Paradoks Jake’a Sully: czyli dlaczego nie należy bać się wojskowych w polityce w demokracjach.

Postać Jake’a Sully w filmie Avatar prezentuje interesujący paradoks. Początkowo jest stereotypowym żołnierzem, który bezkrytycznie wierzy w wykonywanie rozkazów bez roztrząsania kontekstu sytuacji. Po przydzieleniu do zespołu naukowego nad tubylczymi formami życia Na’vi na planecie Pandora, stopniowo zaczyna widzieć racje drugiej strony konfliktu (Na’vi) oraz prawdziwy kontekst rozpoczynającej się wojny. Jego doświadczenie, wiedza nt realiów (realizm) oraz wiara w szczytne cele (idealizm) czynią go kluczowym „elementem” sytuacji polityczno-strategicznej konfliktu. Doświadczenie żołnierza, który dostrzega, że służba ojczyźnie nie zawsze równa się wykonywaniu rozkazów bezpośredniego przełożonego, który interesuje się kontekstem, rozwija się intelektualnie, stanowi unikalną wartość, której zarówno politycy jak i inne środowiska cywilne najczęściej nie dostrzegają.

Jake Sully

avatar-posterJake Sully to postać fikcyjna, stworzona na potrzeby scenariusza do filmu Avatar. Niemniej dzięki przerysowaniu, wyidealizowaniu ilustruje świetnie pewne procesy, które trudno przedstawić jednym przykładem realnym. Początkowo jako żołnierz marines, który odniósł kontuzję i porusza się na wózku inwalidzkim, jest nieufny wobec cywilnych naukowców. Ale też zespół naukowy do którego Jake zostaje przydzielony za grosz nie ufa jemu – „bo to żołnierz”.

Jako członek zespołu badawczego kierowanego przez dr Grace Augustine, od swojego faktycznego przełożonego płk Quaritha otrzymuje zadanie szpiegowania postępów prac naukowych i donoszenia o osiągnięciach. Pułkownik (podobnie jak Jake i wszyscy żołnierze) nie ufa cywilom i obawia się, że będą zatajać to co odkryją lub w inny sposób komplikować w istocie prostą misję polityków (których „narzędziem” są wojskowi), a która polega na przejęciu zasobów naturalnych planety.

Gdy dr Augustine przedstawia swoje wyniki badań prezentujące niezwykły obraz symbiozy Na’vi z ekosystemem planety, ze strony polityka i naukowca nie znajduje zrozumienia bowiem ci oczekują od zespołu Augustine tylko ułatwienia dostępu do surowców, a nie odkrywania istoty funkcjonowania planety. Kto by się spodziewał, że ranny marine zrozumie znacznie lepiej to o czym mówiła pani doktor.

4200341472_3e217ef4f3
Pandora
35836246471_d24598ed57_b
Pandora

Natomiast sama dr Augustine ma problem z nawiązaniem kontaktu z miejscowymi. Jej praca jest prowadzona w bardzo wolnym tempie bowiem działa metodycznie, bardzo ostrożnie, budując wiedzę o miejscowych i próbując stopniowo zyskać ich zaufanie. Jednocześnie nie uwzględnia kontekstu w którym jej badania są tylko dodatkiem do planu, nie widzi, że jej metodyczność niewiele da bowiem cierpliwość chciwej korporacji się wyczerpuje. To czego jej brakuje to wiedza o procesach społecznych, które tak samo trapią Na’vi jak i ludzi. Mimo, że domyśla się prawdziwych planów korporacji powiązanej z politykami, nie bardzo jest świadoma nieuchronności konfliktu zbrojnego. Zachwycając się pięknem tego co odkrywa, idealizuje Na’vi, co właściwie utrudnia zrozumienie ich.

24150166553_57637fca61_b
Na’vi

Jake Sully ma „doświadczenie bojowe”, ale to on nie trzymając się metodologii naukowych, przełamując schematy badawcze, natychmiast nawiązuje kontakt z Na’vi. Progres badań jest piorunujący i szokujący naukowców.

Jake jest też świadom metod działania polityków, korporacji i żołnierzy na ich usługach. Nie ma najmniejszych wątpliwości jaki los spotka Na’vi. Wie też, że Na’vi nie są idealni, jakkolwiek natura ich funkcjonowania, pierwotne mechanizmy są urzekające.

Generał Mattis

jm1
Gen Mattis sam nosi swoje bagaże, nawet jako Sekretarz Stanu USA

Słowa jakie wypowiadał w różnym kontekście gen marines Jim Mattis szokowały środowiska cywilne, np gdy zwracał się do głów rodów irackich podczas inwazji w 2003 roku:

Przychodzę w pokoju, nie mam ze sobą artylerii, ale błagam was ze łzami w oczach, jeśli ze mną zadrzecie, zabiję was wszystkich.

 Do żołnierzy:

Bądź grzeczny, bądź profesjonalny ale miej plan zabicia każdego kogo spotkasz”

Takie cytaty sprawiły, że zyskał przydomek „Mad Dog”. W czasie jego udziału w operacji Afgańskiej miał przydomek „Chaos”. Przybywając do Iraku wiosną 2004 mówiono na niego już raczej „Warrior Monk”, ale ma też podobiznę z aureolą, którą wykonali dla niego marines nazywający go „Świętym z Quantico”.

Wiosną w Iraku przyjął jako naczelną zasadę wobec zbuntowanej prowincji Al-Anbar:

„First do no harm”

Zakwestionował też powszechnie stosowaną zasadę działań wojskowych, ale także innych organizacji nazywaną EBO (Effect Based Operation):

„zgodnie z nauką, nie da się precyzyjnie przewidzieć efektów działań”

Mimo, że zarówno operacja w Iraku jak i Afganistanie potwierdziły że miał rację, koncepcja tak jako najbardziej „ekonomiczna” nadal jest stosowana.  O tej kwestii piszę dokładnie w swojej nowej książce.

Wielość kontekstów sprawiła, że stał się postacią wielowymiarową. Ale wynikało to z jego wiedzy (słynna prywatna biblioteka z tysiącami książek, zamiłowanie do filozofii itp.) oraz niezwykłego doświadczenia.

Każda z tych postaw wynikała z uwarunkowań – a więc kontekstu sytuacyjnego oraz celów strategicznych. Znajomość i rozumienie kontekstu oraz umiejętność zestawienia go z celami strategicznymi wymagają specyficznej postawy opartej na wiedzy i doświadczeniu.

21762795_271333350044569_6828407471648070229_o.jpgPodobnie zrozumienie kontekstu działań i sytuacji Aleksandra Wielkiego wymaga nie tylko analizy materiału źródłowego, ale też doświadczenia zbliżonego do tego czego doświadczali uczestnicy jego wyprawy, o czym pisałem w swojej ostatniej książce: Taktyka, strategia i przywództwo Aleksandra Wielkiego

14730545_187337241707092_2694406252351455232_n
Po mojej rozmowie z gen Jimem Mattisem

Gdy rozmawiałem z Jimem Mattisem na te tematy (latem 2015 roku), uderzało mnie to, że był bardzo wstrzemięźliwy w ocenianiu Aleksandra Wielkiego czy Marka Aureliusza, ale nie miał wątpliwości jeśli chodzi o błędną strategię USA w Iraku (2003-11). Nie miał też najmniejszych wątpliwości, że brak perspektywy strategicznej jest jedną z największych bolączek ówczesnych USA jak i Unii Europejskiej.

