Trump zdobywca szczytów

Kiedyś, w trakcie kampanii wyborczej nad Sekwaną, Marine Le Pen wyraziła opinię, że jeśli Francuzi wybiorą ją prezydentem, to ona razem z Putinem i Trumpem poukładają świat na nowo. Całe szczęście wygrał niezwykle zdolny, wyważony, inteligentny i świetnie wykształcony Emmanuel Macron. Niemniej plan kandydatki „prorosyjskiej” jest realizowany, tylko w innym składzie. 

Trump PutinPo szczycie w Helsinkach zdania są oczywiście podzielone. Jak zwykle część obserwatorów chwali Trumpa za podjęcie rozmów z Puinem, ale krytyka dość wyraźnie przeważa. Trump w swojej niezdarności, znów powiedział coś, co nie mieści się w głowach tak demokratów, jak i republikanów. Otóż mimo zapewnień, że ufa ludziom od wywiadu USA, to jednak wyszło na to, że Putinowi ufa bardziej. To nie jest skandal, to zamach na amerykańskie wartości, patriotyzm, a poważne osobistości świata polityki USA mówią o zdradzie.

Jak w biznesie

Zaledwie kilka tygodni temu miał miejsce inny szczyt. Także przełomowy, także kontrowersyjny. Trump spotykał się z Kim Dzong Unem. Oczywiście, że to dobrze, że liderzy się spotykają. Nawet z najbardziej zbrodniczym przywódcą trzeba rozmawiać, by uniknąć wojny. Niemniej niepokoiło to, co Trump mówił przed i po spotkaniu. Najpierw twierdził, że kilka minut wystarczy mu na „rozpracowanie” Kima. Za to po spotkaniu uznał, że odtąd Korea Północna nie jest już zagrożeniem dla świata. Mówiąc to, swoim wyrazem twarzy krzyczał: „Ja wam to załatwiłem”.

W końcu jest biznesmenem, więc zdolności negocjacyjne, oceny sytuacji, przeciwnika, może posiadać. Tyle, że za Kimem stoi potężna machina polityczno-wojskowa od której sam lider jest uzależniony. To nie jest tak, że nawet największy przywódca, jest władcą jednoosobowym. Nie jest nim ani Putin, ani Kim, ani Xi Jingping, ani Erdogan, ani z pewnością nie jest i nie będzie nim Trump. To właśnie uwiera Donalda Trumpa. On chce samodzielnie podejmować decyzje. W Białym Domu chciałby, aby byli tylko pochlebcy, tacy, którzy każdy jego ruch pochwalą i zachęcą go do kolejnych. Bardzo się złości, gdy krytykują go media, gdy nie zgadza się z nim Sąd Najwyższy USA. Ale coraz bardziej jest świadom, że na tym polega demokracja, i że nic na to nie poradzi.

Zdobywca szczytów

Zapewne dlatego w trakcie obu szczytów zamykał się z przywódcami Korei i Rosji, żeby sam na sam ustalać i potem ogłaszać co ustalił. Gdy proszono go o harmonogram denukleryzacji Korei, odmówił, bowiem on sam z Kimem o tym będą decydować. Oczywiście Kim szybko wrócił do starej gry prowokowania USA, wskutek czego Trump musiał uznać, że Korea jednak wciąż jest problemem. Putin miał jeszcze łatwiejsze zadanie. Chwalił Trumpa, mówił mu to co ten lubi słyszeć, na konferencji prasowej bronił go przed amerykańskimi dziennikarzami. Stąd może prezydent USA zapędził się w swoim oświadczeniu o tak wielkim zaufaniu do prezydenta Rosji, że przewyższa zaufanie do własnego wywiadu.

Donald Trump może myśleć, że „zdobywając” kolejne szczyty, buduje ład światowy oparty na porozumieniach liderów, ale ten świat tak nie działa. Doradcy mówią mu o tym, ale on ma na ich rady coraz większą alergię. Widać musi się przekonać w sposób brutalny. Wielu Republikanów miało go już dość w czasie kampanii prezydenckiej. Ta liczba stale rośnie. Nie sądzę, by impeachment był realnie użyty, ale jako straszak będzie z pewnością wykorzystywany coraz częściej. Samo wszczęcie procedury byłoby dla Trumpa dramatem.

Co dalej?

Trump ma świetny zespół, doskonałych, doświadczonych ludzi ze świetnymi kontaktami. Jeśli uda się go nakłonić do gry zespołowej (jaką jest przecież polityka), to będzie to z pożytkiem dla USA, świata i z pewnością także dla Polski. Ale jeśli pozostanie w swym uporze, to może spowodować poważne zagrożenie… nie dla USA, ale dla małych i średnich państw, które odcinają się od innych swoich partnerów i wiążą wszystkie nadzieje tylko ze Stanami Zjednoczonymi. Świat się globalizuje, wiele takich państw już nie ma, ale jedno wciąż słabo uczy się ze swojej historii…

Reklamy

[Video] Szczyt USA-Korea Płn

Zapraszam do nowego Vloga, w którym krótko podsumowuję swoje wrażenia na temat tego „brejk niusa”;-). To ważne wydarzenie, ale jego faktyczną wagę poznamy dopiero za jakiś czas.

Podsumowując:

  • Czy jest szansa na odprężenie? Na pewno jest to możliwe w krótkiej perspektywie czasu, tak jak to od lat ma miejsce i bez szczytów, ale czy w dłuższej perspektywie jest na to szansa, to z pewnością więcej czynników odegra rolę.
  • Czy jest szansa na denuklearyzację? Nie sądzę, choć wszystko jest pewni możliwe. Jednak malutka Korea, ma wokół siebie potęgi: militarną USA, ekonomiczno-militarną Chiny, militarną Rosja, gospodarczą Japonia, gospodarczą Korea płd a do tego dwie ostatnie tworzą militarny sojusz z USA i z tego względu tak archaiczny reżim jak Kim Dzong Una musi grać bronią nuklearną bo tylko dzięki temu utrzymuje się przy władzy.
  • Czy to gra geopolityczna? To na pewno! To gra w której wiele elementów się liczy, a to spotkanie jest jednym z nich. Może okazać się kluczowe, ale może też być epizodem o niewielkim znaczeniu.

Zapraszam do Vloga oraz trzeciego numeru czasopisma StratLider, które za chwilę będzie dostępne.