny odbiór. Pisałem o propagandzie w kontekście historycznym (W cieniu boskiego Juliusza)  prezentując oba aspekty i sądzę, że można na sposób prowadzenia działań propagandowych spojrzeć także jak na miernik intencji ich autorów.

Propaganda budowana w sposób profesjonalny, nawet jeśli tworzą ją ludzie o złych intencjach, składa się z obu wymienionych wyżej aspektów. Rzadko się zdarza by w propagandzie zdecydowanie dominował wątek negatywny, czyli zakłamujący, szkalujący przeciwników. Taka propaganda, kreowana na prymitywnym poziomie negatywnych emocji w dalszej perspektywie niszczy także autorytet jej autorów, nawet w oczach wiernych zwolenników (choć nie wyrażą tego wprost). Problemem jednak czasem jest to, że jej autorzy zwyczajnie innej tworzyć nie potrafią, albo nie rozumieją jej konsekwencji.

Zasadniczą sprawą jest zdefiniowanie odbiorcy. To zaś pozwala łatwo ocenić intencje jej autorów. Propaganda sukcesu, która zakłada budowanie wspólnego dobra oprócz koncentracji na sukcesach i promocji planów, nie będzie generowała twardego podziału “my vs oni”, bowiem to prowadzi do degeneracji relacji społecznych, przejawiające się w państwach zachodnich dekadencją demokracji, a finalnie mogące skutkować  efektem Lucy Phere.

Ten efekt jest korzystny tylko dla wąskiej grupy określanej jako tzw. Hate groups, podczas gdy nawet ich zwolennicy poważnie tracą czy to wprost ekonomicznie, czy w kategoriach poczucia bezpieczeństwa, a nawet wolności. Spór taki jest konfliktem osobistym, natomiast jego oś jest preparowana sztucznie tak, aby być trwałą linią podziału dla całego społeczeństwa. Wszak motywy osobiste nie miałyby siły zdolnej pociągnąć większej grupy społecznej.

Dzieje się tak dlatego, że działania propagandowe zbyt jednostronne i radykalne, łamią granice “strefy akceptacji” (Hovland C., Harvey  O. J., Sheriff M., Assimilation and contrast effects in reaction to communication and attitude change, Journal of Abnormal and Social Psychology, 55, 1957, s. 244-252) zdecydowanej większości społeczeństwa. Radykalizm z natury rzeczy jest cechą mniejszości raczej niż ogółu. Liderzy stojący za taką jednostronną “propagandą kłamstwa” w oczach większości społeczeństwa prędzej czy później tracą, w wyniku „rozdźwięk reputacji” (Murray K., Język liderów, Warszawa, s. 57).

Sytuacja taka nie pozostaje jednak bez wpływu na ogół społeczeństwa bowiem liderzy ci, traktujący często władzę jako fetysz powodują trudno- lub nieodwracalne zmiany zarówno w środowisku geopolitycznym, gdzie pole akceptacji błędów (margines błędu) jest uzależnione od położenia i potencjału państwa (dla Polski jest niewielkie), jak i wewnętrznych relacji państwowych, gdzie powstające mury pomiędzy częściami społeczeństwa są  trudne do obalenia.

Dlatego jest tak ważne, aby śledzić jak zmieniają się akcenty w propagandzie. Jednym z takich obszarów jest zestawianie patriotyzmu z nacjonalizmem. Nacjonalizm nie jest bowiem silniejszym patriotyzmem, ale w rozumieniu grup radykalnych (przynajmniej w Polsce) raczej wyznacznikiem wyjątkowości, nieomylności własnej nacji kosztem wszystkich innych. Co gorsza do tej nacji zalicza się tylko jednakowo myślących, wykluczając z niej innych Polaków. W istocie Nacjonalizm nie jest więc umiłowaniem własnego narodu, ale wypaczeniem niszczącym własny naród, zarówno wewnętrznie, jak i na polu międzynarodowym.

Propaganda zaś manipuluje tymi pojęciami, a efektem tego jest kolejny krok, już obecny w Polsce, czyli usprawiedliwianie faszyzmu kosztem narodowego socjalizmu. Tak stopniowo usprawiedliwiając kolejne radykalizmy staczamy się w stronę wspomnianego wcześniej efektu Lucy Phere.

Dlatego niezależnie od poglądów, obserwujmy propagandę przez pryzmat jej jednostronności albo szukania pola do dialogu. Nie gódźmy się na to, że ponoć już nie ma możliwości dialogu, a według niektórych potrzeby utrzymywania demokracji (sic!). Czytajmy tych, których krytykują radykałowie (zwani też “żelaźniakami” z obu stron) ze względu na ich odstępstwo od żelaznej linii partii czy ideologii.