Nie tylko generałowie

Sam Jake Sully nie był generałem, ani nawet oficerem, ale potrafił doświadczenie wojskowe łączyć z otwartością umysłu, dzięki czemu wykorzystywał te atuty w różnych sytuacjach. Także w świecie realnym nie tylko generałowie odgrywali ważną rolę na styku wojskowości i polityki. Jednym z najwybitniejszych teoretyków – strategów był kapitan armii brytyjskiej sir Basil Liddell Hart. Prace tego oficera w połączeniu z teoriami generała Johna Fullera zostały wykorzystane przez Heinza Guderiana do opracowania koncepcji blietzkriegu.

Liddell Hart jest autorem szczególnego dzieła w teorii strategii: „Strategia, działania pośrednie”. Na podstawie doświadczeń historycznych oraz własnych przemyśleń zaproponował tam wiele fundamentalnych założeń strategicznych. Jednym z najważniejszych było stwierdzenie o tym, by w czasie działań zbrojnych „wyrządzić jak najmniejsze trwałe szkody, gdyż dzisiejszy nieprzyjaciel, jest jutro klientem, a sojusznikiem w przyszłości”. Myśl ta jest modelowy przykładem ilustrującym kwestie „der Zweck” vs „das Ziel” opisane przez Clausewitza, czyli konieczność nie tracenia z uwagi celu politycznego i/lub strategicznego w trakcie walki zbrojnej, gdy tzw. „mgła wojny” skłania do koncentracji na celach taktycznych i/lub operacyjnych.

Ważne jest by walki nie traktować tu wyłącznie w rozumieniu konfliktów zbrojnych. Każda walka (także polityczna, ekonomiczna) powoduje uwikłanie w doraźnym – ostrym etapie – konfliktu, podczas gdy cele polityczne można osiągnąć wykorzystując różnorodność sił i środków. Widać to szczególnie wśród polityków, zwykle skłonnych do kopiowania prostych metod walki politycznej, najczęściej nie potrafiących budować złożonych strategii.

 Paradoks Jake’a Sully i Polska

Podobnie wielu polskich oficerów ma ogromne doświadczenie, które wykracza daleko poza kwestie stricte wojskowe. W czasie operacji w Iraku, Afganistanie, Kosowie, czy na Wzgórzach Golan w Libanie, ale też w kraju, funkcjonując na styku wojska i polityki,  żołnierze muszą być nie tylko dowódcami, ale bardzo często podejmują decyzje zupełnie polityczne. Nie tylko rozumieją kontekst polityczny, ale też często mają decydujący wpływ na sytuację gospodarczą, polityczną, społeczną kraju, regionu w którym działają.

27507207346_9e716567ae_b
Gen Mirosław Różański

Dlatego właśnie gen Różański z rozgoryczeniem zadawał politykom pytanie:

czy wy nas się boicie? Dlaczego nie macie do nas odrobiny zaufania? Przecież cywile mają pełną kontrolę nad armią.

(Dziennik.pl wywiad z 31.10.2017).

Tu jest właśnie istota problemu! We współczesnych demokracjach, a na pewno w Polsce, trudno wyobrazić sobie scenariusz, w którym wojsko przejmuje siłą kontrolę nad państwem. Z bardzo wielu względów jest to nierealne. Nie staram się absolutnie kwestionować cywilnej kontroli nad armią, jest to ze wszechmiar uzasadnione i stanowi właśnie jeden z fundamentów demokracji.

27541818635_fb69bf4195_b
gen Mirosław Różański

Niemniej za tą regulacją idą obawy społeczeństwa wobec wojskowych w ogóle. Często dziennikarze mają dylemat czy wojskowy może być doradcą prezydenta czy premiera – czy to nie zbyt duży wpływ wojskowych na władzę cywilną. Pojawia się szereg innych, choć podobnej natury dylematów.

Tym sposobem marnuje się wielki potencjał wielu wojskowych, którzy swoim doświadczeniem, ale i często charakteryzującym ich tzw. realizmem idealistycznym mogliby zdecydowanie wesprzeć społeczeństwo, władze, polityków.

Dziś Gen Mirosław Różański ma niestety rację gdy mówi:

„Nie wydaje mi się, by społeczeństwo zaakceptowało generała jako kandydata w wyborach.”

Polish Ghazni PRT Members Surprise Locals
Gen Janusz Bronowicz

Podobnie warto wsłuchiwać się w wypowiedzi medialne innych generałów: Stanisława Kozieja, Waldemara Skrzypczaka czy Janusza Bronowicza, którzy krytykują decyzje, procesy, a nie personalnie osobyy polityków. Zauważmy, że wszyscy wymienieni krytyczne uwagi wyrażali wobec decydentów, niezależnie od barw politycznych aktualnej władzy.

Zakończenie

Jake Sully to postać fikcyjna, ale można wskazać na jego przykładzie ważny, acz nie zawsze dostrzegany paradoks. Żołnierz, który uczestniczył w konfliktach zbrojnych, brał udział w różnego rodzaju operacjach wojskowych, podejmował lub brał udział w podejmowaniu decyzji politycznych w rejonach konfliktów, ma inne doświadczenie niż większość społeczeństwa. Jest to wielka wartość, bowiem tacy wojskowi często są w stanie zweryfikować i zastosować/dostosować założenia teoretyczne wynikające z nauki.

Niezależnie od oceny samego prezydenta Donalda Trumpa (moja jest bardzo krytyczna) dobór zespołu doradców w postaci gen Mattisa i McMastera, gwarantuje wielki kredyt zaufania. To ludzie o olbrzymim i różnorodnym doświadczeniu, którzy mają dziś w wielu kwestiach głos decydujący w wielu sprawach. U nas wciąż boimy się, że wojskowi „skradną” demokrację.

Jeśli ktoś miałby „skraść” demokrację w Polsce, USA, Francji to na pewno nie żołnierze, prędzej od nich uczynią to partyjni politycy – wodzowie walczący tylko o własne wpływy, mediazapominające o zasadach oraz korporacje, jeśli uzyskają decydujący wpływ na polityków rządzących.

Wojskowi z doświadczeniem, którzy realizują kariery naukowe, zachowują pokorę pozwalającą wciąż się uczyć nowych kontekstów i uwarunkowań mogą stanowić podporę demokracji a nie jej zagrożenie.

Do Blog

Reklamy

Gen Jim Mattis prywatnie, półtora roku przed mianowaniem na Sekretarza Obrony USA

Generał Jim Mattis, jest osobą która dzięki swojej osobowości, stała się już za życia legendą. Cytaty z jego wypowiedzi są wykorzystywane w opracowaniach naukowych, ale i grach komputerowych, powstają o nim filmy. Mianowanie osoby o tak silnej osobowości na stanowisko Sekretarza Obrony USA, ma zasadnicze znaczenie nie tylko dla USA, ale i dla całego świata – w tym bardzo istotne dla Polski.

14730545_187337241707092_2694406252351455232_n
Spotkanie z gen Jamesem Mattisem w jego biurze w Hoover Institution w lipcu 2015 roku

Generał Jim Mattis, jest osobą, która stała się już za życia legendą. Cytaty z jego wypowiedzi są wykorzystywane w opracowaniach naukowych, ale i grach komputerowych, powstają o nim filmy. Mianowanie osoby o tak silnej osobowości na stanowisko Sekretarza Obrony USA, ma zasadnicze znaczenie nie tylko dla USA, ale i dla całego świata – w tym bardzo istotne dla Polski.

Miałem tę wielką przyjemność i zaszczyt poznać generała Mattisa półtora roku temu, gdy przebywając na stypendium w Hoover Institution, zwróciłem się do niego z prośbą o konsultację mojej pracy naukowej dotyczącej tzw. „operacji stabilizacyjnej” Sił Koalicji pod przywództwem USA w Iraku po 2003 roku. Rozmowa wyszła znacznie poza założone ramy. W sumie potrwała dwie godziny i była niezwykle szczera. Konwersację mailową, natomiast prowadzimy do dziś. Stało się tak z kilku powodów. Przede wszystkim z uwagi na to, że spotkanie miało charakter prywatny, generał Mattis nie pełnił wówczas żadnej funkcji publicznej, a z drugiej strony bardzo cenił fakt odbycia przeze mnie służby w Iraku w latach 2005-6 na stanowisku oficera operacyjnego oraz pracy naukowej, której tematyka dotyczy kwestii strategii USA na Bliskim Wschodzie. Posiadałem też ze sobą rekomendacje od szefa BBN gen Stanisława Kozieja, który przedstawiał w nim moją rolę konsultanta w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego RP.  Inną okolicznością stanowiącą tzw. ice braker był fakt, że tym co nas łączy jest zamiłowanie do historii, w tym starożytnej. Generał jest miłośnikiem historii i filozofii, pasjonuje się postaciami takimi jak Aleksander Wielki czy Napolen, ale jego ulubionym tematem jest postać i prace Marka Aureliusza. Wiele cytatów znanych z mediów pochodzących z wypowiedzi generała Mattisa bazuje na filozofii stoickiej, której reprezentantem był Aureliusz. Generał tą wiedzę jednak pogłębia o własne przemyślenia, samemu stając się punktem odniesienia i źródłem wiedzy. Ja z kolei kwestiami przywództwa i strategii zajmuję się na płaszczyźnie naukowej od co najmniej 15 lat. Pisałem o tym w kontekście „Podbojów Aleksandra Wielkiego” (obecnie kończę prace nad drugim – rozszerzonym wydaniem), walk o władzę w imperium rzymskim po śmierci Cezara (książki: „Filippi, 23 X 42p.n.e.” i „W cieniu boskiego Juliusza”). Teraz o tym samym, czyli przywództwie i strategii, piszę w kontekście operacji stabilizacyjnej w  Iraku: Publikacje

Mimo mojego bardzo krytycznego stosunku do sposobu przeprowadzenia interwencji w Iraku przez siły koalicji pod przywództwem USA, generał poparł wszystkie tezy mojej pracy. Jednocześnie generał podzielił się kilkoma własnymi spostrzeżeniami. Przede wszystkim wskazał jako zasadniczy błąd brak części czwartej (phase 4) strategii w Iraku – czyli tego co dotyczy utrzymania i stabilizacji po podbiciu Iraku. Zgodził się też z tym, że przewaga jaką uzyskał Iran w wyniku inwazji sił koalicji, była jednym z największych problemów Iraku.

Co istotne jednak, nie poprzestawał na krytykowaniu polityki USA, ale miał też szereg bardzo istotnych spostrzeżeń na temat prowadzenia operacji stabilizacyjnych w sytuacji takiej, jak w Iraku. Przedstawiał na przykład rolę edukacji dzieci i młodzieży czego zupełnie nie dostrzeżono po 2003 roku z Białego Domu. Podkreślał, że dyktatorzy a więc i przywódcy organizacji terrorystycznych takich jak Al.-Kaida, Boko Haram czy ISIS przede wszystkim tępią inteligencję – boją się edukacji. Dlatego zajmując teren dokonują egzekucji administracji, nauczycieli i innych przedstawicieli inteligencji. W ich szkołach zamiast nauczania dokonuje się prania mózgów.

Edukacja powinna więc być jednym z najważniejszych elementów operacji stabilizacyjnej, co z pewnością w dużej mierze zmieniłoby Irak. Generał przedstawił koncepcję zakładającą zmniejszenie ilości wojsk o 20 tys., a z pieniędzy w ten sposób zaoszczędzonych zorganizowanie rocznych stypendiów dla dzieci i młodzieży irackiej realizowanych w państwach Europy i USA. Już w ciągu pierwszych lat okupacji tak wielka liczba młodzieży szkolnej przewinęłaby się przez państwa europejskie i amerykańskie, że miałyby one duży wpływ na sytuację w samym Iraku, zastępując stopniowo kadrę dydaktyczną, a później polityczną państwa. Oczywiście ten pomysł jest tylko jednym z wielu jakie można było wdrożyć zamiast stawiać jedynie na rozwiązania militarne.

Gen Mattis bardzo ciepło wyrażał się zarówno o polskich żołnierzach w Iraku, jak i w ogóle o Polsce. To człowiek zasad, co istotne w świecie polityki, w której obowiązuje dziś termin „post-prawda”. Jednocześnie widzi on politykę w płaszczyźnie strategicznej, czego brakuje bardzo wielu liderom. W kwestii problemów europejskich, generał Mattis wskazał na konieczność powstrzymywania Rosji, ale i współpracy z tym państwem. Tu także gen Mattis wskazał przykład błędnych rozwiązań. Tym co zdecydowanie szwankuje w polityce zachodniej, jest brak podejścia strategicznego. Działania są prowadzone doraźnie bez przewidywania konsekwencji i narzędzi radzenia sobie z nimi co przy potencjale Europy nie musi prowadzić do natychmiastowych klęsk, ale powoduje doraźne porażki.

Przykładem który gen Mattis przedstawił jest sytuacja Ukrainy. UE będąca w kryzysie ekonomicznym i politycznym, zaoferowała Ukrainie stopniową integrację ze swoimi strukturami. To spowodowało niepokój Rosji, a gdy ta weszła zbrojnie na Ukrainę, tak UE jak i NATO nie były w stanie przedstawić żadnej odpowiedzi. To pokazuje brak strategii, którą generał określa jako „atrofię strategiczną” całego zachodu.

Moim zdaniem atrofia ta nie wynika jednak z braku możliwości, ale braku wiedzy, kompetencji a często przywództwa najwyższego poziomu.  Operacji w takiej skali nie można prowadzić bez zrozumienia konsekwencji i posiadania narzędzi dla radzenia sobie z nimi. Problem Ukrainy z tej perspektywy wygląda bardzo podobnie do tego co stało się w Iraku. Przecież prezydent George W. Bush w książce „Decision Points” wspomina, że nie przewidziano, iż Iran tak bardzo skorzysta na sytuacji i że będzie miał aż tak duży wpływ na sytuację w Iraku. To przykład atrofii strategicznej USA, o której generał, także w kontekście Iraku wypowiedział się wyraźnie.

Generał Mattis uważa, że jedyną wojną jaką USA zrealizowały właściwie była operacja „Pustynna Burza”. Planem było wyrzucenie Iraku z Kuwejtu, ale ONZ nie dawała autoryzacji na prowadzenie operacji aż do obalenia władzy w Bagdadzie. Zrealizowano to co zostało zaplanowane zgodnie rezolucją z ONZ, nawet jeśli budziło to kontrowersje zarówno w świecie jak i w samym obozie republikańskim w USA.

nowy-obraz
Slajd z wystąpienia w Szkole Liderów Pana Jacka Santorskiego w ramach APPendix

Generał Mattis posiada trzy przydomki – najbardziej znany to „Mad Dog” wynikający z jego ostrych wypowiedzi typu: „I come in peace. I didn’t bring artilleryBut I’m pleading with you, with tears in my eyes: If you fuck with me, I’ll kill you all”. Ale był też przez żołnierzy nazywany “Chaos” oraz “Warrior monk” (mnich wojownik). Oba te przydomki raczej wynikają z jego natury filozofa i stylu przywództwa który Jim Collins określa jako “Level Five Leadership” (przywództwo poziomu piątego), a więc najwyższy poziom pozwalający nie tylko na przełamywanie schematów i wytyczanie nowych zasad, ale też na budowanie struktur, złożonych z liderów zmotywowanych do dążenia do wspólnego celu. Koncepcja ta jest zbieżna w dużej mierze z określaną przez podręcznik piechoty morskiej USA zasadą: „Mission command” (dowodzenie przez zrozumienie misji). Tekst o połączeniu tych dwóch koncepcji, napisany wspólnie przez Pana Jacka Santorskiego i przeze mnie ukaże się w marcowym numerze Coachingu. W szkole liderów Pana Santorskiego mówiłem o tym w ramach wykładu otwartego nagranego na platformie APPendix:

Zarządzanie konfliktem – Mission – oriented command (wymaga bezpłatnego logowania)

Taką też koncepcję gen. Mattis realizował w Iraku przygotowując swoich żołnierzy inaczej niż większość dowódców. Podczas gdy większość z nich nastawiała żołnierzy na takie działanie, w którym mieli przede wszystkim dbać o swoje bezpieczeństwo co narażało ludność cywilną, on mówił: „jeśli widzisz wroga, ale na linii strzału jest ktoś postronny, nie strzelaj bo zrobisz sobie dziesięciu nowych wrogów”. Ta zasada, niestety nie znalazła zastosowania powszechnego w siłach koalicji, co powodowało szereg poważnych problemów dla całego planu operacji (nie mówiąc nawet już o konsekwencjach dla mieszkańców). Jeśli więc wskutek innego stylu dowodzenia Mattis wydawał się niektórym żołnierzom chaotyczny, to raczej wynikało to z jego większej od innych dowódców zdolności przewidywania i wiedzy, a także wizji strategicznej, która na poziomie taktycznym nie zawsze była dobrze rozumiana. Przekazywał im więc treści nie do końca zgodne z systemem szkolenia, jaki przechodzili ci żołnierze w ośrodkach treningowych przez wyjazdem do Iraku. To musiało w nich budzić ambiwalentne wrażenia.

Wszystko to w mojej opinii czyni z gen Mattisa najlepszym możliwym kandydatem do stanowiska Sekretarza Obrony Stanów Zjednoczonych. Niemniej jednak, będzie miał on trudne zadanie z uwagi na samego prezydenta Donalda J. Trumpa. Już od momentu nominowania pomiędzy tzw. zespołem przejściowym (transition team) prezydenta elekta, a samym Mattisem doszło do szeregu konfliktów. Już w dniu przesłuchania przez komisję senacką generała, zespół Trumpa próbował nie dopuścić do tego (ogłoszono nawet, że się nie odbędzie), kalkulując, że generał zostanie i tak zaprzysiężony, ponieważ republikanie mają wystarczającą do tego większość w kongresie. Generał Mattis sprzeciwił się tym planom związanym z grami politycznymi raczej nie najwyższych lotów i sam ogłosił, że przed komisją stanie.

To właśnie przywiązanie do zasad  powodowało, że nie chciał wikłać się w tego typu zagrywki narażając swój autorytet. To kolejny przykład świadczący o bezkompromisowości i nie-sterowalności gen Mattisa. Każdy kto oglądał jego przesłuchanie przed komisją kongresu musiał zdać sobie sprawę z formatu generała, ale też niezwykłego szacunku jakim darzą go i republikanie i demokracji.

Pozytywnym za to faktem jest to, że już po pierwszej oficjalnej rozmowie Trumpa z Mattisem ten pierwszy publicznie przyznał, że generał przekonał go co do bezsensowności rozszerzania prawa o stosowaniu tzw. wzmożonych metod przesłuchań. Mattis kwestionował zupełnie stosowanie tortur. Pokazuje to, że Donald Trump jest w stanie zaufać osobie, która dość bezceremonialnie krytykowała go w kampanii wyborczej. Co więcej, że jest w stanie uczyć się od takich osób. Oby więc nowy prezydent USA, na temat strategii i geopolityki, czerpał wiedzę z takich właśnie źródeł. Skoro więc Donald J. Trump został 45 prezydentem USA, to narzekanie na jego wybór nie ma sensu. Nominacje na stanowiska bardzo istotne w administracji USA, są bardzo różne. Niemniej w samym gen. Mattisie pokładam pełne zaufanie.

Islamic State: war of ideology – not of religion

Islamic State operates in typical fashion, quite obvious to most analysts, but they are not always properly perceived by the West. Lack of appropriate conclusions is caused by the political game which in many aspects uses ISIS or Salafism but also right-wing radicals for the short range electoral competitions. Unfortunately western democracy’s parties are all about the winning elections and they would do everything to get or to stay in power. I call that decadence of the western style democracies. That allow all kinds of extremism to promote themselves if only they are numbered enough to get some advantage to the political parties. Salafists in Belgium, UK, France or Germany are the example of that mechanism but as the opposition grows right-wing extremist organizations and support for them.

From the another perspective, the purpose of the terrorist attacks of ISIS, is not just sowing chaos or promote some – a radical version of Islam, but it has a precise and clearly defined strategic objective. It is to build political autonomy for ideological conflict with any other political center. The best opponent are the right-wing extremists radicalized in the same level as they. Attacks in Europe are addressed not just against Christianity or secularism, but against the Western democracies. Attacks in Sinai are not meant to fight local, „not enough believers” Sunnis, but political power which prevent extremists from growing. Even if that prevention in Egypt is often with use of brutal methods, we need to understand the alternative. Exactly the same problem aroused in Syria in 2011 after the first spontaneous social revolts. There also extremists took the charge of the revolution  very soon and transformed it into the struggle for power where alternative seams to be worse than the ruthless dictator. The terrorist attacks of IS in Baghdad is not directed just against Shiites, but against the political establishment in Tehran and their political emanation in Baghdad. Striking a society intensifies military operations or reprisals against Sunni (Iraq and Syria), and those with no other choice (sometimes seduced by radical ideology – but not religion) replenish the ranks of ISIS.

The information policy of ISIS uses the official religious content, for obvious reasons. It is easy to convince people, who are subjected to brutal oppression in Iraq, and Syria, but also Egypt and Libya, and their propaganda work on that in Europe as well, that God commands them to take revenge on the oppressors. To hide this radical ideology under the „guise” of religion, it allows you to acquire people outside the circle of Sunni Islam and even those who adopt Islam, just to get there and join the brutal fight. These in turn are the most valuable, because they become promoters of the ideology. If this come from cultures other than Arabic, they are of special propaganda value for ISIS, easier affecting the society from which they come.

The person who read not only the Holy Koran, but a number of books suggested by an imam or other person prepared by the ideologists of extremist organizations, begins to perceive the world in completely different way. Such individual perceives other people from its environment as the unconscious (and therefore in their opinion blind for „the real truth”), which in itself causes a sense of uniqueness. This uniqueness encountering opposition family, school, often intelligence services to monitor the transfer of information on the web, quickly generates a sense of injustice and utter alienation. They search for salvation in finding other like-minded in the West or even join militants in the Middle East. Of course, these mechanisms are well known in psychology and are not associated only activity the Islamic State, but it is this organization which can use them perfectly.

Radicalization of such units can be observed by the their rejection of contact with representatives of the all other way of thinking, not just democracy or Christianity and not even just the shia but also other sunnis who are not thinking exactly the same as them. This ideology which one can call a manipulated Islam is preached by Salafists. It becomes a threat, because leaves no room for compromise, like that on which is built the whole European order or West.

So in the Salafis ideology there is no room for tolerance, they can only look forward to the moment in which they will dominate the rest – „the others”. That is why President El-Sisi in Egypt restricts the rights of Salafists. Limiting their rights is a necessity, because in the opinion of the members of this group their right is to dominate the whole of society and impose on them a way of life consistent with their own ideology. The rights of both parties are so completely contradictory. Let me add that both parties in common sense represent sunni Islam. And fact that Salafists do not integrate, or even refuse to cooperate with other groups, assuming the divisions and conflict, to dominate all, in my opinion, makes them more a sect with use of radical ideology, than a religious group or faction. Of course, as in any case, so in that case the generalizations are unfair, but I will come back to that later.

So in some way those who argue that Islam can not be combined with democracy are right – but only in part, because it concerns the ideology of Salafists. Salafists themselves willing to agree with the fact that Islam does not fit for democracy and desire that all Muslims have to follow them. After all, their ideology has just proclaimed that only they are the true Muslims! So if all Muslims would have been the Salafists, then you would have to agree that Islam can not be integrated or even can’ cooperate with any other social groups. The far right (and after every terrorist attacks grow stronger) go on this issue succor salafits and ISIS proclaiming that Islam can not integrate into democracy … so you need radical solutions. As you can see radicalism is very similar to each other regardless of the views and it leads to war which can be nothing but destruction of all our (European) world.

People radicalized in Europe or in US can not officially admit they support ISIS without consequences from the state. Such persons can therefore proclaim their allegiance to the Salafists and properly promote almost all ISIS doctrines without mentioning their name. Certainly not all Salafists are terrorists just as not every sect is dangerous for their surrounding, but this ideology is only one step for ISIS. This is evidenced by direct intelligence reports speak of direct cooperation of Salafi organizations in Europe with ISIS (Short path to jihad. Salafists in Germany recruit new fighters). The fact that Pierre Vogel, the most famous Salafit in Germany, officially does not support ISIS can be attributed to a conflict of interest with the ISIS or ordinary lie allowing him continue its operation without conflict with the law.

However, if the Salafists are to be seen as a sect of extreme ideology, there is a huge number of Muslims outside their ranks, with can live in democracy or under secular rule  saving the confidence in the model of multicultural societies.

It should be emphasized that every movement, every ideology and religion are composed of people having their doubts, thoughts etc. Even if so Salafists are perceived as an monolith, because of the threat caused by their ideology, we need to be aware of the inevitability of the multiplicity of their strands. So let’s always talk, negotiate and convince, because not everyone Salafit will be just as involved in the ideology dictated by propagandists.

Undoubtedly, even if ISIS will disappear as a state in northern Iraq and Syria, the Salafi radicalism will remain in the form of sects within Islamic societies, as in every other culture and religion are radical sects based on manipulated fundamentalism. Any such sect proclaims its uniqueness and monopoly on the „only truth faith”. If, however, the society will be able to live without wars, ethnic cleansing and brutal oppression then without any interventions they will be able to limit the impact of radical sects – especially those who use terrorism.

This is the essence of the social psychology and ideas like „Lucifer Effect” vs „Heroic Imagination Project” (HIP) of prof. Zimbardo. Social impact can create Lucifer Effect – creating ISIS hiding under cover of Salafism or Neo-nazists hiding under cover of nationalism (not confuse it with patriotism please). But the same social impact can also build civilized, cooperative and open to others but still safe societies, which HIP as mechanism is an example. If we will not recognize soon enough, basing on all human science and experience what path leads to peace and security and what is the straight way to divisions and negative conflicts tearing apart our societies, then radicals will win which would strengthen their  conviction that God has sent them to impose a world order – their order. In this (worst scenario) case the God could be easily replaced by the Lucifer and nobody will see the difference. 

Szczyt NATO znaczenie i konsekwencje

6308a209-2a8b-482c-83b2-add0425a97b1

elegaci na szczyt NATO w Warszawie zajmą się kilkoma z góry ustalonymi kwestiami, tożsamymi z zasadniczymi interesami i zagrożeniami tego sojuszu  obecnym czasie. Tak więc z uwagi na miejsce w jakim się odbywa, zasadniczą kwestią jest obrona wschodniej flanki NATO oraz relacje z Rosją. Drugi problem to sytuacja na Bliskim Wschodzie i kwestia imigracji z południa, a trzecia to wzmocnienie możliwości kolektywnej obrony i wydatków państw na obronność .

W każdej z tych kwestii istnieje wiele komplikacji, sprzecznych interesów wewnątrz NATO a także istotne znaczenie mają duże dysproporcje możliwości strategicznych i operacyjnych poszczególnych członków sojuszu. To powoduje, że każda aktywność polityczna NATO musi być realizowana „małymi kroczkami”. Bez jakiegoś wydarzenia o znaczeniu katastrofalnym (bo zasadnicze to za mało) – NATO nie będzie działało szybko. Jednak i tak to jedna z najbardziej zintegrowanych i „mobilnych” organizacji dzisiejszego świata. Jeśli bowiem narzekamy na UE to zwróćmy uwagę na jakie trudności napotyka Kreml budując Unię Euroazjatycką, jakie napięcia występują w  łonie BRICS nie mówiąc już o Lidze Arabskiej, OPEC czy GCC… NATO na tle tych organizacji, ale też na tle historii… jest tworem niezwykle skonsolidowanym i posiadającym jednak pewną wspólnotę interesów „za” a nie tylko „przeciw”. NATO było budowane w opozycji do UW, ale po 89 roku jest faktycznie układem bezpieczeństwa znacznie bardziej niż OBWE czy ONZ.

Szczyty NATO mają właśnie dlatego takie znaczenie, że są punktem kulminacyjnym negocjacji „pomiędzy-szczytowych”. Co więcej, najważniejsi członkowie NATO dbają o to, by finały tych negocjacji (Szczyty NATO), były ważne gatunkowo i propagandowo. To nie są negocjacje UE, z których przeciętny obywatel nic nie rozumie. Decyzje będące „wynikiem szczytu” brzmią jednoznacznie i jasno. To ma być sygnał dla przeciwników NATO, ale też dla członków tego sojuszu. Ci drudzy mają być przekonani, że to sojusz który ma znaczenie. Co nie zwalnia nikogo z budowania własnego potencjału obronnego – uzależnionego od sytuacji geopolitycznej. Oczywiście ustalanych jest też wiele decyzji szczegółowych o których się nie mówi.

A więc znaczenie musi być mocno symboliczne ale też podejmowane decyzje muszą mieć namacalne efekty. Nie ma więc lepszego symbolizmu niż organizacja szczytu w Warszawie, której nazwa widniała w sojuszu militarnym czasu zimnej wojny, w sytuacji gdy Rosja nawiązuje do tej zimnej wojny i próbuje odtworzyć układ sił jaki wówczas istniał. Warszawa nie tylko jest dziś w UE i NATO, ale jest to miejsce o kluczowym znaczeniu w ramach sojuszu Północnoatlantyckiego. To znaczenie może być faktycznie zasadnicze – nie tylko propagandowo (ale o tym dalej).

Decyzje jakie za tym wydźwiękiem polityczno-propagandowym idą to bataliony, które będą rozmieszczone w państwach bałtyckich i w Polsce, powrót do budowy tarczy antyrakietowej i zasadnicze zmiany w potencjałach obronnych państw – w tym powrót do koncepcji 2% budżetu na obronność. Niemniej jednak równie ważne są deklaracje o udziale NATO w konfliktach na Bliskim Wschodzie oraz udział w zarządzaniu kryzysem imigracyjnym. Niemniej jednak, o ile NATO ma zasadnicze znaczenie w kwestii odstraszania Rosji od prowadzenia działań szeroko określanych wojną hybrydową, potencjalnie w państwach Bałtyckich i/lub Polsce oraz osłabiania rosyjskich działań w Ukrainie, to jednak aktywność NATO na kierunku południowym jest znacznie słabsza. Tam zasadnicze znaczenie ma zaangażowanie USA, które nie do końca chcą aby sojusz mieszał się ich interesy. Dlatego to właśnie NATO „szuka swojej roli na Bliskim Wschodzie” – i nie może jej znaleźć. Ciekawe że słychać głosy o tym, że na Bliskim Wschodzie nie chcą NATO, ale nikt nie pyta czy chcą tam USA. NATO jako sojusz jest znacznie trudniej oskarżać o kolonizowanie państw i regionów, chęci czerpania zysków z ropy i inne kwestie konfliktogenne. A więc legitymizacja działań NATO byłaby znacznie większa niż koalicji do zwalczania ISIS pod przywództwem USA. NATO ma tu wielki potencjał i mogłoby stosować rozwiązania znacznie bardziej nawiązujące do Smart Power niż same USA. Także Polska wysyłając swoje 4 F-16 i 210 żołnierzy w ramach NATO, wyglądałaby lepiej z perspektywy społeczności międzynarodowej niż do koalicji.

Jaka w tym wszystkim jest rola Polski? Ta rola może dość szybko rosnąć, ale może i rozmyć się zupełnie. Zasadniczo ważne jest by umiejętnie rozdzielać kwestie wewnętrznej polityki w RP i sprawy NATO oraz nasz interes geopolityczny. Oczywiście kwestie wewnętrzne mogą odgrywać rolę wzmacniającą nasze miejsce w NATO, ale zasadniczą kwestią jest cel jaki mają władze RP. Ten cel musi być starannie dobierany i wyznaczany własnymi możliwościami i istniejącymi uwarunkowaniami. Trzeba więc uwzględniać pozycję Polski, ale i jej położenie i obecną sytuację geopolityczną. Tak więc dzielenie priorytetów i kładzenie nacisku na te które w danych okolicznościach są zasadnicze jest fundamentem.

Co więcej – niezależnie od opcji, która aktualnie rządzi czy jest w opozycji warto sobie uświadomić, że szczyt nie jest wydarzeniem władz ale całej Polski. Dlatego zarówno opozycja nie powinna zgłaszać wniosku o odwołanie ministra Obrony Narodowej w przeddzień szczytu, jak i władza powinna przełamać się i pójść na prawdziwy kompromis w kwestii TK. Jestem przekonany, że każdy czytający ten tekst, zależnie od popieranego stronnictwa oburzy się na jedną z części powyższego zdania. Nie mniej jednak właśnie na tym polega zrozumienie interesu narodowego w mojej opinii. Wbrew temu co wmawia się społeczeństwu poprzez media, zarówno Barack Obama jak i liderzy zachodni mają wiedzę i przegląd sytuacji w RP i działania doraźne – obliczone tylko na Szczyt, które nie mają znaczenia realnego są tam odpowiednio interpretowane.

Mimo więc że ustalenia szczytu były znane sporo przed nim, to jednak na tym wydarzeniu można sporo zyskać ale też i sporo stracić. Co więcej znaczenie Polski ma też duży wpływ na siłę całego sojuszu. Jest tak właśnie ze względu na położenie Polski, którą można obecnie określić (za profesorem Zbigniewem Brzezińskim) „państwem sworzniem”. USA zależy by Polska była silna i wewnętrzne skonsolidowana – z uwagi na kwestie geopolityczne i  regionalne.

W tekście wykorzystano zdjęcie ze strony www.polskieradio.pl

Are wars for oil inevitable?

hqdefaultIt’s just a suggestion. I can’t support it with scientific facts, or with exact figures as I’m unable to prove with certainty the participation of man in the global climate warming. Nevertheless, the claims of the outbreak of World War III, due to conflicts over access to areas rich in oil prompted me to reflect on this. So, if science and technology created electric engines, especially in the 21stc, such as trains running on magnetic levitation, wind power and solar energy, why is oil still so significant and what is more likely to escalate conflict? Why does the whole world still have to fight for something that is almost replaced already? Isn’t that absurd? When I write word „absurd”, what comes to my mind is politics, and then the lobbying, corporations, banks, politically correct slogans such as “1% vs 99%,” etc.

Aren’t we in the alleged global conflict of oil just because of large corporations that do not want and cannot come to terms with the changes? Isn’t the fact that the project DESERTEC has been “suspended” because of the lack of profitability? However, this project has not been calculated for profit or loss, but on the benefits of political stabilization of the region.

So today, there is inflammation and a departure from traditional energy sources and the gradual transition to renewable sources. If you count the profits from the exploitation of oil, but thrown into the balance sheet also the wars in the Middle East and Africa, and losses counted today amongst a country’s debt, the threat to Western societies resulting from the terrorism arising from these wars, and we consider the greater majority of the population that does not participate in direct profits from trading oil, it turns out that it is a source of very scarce supply for the vast majority of societies.

There are many socially beneficial but unprofitable projects- almost all basic science is like that. But a more unprofitable and so drastically conflicting and perhaps completely unnecessary enterprise than the “War of Oil” is hard to even imagine.

As an observer and researcher of world politics, I have a growing conviction that a lot of things that happen now are created for the needs of conflict and the struggle for influence, and therefore power and we – ordinary people are tools to create and participate in these conflicts.

Powerful corporations, having their entire structure built on the basis of various institutions and interests in one way or another, with the industry dependent on oil, are responsible for the fact that these terribly bloody and devastating conflicts are ongoing. Add to that politicians who are addicted to, bought by or not competent enough to fight negative lobbying. For this, banks related to the corporations and politicians take advantage of our money and finance the war for oil.

The whole system, thus created, is now impossible (as, unfortunately, I believe) to change in the short term, therefore the war for oil is under way and even now threatens global conflict.

Another problem is political leadership, whose country budget depends (at their own request) on oil – like Putin’s. They believe have no choice but to fight for oil, or for the higher price of it, and expand their sphere influence. Others are afraid of their unpredictability and try to limit those “opportunities” for them.

In the Middle East, where the axis of „Oil wars cross mostly, the Kurds are used as pawns in the „competition”. They also trying to use that situation and enter the scene as a state and for this purpose, they will do almost anything. Currently, the complicated “Kurdish issue” becomes the epicenter of the war, where the actual substrata is Oil. The problem is not, that Kurdish areas are richest in petroleum, but: 1. they are deeply in conflict with Turkey, 2. necessarily want to become a state, 3. the West is, as usual, very ambiguous and 4. Russia wants to use them against Turkey. 5. You can add more to this – ISIS, Iran, the war in Syria, GCC states seeking, as Iran is doing, for influence in the same places, and that Israel, which has weapons of mass destruction and would not hesitate to use it if they will predict seriously danger for their existence.

Thus we have presumption and conditions for World War III – now it is essential that the West starts to pursue a rational policy – not avoiding problems, but measuring them. The problem for now – is to bring Turkish and Kurdish leaders to negotiations, which would take over the main argument from the hands of Putin. That would provide a strong and stable –pro-Western- ally, significantly reduce tension in relations with Turkey, but also with Iraq, Iran and Syria. Finally, it would stem escalating violence and then we could look for a second step to decrease the conflicts. That would be the stabilization of the Middle East and settling the relations with Russia (with the general condition there has to be true independence of Ukraine).

But all that would be possible if we refuse to use oil and other energetic resources as a main bacground of all actions. There is a strong need for a good Strategy for security in the Middle East and for decreasing the terrorist threat in Europe. But we can create it and use it only when we choose reasonable politicians not depended on corporations and banks.

Donald Trump in the context of this article seams the worst possible choice.

For the correction I would like to thank to Sarah:

The outline of the security strategy in the context of the immigration crisis

hqdefault

USA and EU policy in the Middle East implemented during the first 15 years of the twenty-first century was based on ad hoc measures, determined by domestic issues of Western countries. Thus, no strategy for coordinated action or calculation of any enduring positive effects was developed, by or for any side in the conflict. This resulted in a dramatic deterioration of the situation both within the region itself, and within Europe.

Below are the few projects of  tactical level which together make up the strategy and would, in my opinion, normalize the situation in the Middle East and radically reduce the threat from radical groups. From the European perspective, it would also indirectly contribute to reducing the wave of immigrants. Naturally, this is only the outline of such a strategy, and certainly contains many loopholes. However, with the proper will of the Western countries, it is feasible. Cited issues must be implemented in parallel for all three layers (unless otherwise indicated in the text). Points are therefore not in chronological order:

I. Middle Eastern political issues:

  1. Using the agreement with Iran, immediately resume contacts with the regime of Bashar al-Assad in Syria. Agree on a “road map” for Syria*:
  2. Prolonged agreement with Iran while controlling and reducing the Iranian nuclear program and consequent influence in the region in accordance with point 1 cited above.
  3. Backroom negotiations with the GCC, Iran, Israel and China and Russia in order to establish cooperation. Initial area of common interest to launch negotiations: the division of spheres of influence in the region and agreement on the rights of Sunni and Shiite minorities where they are a minority. In the absence of agreement on the issue of Iraq and Yemen, a contingency plan should take into account the need to share these countries. In this respect, there is also the need to negotiate within the same group. The issue of delimitation and possible resettlement and access to places of worship. The best result of these negotiations would be obtaining the cooperation of both parties in reducing Sunni and Shiite extremism and prohibiting the efforts of (corrupting elements within these groups?) from acquiring weapons of mass destruction by either party.
    • How to withdraw from the conflict while minimizing further losses and trends of revenge,
    • Communicate with FSA leadership who have not gone over to Al – Nusry (probably already applies to a small number) and a reconciliation with Assad for their inclusion in Syrian military structures.
    • Direct joint military effort against PI.
  4. Bring to the negotiations between Turkey and the Kurds the Kurdish statehood issue and Kurdish freedoms in Turkey and abandon their terrorist activities in Turkey. The negotiations should be attended by representatives of Iranian, Iraqi and Syrian authorities. Area of initial agreement to launch negotiations: the establishment of a Kurdish state in Northern Iraq and Syria but not in Turkey. Agreement between Turkey and Kurds is POSSIBLE!! Just how it happened during „Zero problems with neighbours” policy period of Mr Erdogan.
  5. Creation of a Kurdish state, the borders of which should be established as a result of the Turkish- Kurdish agreement under UN agency. At the same time the UN should send a contingent to monitor agreements and designate observation points along all borders of the new state. Chinese UN troops as a sign of China role in modelling of theworld order.
  6. Resume and place strong emphasis on re-opening negotiations between Israel and Palestine. The negotiations must take into account and engage countries participating in this conflict except the Israeli and the Palestinian Authorities– the EU and the US, Saudi Arabia, Qatar, Egypt and Iran. This will lead to the deployment of the UN contingent inside the Gaza Strip and the West Bank and at the Israeli borders. Again Chinese Peacekeepers together with US would seem to fit here.
  7. Bring to the negotiations the stabilization of the situation in Yemen. For this purpose, it is necessary to include Iran and the GCC countries in the talks. The UN contingent to supervise the agreement and reconstruction of power.
  8. To achieve points. 5-7: full EU cooperation with the US, China, Russia, GCC, Turkey, Israel, Egypt and Iran on security issues.
  9. Great emphasis on and commitment of the EU and the United States in cooperation with the religious authorities in the Middle East. Scholarship program for religious leaders to promote “peaceful version” of Islam.
  10. Maximum improvement of the relations with Egypt. Only after improving the conditions of the international situation, the weakening influence of the so-called IS in Egypt and stabilization of the situation in Egypt gradually increasing pressure on civil liberties, women’s rights etc.
  11. Definite change of the course in case of China. China is making great policy in the ME and Africa and could be constructive if treated as partner.

II. Middle East – humanitarian issues:

  1. The EU and the US must undertake the financing, organization and control of existing refugee camps in the Middle East. The model for these camps should be the Turkish organizational method, which provides the best conditions for refugees.
  2. Negotiations with the Iraqi authorities and Syria, backed by strong action and propaganda or information to reflect the subjectivity and political role of minorities in those countries.
  3. Financial and organizational support – through humanitarian organizations with confirmed authority and effectiveness for the reconstruction of Iraq, Syria and Yemen. A model of the stabilization mission with the use of the humanitarian organizations: https://mmilczanowski.wordpress.com/2015/04/30/humanitarian-missions-and-the-military-in-the-stabilization-interventions-the-example-of-the-intervention-in-iraq-2003-2011/
  4. Alongside the political rebuilding and stabilizing of Iraq, Syria and Yemen and the formation of Kurdistan, a promotional campaign for the resettlement of the population of the camps and emigration to  home countries should be set up.

III. The EU and the US:

  1. The introduction of “General Monitoring Refugees Rules” in the EU. From the EU external border refugees should be monitored, using all available methods.
  2. Establishment of temporary refugee files on the basis of the monitoring process as detailed in point 1 above. Documenting all actions of individuals. As a result, even when their documents are unavailable,  you can collect data on them.
  3. On the basis of the “General Monitoring Refugees Rules”, profiling of people of high suspicion and subjecting them to surveillance in countries that they eventually reach.
  4. Strict law enforcement in EU countries without tolerating actions arising from cultural differences. Eg. Prayer in the temple or in the legally assigned place for that, freedoms and civil rights strictly adhered to, incitement to hatred on cultural or changing the constitutional order be treated with severity.
  5. Persons calling for the establishment of Sharia in Europe the same treatment as neo-fascist groups. Not only deny it in public, but prohibited by law.
  6. Treat surveillance of all places of worship where it is even less likely that 4 and 5 might occur. This action should be aimed at detecting particularly dangerous  “sleeper cells” of terrorists.
  7. Educate people in Europe using programs like this: http://heroicimagination.org/ and here http://wp.me/p4y6QP-9M

*This point has become very complicated since Russia started its military operation. Propaganda on both sides (Russia – pro Assad and Western – anti Assad) radicalized and now it is much harder to make this point workable.

Warm thanks to Sarah @italianistica for helping me with the correction 🙂

Interview with prof. Phillip Zimbardo about Iraq, military and education

Discussion took place in profesor Zimbardo’s house in San Francisco 2nd of July 2015.

CLpTlZkWEAAGTDI This meeting was a part of my visit as a fellow in the Hoover Institution. First we had a good conversation through the skype and Professor Philip Zimbardo invited me to his house. There was the continuation of the discussion in that beautiful house beside the Lombard Street in San Francisco. We spoke about many things and this script is just a part of the whole discussion. I had two objectives in this conversation. First was to consult my research about the war in Iraq and it’s influence on US policy. Second was to discuss Professor’s projects. Especially the Hero Imagination Project (HIP) which Professor was so kind to invite me to join it. I admire professor’s works and I believe, that he deserves the Nobel prize for his famous experiment  (even if it was very controversial). This meeting was form me much more than just a consultation or talk. I’ve met man who is legend, as my Egyptian friend Sonia Azer told me when I told her about this meeting. I find his works – his experiments and his projects very basic for the explanation of all wrong what is happening today. Iraq, Ukraine, Palestine, Israel, Yemen, Somalia, Rwanda, Serbia and Bosnia Stalin or Hitler and now Putin or Assad, all wrong starts from the peoples mind and most of it can be explained and described by the Stanford Prison Experiment.

MM – Do You think the psychological trainings in area of intercultural communication or similar to Hero Imagination Project would be helpful for soldiers in Iraq?

PZ – I’m an academic, I work with the high schools and students, but it (HIP) should work for the military of course. The new idea of soldiers, in a peace time, is not to learn how to kill. It is learn people how to appreciate each other.  After Abu Ghraib, I was expert witness to one of the guards who had the night shifts when the prisoners were abused. I said: when You went to Iraq, what was Your cultural training, how did they prepared You to deal with the people of so different culture? He said we had thirty minutes I asked what did they teach You? He said, they gave him the list of all the things they shouldn’t do. But it was nothing about the different religion, about conflict between the Shia and Sunni, nothing. So this was a failure of the military education form the top down. Soldiers have to realize those people have very rich history, they civilization was ancient even before America was even discovered.

MM – What I do in Hoover Institution Archives is an juxtaposition of the US commitments made to the Iraqi people with the decision making process and it’s consequences which created the real disaster for the people there. In Hoover Institution I have found few collections of the materials spread in Iraq and Afghanistan at the beginning of both interventions. In my opinion two major thing which were made wrong in Iraq (despite the reasons of intervention which are also very questionable): lack of proper psychological training for the military and the wrong decision making process. Those two created the so called „Lucifer Effect”.

PZ – Yes, the first thing was the promise and another delivering it. There was a big gap. I’m against the war, but if You go to war, You can do it in a good way or a bad way. That was the bad way.

MM – In my opinion the most important in Iraq was to win support of the Iraqi people – Shia, Sunni and Kurds.

PZ – So if You look on our project of Hero Imagination, You would see it could be also a soldiers training.

MM – I assume it could be implemented as the basic training in the military schools or academies?

PZ – Yes, it is very basic understanding of human nature. Why the people do good things, why the people do bad things. How to get people who do nothing to do something. Because if You have to do something You better do the right thing.

MM – In my opinion, what You do in HIP and what is Your work about, is so basic that it fits all areas of life: military in Iraq, primary schools, students, Ukrainians trying to assimilate in Poland (like in my University in Rzeszow) and so on. Problems starts from the teachers too, many of them in all levels make a lot of mistakes. They don’t have the intercultural preparation so they also use prejudice.

PZ – It is called the teacher prejudice.

MM – like in that another experiment of the Jane Elliott with the Blue eyes-brown eyes children in the primary school.

PZ – Oh yes, we have that lesson in our program and we use the video from that experiment, actually I work with the Jane Elliott personally. When she did the study I have to come to Stanford and she teach me what she did and lectured me on it. I have analyzed all of her data for her. Video is so powerful. You can talk a lot, but that video makes the impression. So now for the record I would like to say, that I Philip Zimbardo would like to work with You Maciek to export our programs on understanding human nature both to Your students through Your institute (Institute for the Research of the National Security in the University of Information Technology and Management) but I am sure it would also work for the military which would be unique. I didn’t prepared it for the military, although I had lectured in America at the West Point and Annapolis (United States Naval Academy) and they actually used some of the ideas from the prison study in what they called the SEAR program – Survival Evasion Resistance Escape. So they play the war games with some people pretend to be the prisoners who escape, and the other ones have to capture them and interrogate, to see if they can get confessions. In many cases, even though everybody knew it was a game, the people who were to catch the captives, physically abused and in some cases even sexually abused the other soldiers. It was a big scandal in the military. So now they use the Stanford Prison Experiment as a warning of the abuse of power. Because even if You know it is a game, like in these prison cells, they knew it was a game, You cross the line and it becomes the real that You are prison guard and not the student. So the main ideas are so general, that when I came to West Point Academy and Annapolis they told me: „Your video is in our program, they watch that in the training”. They make a warning of what can happened. So these are important areas of my work. We have now the non profit foundation in Poland, but we need to expand so we could divide it into divisions – one will be military, other primary schools and another college. So we will meet in Katowice 28-29 of August and You need to have the panel there about Your experience.

MM – Thank  You. I would like to participate in it. Thank You also for Your proposal of working together and joining Your projects.

PZ – I’m sure it will be an important part of it. Now the other thing is, that in America, the strongest influence on education have a group called PTA – Parents Teachers Association. It doesn’t exist in Poland. I have met with the parents association and I have asked: „Do You link the teachers?” They answered: „No, teachers are like the enemies”. I have said, that only parents plus teachers have the political power to change the system! So this is my another idea, how to get the parents association to create a new organization which is parents and teachers in improving the education.

MM – I have to admit that the ground for that is getting better now in Poland. Ministry of Education pressures the primary schools directors to implement the parents. But the objective is just to make the school and lessons more interesting with help of the parents. There is no will to use such cooperation for the system improvement.

PZ – So look: in America the PTA is a very powerful group. They have political influence, they have more money for the schools, they can prevent the school from the closure if the administration wants to do that. What I find also not good in Poland is lack of philanthropy. Rich people don’t have a concept of giving back. They should pay for the good projects which helps the society.

MM – Yes I believe it’s a huge problem in Poland to find a donors. Even if You have a great projects prepared You need to know people to get donations. Thank You for inviting me to Your projects. So we will meet and discuss all of the details in Katowice in August, but I would like to invite You to Rzeszów to the University of Information Technology and Management and to my newly founded Institute for the Research of National Security. If You could find some time I would be very happy to host You there.

PZ – I will try to find some time to get there too. It is not so far from Katowice where we will meet at the end of the August so I will try.

Finally I was invited for the conference in Katowice where the main issue is the project which meant to start the revolution in Polish education system.

 

Powrót do Blog